Nasz news. Z przecieków z Trybunału Konstytucyjnego wynika, że cały nowy kodeks wyborczy może zostać obalony

Rys. Rafał Zawistowski
Rys. Rafał Zawistowski

Taką wiadomość dostaliśmy z jądra sztabu wyborczego PO. Tam panują obawy, że cały kodeks wyborczy, a nie tylko jego najbardziej kontrowersyjne przepisy, może zostać zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Nasi rozmówcy powołują się na przecieki z tej instytucji.

Co ciekawe, mówią nam, że sędziowie mogą uznać kodeks wyborczy za zbyt późno uchwalony. To dziwne, bo przyjęto go w styczniu, a poprawkę o zakazie spotów wyborczych w lutym, a więc  na ponad pół rokiem przed przypuszczalną sierpniową datą ogłoszenia wyborów przez prezydenta. A do tej pory Trybunał żądał od polityków aby majstrowali przy prawie wyborczym najpóźniej na pół roku przed takim ogłoszeniem.

Ale sprawdziliśmy we wniosku posłów PiS, którzy zakwestionowali rozmaite przepisy nowego kodeksu. Zarzucają oni całej ustawie, że została  uchwalona w ostatniej chwili „na potrzeby jednego ugrupowania politycznego". Czyżby Trybunał zamierzał wprowadzić surowsze niż do tej pory kryteria oceniając zmiany w prawie wyborczym dokonywane niedługo przed wyborami?

To by oznaczało, że przepadną między innymi: dwudniowe głosowanie, zmiana zasad wyborów do Senatu, głosowanie korespondencyjne, a także zakaz używania w kampanii billboardów i emitowania płatnych spotów (poza audycjami bezpłatnymi przypadającymi partiom „z urzędu"). Te wybory toczyłyby się więc według zupełnie innych zasad niż się spodziewano. Prawdopodobnie przewidując taki wyrok prezydent Komorowski już zapowiedział zarządzenie wyborów jednodniowych.

Gdyby zaś nawet tak rewolucyjny werdykt nie zapadł, Trybunał może „rozmontować" nowy kodeks przychylając się do szczegółowych zarzutów PiS, który zaskarżył oddzielnie  nieomal wszystkie przepisy. Na przykład przepis zakazujący spotów jest kwestionowany jako ograniczenie wolności informacji, ale i dlatego, że został wprowadzony jako poprawka Senatu, a Trybunał w przeszłości uznawał to za proceduralne przekroczenie uprawnień wyższej izby.

Gdyby tak się stało, dowiodłoby to z jednej strony większej niż się spodziewano niezależności Trybunału od partii rządzącej. Zarazem zniknęłoby szereg ograniczeń kwestionowanych przez opozycję. Ograniczeń rzeczywiście wątpliwych z punktu widzenia demokracji. Na przykład eliminacja spotów pozbawiała partie ważnego narzędzia wyborczej agitacji. A dawała przywileje tym ugrupowaniom, które mają większe wpływy w mediach (czyli PO).

Pytanie tylko, kiedy Trybunał ogłosi swój wyrok. Powinien to zrobić przed sierpniem, bo inaczej Komorowski nie będzie wiedział według jakich zasad zarządzać wybory, a partie, jakie listy układać – na przykład do Senatu.

 

Autor

Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj!
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...