Oto lekcja cynizmu. "Czy najważniejsza jest wierność kolegom czy może jednak wyborcom?"

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

ZADZIWIAJĄCE, że większość z komentatorów i polityków uznała iż Joanna Kluzik-Rostkowska "zdradziła" dopiero wtedy, kiedy porzuciła swoich kolegów z PJN. Tak jakby kategoria lojalności grupowej  była kluczowa. Jakby była najważniejsza. Jakieś znaczenie to ma, ale przyznajmy - wtórne. Najważniejsza powinna być bowiem wierność wyborcom. I może "polska Hillary Clinton" uwierzyła, że wybrali ją ci zadowoleni, uśmiechnięci, ułożeni w III RP, pragnący kontynuacji. Młodzi z wielkich miast. Przyjaciele Adama Michnika. Może uwierzyła. Ale to nieprawda. Ją wybrali ci, którzy chcieli zmiany, głosowali w 2007 roku, pod straszliwym ostrzałem medialnym, na projekt IV Rzeczpospolitej. I ich pani Kluzik-Rostkowska zdradziła.

 

PORUSZAJĄCE, że europoseł Marek Migalski poucza Piotra Zarembę na czym polega konsekwencja w życiu publicznym. I co to jest wierność własnemu programowi. Mówi to człowiek, który przez kilka lat (rzadko używam takich słów, ale teraz to zrobię) napier..lał w III RP i jej establishment, wychwalał Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Dowody - w każdym zapisie audycji z jego udziałem sprzed wyboru na europosła. Było to tak mocne, tak emocjonalne, że w pełni pasuje tu użyte przeze mnie słowo. Na chłodzące uwagi niżej podpisanego i Zaremby, iż Jarosław Kaczyński też ma wady, że polityka partyjna potrafi być nieprzyjemna, odpowiadał iż to nie ma znaczenia. Liczy się IDEA.

No i został europosłem, choć wcześniej iluś ludzi, w tym np.  Bronisław Wildstein, uwierzyło iż jest sekowany na uczelni przez esbeka, a marzy o karierze politologa. Angażowali się, pisali. Może marzył, może był sekowany. Ale czy na pewno o politologię mu chodziło. Dzisiaj gra już w pełni o wejście do salonu. Wiemy my, wie on, wie publika, że wszyscy razem wylądują prędzej czy później w Platformie, pastując buty tych, z którymi mieli na poważnie, na serio, o to jaki będzie kształt Polski rywalizować. I będą wyśmiewać mohery, które dały im głos w wyborach. Im, panom wyłącznym swojego losu, swoich poglądów. Demokrację mamy, prawda? Ale to oczywiście zdrada nie jest.

 

SZOKUJĄCE jak bardzo europoseł Michał Kamiński kocha dzisiaj gejów, tolerancję i jak nie znosi Kaczyńskiego. To nawet można zrozumieć, bo po dziesięciu latach przy każdym liderze można się poczuć zmęczonym. Ale jego stać na emeryturę czy przerwę. A jednak, wybiera weekend w Zakopanem z Radosławem Sikorskim i pastowanie butów. Ciekawe, naprawdę ciekawe jaki rodzaj przyjemności przeżywa w czasie takiego spotkania minister Sikorski. Ileż żartów o Kaczorach,w  tym o tym, którego przywieziono w rosyjskiej trumnie, padło...

To musi być mocne. Człowiek, który w imieniu prezydenta Rzeczypospolitej, śp. Lecha Kaczyńskiego, zarzucał Sikorskiemu  - delikatnie mówiąc - brak powagi, który odwoływał się do racji stanu, dzisiaj kupuje mu pastę do butów. Czy co tam do picia. I też nie nazywa tego zdradą. Patrzy potem w kamerę w programie "Tak jest!" (formuła: dziennikarz i gość nawalają w opozycję lub trzech dziennikarzy TVN nawala w opozycję. Dopraszany wtedy gość też zazwyczaj nawala w opozycję albo jest zagłuszany) i powieka mu nie drgnie.

 

Ja bym nie umiał. Nie nadawałbym się.

Tak, łatwo zmienić w Polsce poglądy uważając przy tym, że nie traci się twarzy. Lekko się zdradza wyborców, za główny punkt odniesienia uważając portfel i kolegów.

A te babcie, te "mohery", i ci młodzi marzący o zmianie, ci wszyscy których oburza flaga narodowa w psiej kupie, niech wreszcie zrozumieją: nie o nich chodziło. Nie o Polskę też. I nawet nie o prawdę o śmierci rzekomych przyjaciół, którzy zginęli w Smoleńsku. Śmierć przecież zwolniła z lojalności.

Oto lekcja cynizmu jakiej jeszcze nie było. Ale spokojnie - europejska kasa jest morfiną.

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...