CBA chciało stawiać zarzuty szefowi ABW za kupno auta po zaniżonej cenie? Prokuratorowi badającemu sprawę odebrano wszystkie śledztwa

Szef ABW Krzysztof Bondaryk pierwszy z prawej. Fot. PAP
Szef ABW Krzysztof Bondaryk pierwszy z prawej. Fot. PAP

Według „Gazety Wyborczej" ciąg zdarzeń wyglądał tak: w wielowątkowym śledztwie dotyczącym wyłudzania pieniędzy na "puste faktury" prokurator Andrzej Piaseczny z warszawskiej prokuratury okręgowej natknął się na wątek nieprawidłowości w PTC (operator Ery). Znalazł ślad sprzedaży przez tę firmę służbowego auta (audi A6) szefowi ABW Krzysztofowi Bondarykowi po zaniżonej cenie.

W listopadzie 2010 r. policjant z CBŚ miał ostrzec prokuratora, że jeśli śledztwo obejmie też Bondaryka, zostanie spowolnione. Wobec tego sygnału, prokurator Piaseczny powierzył czynności w śledztwie Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.

W marcu 2011 r. z CBA wyszła analiza z sugestią postawienia Bondarykowi zarzutów paserstwa i posłużenia się sfałszowanym dokumentem (chodziło o wycenę) przy zakupie samochodu.

W maju 2011 r. przełożeni odebrali Piasecznemu wszystkie śledztwa.

18 maja koledzy Piasecznego napisali do szefostwa o zagrożeniu niezależności prokuratorskiej.

„Wyborcza" opisała szczegóły śledztwa, które zaczęło się dzięki informacjom skruszonego przestępcy, liczącego na łagodniejsze potraktowanie. Po zewnętrznym audycie u operatora Ery wyszły na jaw nieprawidłowości przy przetargach, nadużycia w dysponowaniu prezentami "linii VIP" i sprzedaż po zaniżonych cenach samochodów służbowych.

Jednym z aut było trzyletnie audi A6 quattro 3.0 TDI. 3 i pół roku temu kupił je, będąc już szefem ABW, Krzysztof Bondaryk. Wcześniej był w PTC dyrektorem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo danych. Audi było jego autem służbowym. Zapłacił za nie 67 tys. Według prokuratora cena mogła być zaniżona nawet o 90 tys. zł.

Gdyby Bondaryk dostał zarzuty kryminalne, ABW musiałaby odebrać mu certyfikat dostępu do informacji niejawnych, co oznaczałoby jego dymisję.

„GW", że już raz Bondaryk musiał się gęsto tłumaczyć. W 2008 roku CBA kierowane przez Mariusza Kamińskiego zarzucało mu ukrycie 450 tys. zł dyrektorskiej odprawy z PTC. Bondaryk odpowiadał, że napisał o niej w oświadczeniu majątkowym, ale tajemnica handlowa nie pozwalała podać wysokości odprawy. Premier Donald Tusk broniąc szefa ABW, twierdził, że CBA na niego poluje.

Co powie teraz, gdy „odpolitycznił" CBA, a Biuro mimo wszystko chce ścigać i stawiać zarzuty karne szefowi innej służby specjalnej?

I jak skomentuje skuteczność odpolitycznienia prokuratury, która odbiera wszystkie sprawy śledczemu, który węszył za wysoko?

znp, "GW"

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych