Wracam do rozmowy, która ukazała się przed kilkoma dniami, przeszła niezauważona, a zasługuje na zainteresowanie i rodzi kilka pytań. W piątek, dzień po święcie Biura Ochrony Rządu „Nasz Dziennik" opublikował rozmowę z byłym szefem BOR płk. Andrzejem Pawlikowskim.

Rozumiem, że płk Pawlikowski nie jest serdecznym przyjacielem gen. Janickiego (świadczy o tym chociażby brak zaproszenia płk. na czwartkową uroczystość powodowany jego wcześniejszą krytyką sposobu dowodzenia BOR-em przez obecnego szefa), który zastąpił go na stanowisku dowódcy BOR. Jego słowa należy jednak traktować poważnie, bo w końcu przez lata służby różni ministrowie z różnych politycznych stron podpisywali dla niego nominacje na kolejne stopnie oficerskie, czym doceniali jego kompetencje.

Pawlikowski jest pierwszą osobą związaną z BOR, która odważyła się głośno mówić o nieprawidłowościach w zabezpieczeniu wizyty Lecha Kaczyńskiego w Rosji i pierwszą, która sformułowała tak poważny zarzut:

Gdyby zabezpieczenie wizyty było dopracowane, to prawdopodobnie osoby ochraniane - w tym przypadku pan prezydent i członkowie delegacji - byłyby w tej chwili pośród nas, żyjących.

Pawlikowski niestety nie precyzuje, jakie „dopracowanie" ma na myśli, zakładam więc, że chodzi albo o niesprawdzenie fatalnego stanu smoleńskiego lotniska, albo nieumieszczenie funkcjonariusza na smoleńskiej „wieży" albo wręcz samą zgodę na lądowanie samolotu z najważniejszą ochranianą osobą na lotnisku, które według oficjalnych dokumentów miało kategorię „ZZZZ" oznaczającą teren przygodny. Albo raczej wszystko razem.

Pułkownik zwraca też uwagę na możliwość obchodzenia prawa przy nominacjach dla gen. Janickiego zarówno na stopnie generalskie, jak i stanowisko szefa BOR:

Generał Janicki już w październiku 2007 r. został powołany na stanowisko szefa BOR niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi. Żeby zostać szefem Biura Ochrony Rządu, a tym bardziej generałem, należy posiadać co najmniej wykształcenie wyższe drugiego stopnia i legitymować się tytułem zawodowym magistra (Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 4 września 2002 r. w sprawie wymagań, jakim powinien odpowiadać funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu na stanowisku szefa komórki organizacyjnej lub innym stanowisku służbowym). W dniu powołania na stanowisko szefa BOR pan Janicki miał tylko ukończone studia inżynierskie pierwszego stopnia. Należałoby sprawdzić, czy panu Janickiemu w trakcie szefowania BOR udało się uzupełnić braki w wykształceniu i uzyskać tytuł magistra. Po drugie, w trakcie nominacji na szefa BOR był wprawdzie generałem, ale żeby nim zostać, również należy mieć odpowiednie wykształcenie. W wojsku sytuacja wygląda tak, że trzeba mieć przynajmniej ukończoną jakąś szkołę wojskową lub kierunkową. Najlepiej byłoby, gdyby był to wydział strategiczno-obronny na Akademii Wojskowej, a ponadto dobrze byłoby mieć jeszcze ukończone studia podyplomowe. Tym bardziej dziwi mnie ta nominacja na kolejny stopień, czyli generała dywizji. Uważam, że w dalszym ciągu nie posiada on odpowiednich kwalifikacji. Przypuszczam, że pan premier został wprowadzony w błąd, podpisując jego nominację na szefa BOR, natomiast pan prezydent podpisując jego nominację na kolejny stopień generalski.

Trudno znaleźć oficjalne informacje o wykształceniu gen. Janickiego. Mam nadzieję, że służby prasowe BOR je uzupełnią w odpowiedzi na moje pytania.

Równie interesujące jak wykształcenie szefa BOR i powody jego ostatnich awansów, jest zadziwiająco szybkie pokonywanie przez niego szczebli kariery mundurowej.

Marian Janicki służbę w BOR rozpoczął w 1988 roku. Generałem został w 2005 roku, po 17 latach służby. Oznacza to, że przez całą jego karierę musiały zachodzić wyjątkowe przesłanki do szybszego niż przewidziane w ustawie o BOR awansowania na kolejne stopnie.

W ustawie czytamy:

Art. 46. 1. Mianowanie na kolejny wyższy stopień następuje stosownie do zajmowanego stanowiska służbowego, posiadanych kwalifikacji zawodowych oraz w zależności od opinii służbowej.

2. Mianowanie na stopień nie może jednak nastąpić wcześniej niż po odsłużeniu w stopniu:

1) kaprala - 2 lat;

2) plutonowego - 3 lat;

3) sierżanta - 4 lat;

4) młodszego chorążego - 3 lat;

5) chorążego - 4 lat;

6) podporucznika - 3 lat;

7) porucznika - 3 lat;

8) kapitana - 5 lat;

9) majora - 5 lat;

10) podpułkownika - 4 lat.

3. Mianowanie na kolejne wyższe stopnie odbywa sie z okazji święta BOR; w wyjątkowych

przypadkach mianowanie może nastąpić w innym terminie.

Art. 47. 1. W przypadkach zasługujących na szczególne wyróżnienie funkcjonariusza posiadającego wzorową opinię służbową oraz szczególne kwalifikacje zawodowe lub umiejętności do pełnienia służby można mianować na wyższy stopień przed upływem okresów, o których mowa w art. 46 ust. 2. Okresy te nie mogą być jednak skrócone więcej niż o połowę.

Jeśli Janicki przechodziłby wszystkie stopnie służbowego awansu zgodnie z ustawą, pułkownikiem mógłby zostać po odsłużeniu 36 lat, a zatem w roku 2024. Co sprawiło, że potrzebował jedynie 17 lat do zdobycia generalskiego wężyka?

Mam nadzieję, że poznamy przyczyny szybszych awansów, tego szczególnie utalentowanego oficera, specjalisty od transportu (kolejne szczeble jego kariery w BOR związane były z zagadnieniami transportowymi – od kierowcy – m.in. Lecha Wałęsy – do Szefa Logistyki w randze zastępcy szefa BOR).