Od tygodnia trwa zamieszanie wokół wiceministra skarbu z PSL. Jak pisała „Rzeczpospolita", Jan Bury kupił udziały w spółce, naruszając ustawę antykorupcyjną. Sprawą zajęło się CBA.
Wczoraj premier komentując sprawę stwierdził, że zachowanie ministra było „gapiostwem", którego konsekwencje trzeba ponieść. Zapowiedział odebranie wyjaśnień od wicepremiera Waldemara Pawlaka, ministra skarbu Aleksandra Grada i przeciwdziałającej korupcji minister Julii Pitery.
Jak podaje RMF FM, od ich dziennikarski wiceszef rządu dowiedział się, że Donald Tusk chce od niego wyjaśnień.
Pan minister Bury jest dużym chłopcem i wie, co robić w takich sytuacjach. Błąd formalny był, nic złego w sensie faktycznym się nie stało. Jeżeli za zbrodnię można uznać zakup udziałów za 600 zł w spółce, która nie prowadzi działalności, to jest to gruba przesada – powiedział radiu Waldemar Pawlak.
Przed kilkoma dniami wicepremier twierdził, że Bury stanowiska nie powinien stracić, chyba, że sam z niego zrezygnuje.
Można zastanawiać się nad gapiostwem i dość nietypową żyłką ministra do interesów, skoro zawraca sobie głowę wartymi paręset złotych udziałami w firmie, która nic nie robi. Ale rzecz wygląda poważnie.
Przypomnijmy, co 26 maja pisała „Rzeczpospolita" ujawniając sprawę:
W styczniu tego roku Bury został udziałowcem spółki SO-RES z Rzeszowa – "Rz" ujawniła to w wydaniu internetowym. Kupił w niej 50 proc. udziałów, choć ustawa antykorupcyjna obowiązująca od 1997 roku zabrania takich praktyk.
Art. 4 ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (do takiej zalicza się sekretarz stanu, którym jest Bury) dokładnie określa, że nie mogą one "posiadać w spółkach prawa handlowego więcej niż 10 proc. akcji lub udziałów przedstawiających więcej niż 10 proc. kapitału zakładowego w każdej z tych spółek". Za złamanie ustawy grozi odwołanie ze stanowiska.
Bury, prawnik z wykształcenia, sekretarzem stanu jest od 2007 r., a od dziesięciu lat – członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Tłumaczy, że popełnił niezamierzony błąd. – Tak czasem w życiu bywa, że w sprawach ważnych człowiek wyłącza myślenie, i ja tak zrobiłem – wyjaśnia w rozmowie z "Rz".
– Wiceminister, tłumacząc, że nie zna prawa, wystawił sobie fatalne świadectwo – ocenia prof. Antoni Kamiński, ekspert do spraw korupcji. Według niego Bury powinien być za to odwołany. – Możemy mieć tu do czynienia z przestępstwem, a nie tylko złamaniem ustawy antykorupcyjnej.
W czwartek po południu Bury wystosował oświadczenie, w którym przyznaje, że popełnił "niezamierzony błąd", ale i zapewnia, że "taka sytuacja nie wywołuje żadnych konsekwencji prawnych".
"Kiedy zdałem sobie sprawę z niefortunnej sytuacji (...) natychmiast sprzedałem udziały w spółce" – informuje wiceminister w oświadczeniu. Według naszych informacji Bury sprzedał udziały w środę po informacji z CBA o wszczęciu wobec niego kontroli.
znp, rmf.fm, rp.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/114360-czy-bedzie-dymisja-wiceministra-skarbu-pan-minister-bury-jest-duzym-chlopcem-i-wie-co-robic-w-takich-sytuacjach
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.