Trzydziesta rocznica śmierci Prymasa Wyszyńskiego pobudziła największe chyba jak do tej pory zainteresowanie jego osobą. Nawet w roku setnej rocznicy urodzin - przed dziesięciu laty - nie było tak wielu wydarzeń związanych z tą niezwykłą postacią. Przy tej okazji wracało pytanie - za co mamy go pamiętać? Jakie są najważniejsze punkty jego długiej (dłuższej nawet niż pontyfikat Jana Pawła II) - posługi? I padają naturalnie odpowiedzi - o wielkim mężu stanu, człowieku, który wykazał się niesłychaną determinacją i wielką wiarą. Pojawiają się również głosy krytyczne. Jeden z uczestników niedawnej konferencji poświęconej Prymasowi powiedział: "o tym wolałbym raczej nie pamiętać" - chodziło o wystąpienie kardynała Wyszyńskiego w czasie strajków sierpniowych, gdy wzywał on do uczciwej pracy.
Wydaje się, że to wystąpienie, jak i szereg innych posunięć Prymasa wynikało z jego głębokiego przekonania, iż Polacy mogą liczyć przede wszystkim na samych siebie. Kardynał Wyszyński, który potrafił korzystać z nauk historii, widział wyraźnie, że suwerenność Polski jest tym większa im większa jest osobista suwerenność jej obywateli. Ta zaś zależy od ich siły moralnej. W tamtym przemówieniu Prymas mówił o cnotach, które czynią człowieka wolnym wewnętrznie, natomiast nie wziął pod uwagę społecznych emocji. One to spowodowały zupełnie inny odbiór tego przekazu - jako wezwanie do przerwania protestu wobec niesprawiedliwości. Emocje ludzkie zakłóciły odbiór słów proroka. Dziś - po trzydziestu latach, gdy wiemy ze źródeł historycznych, iż kardynał Wyszyński popierał żądania robotników, możemy spojrzeć jeszcze raz na to, co wówczas powiedział.
Brońmy się przez wypełnianie swoich obowiązków - tymi słowami kończył homilię.
- Gdy je wypełnimy, będziemy mieli tym większy tytuł do postulowania naszych praw. [...] Zaglądajmy najpierw we własne sumienie, dowiedzmy się, w czym sami nie dopisujemy, a wtedy zobaczymy, że ta bolesna dzisiejsza sytuacja jest jakąś szczęśliwą winą. To jest felix culpa, która doprowadza nas do zrozumienia naszych obowiązków wobec ojczyzny i zadań, które są do wypełnienia.
A zatem odnosił się do sumienia. Zdawał sobie bowiem sprawę, że im większa jest jego wrażliwość, tym bardziej wolny jest człowiek. Wolność zewnętrzna nie bierze się tylko z uwolnienia od zewnętrznego agresora. Jej źródło tkwi w wolności wewnętrznej - tej samej, o którą sam Prymas walczył w sobie, gdy został uwięziony. To wówczas czynił postanowienie: nie zmuszą mnie bym ich nienawidził. Modlił się też, aby Bóg dał mu siłę do spełnienia tego postanowienia. Z tego narodził się później cały wielki program przywracania suwerenności Polakom przez szeroko zakrojoną odnowę moralną znaną pod nazwą Wielkiej Nowenny.
Słusznie mówimy, że wybór Polaka na Papieża i jego pierwsza pielgrzymka do Polski były katalizatorami sierpniowych protestów. Ale paliwo, żeby nie powiedzieć materiał wybuchowy - zostały zgromadzone wcześniej - po wyjściu Prymasa z więzienia, w latach przygotowania do Tysiąclecia Chrztu Polski, wielkiego czasu budzenia sumień.
Paweł Zuchniewicz jest autorem powieści biograficznej o Prymasie Tysiąclecia pt. "Ojciec wolnych ludzi'
--
www.pawelzuchniewicz.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/114151-prymas-wyszynski-ojciec-wolnych-ludzi-nie-zmusza-mnie-bym-ich-nienawidzil
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.