14 maja  1955 r. w Warszawie komunistyczne państwa bloku sowieckiego (Polska, Czechosłowacja, Wegry, Rumunia Bułgarią Albanią i NRD) podpisały sojusz militarny nazwany później Układem Warszawskim. Układ ten przez następne 36 lat był symbolem braku suwerenności Polski i jej sowieckiej podległości. Sprowadził on polską armie do roli elementu sowieckiej machiny wojennej realizującej imperialną politykę Kremla.

Narzędzie kontroli sojuszników

Miejsce podpisania paktu wybrano nieprzypadkowo. Warszawa była wówczas (i jest do dziś) w Europie symbolem walki o wolność. Nazwa „Układ Warszawski" wywoływała pozytywne skojarzenia na świecie. Podpisany w Warszawie układ w zasadzie niczego nie zmieniał w relacjach międzypaństwowych sowieckiego bloku. Zasadniczym czynnikiem, który zadecydował o jego podpisaniu było uporządkowanie nadzoru nad armiami państw satelickich. Zamiast wszechobecnych doradców, Sowieci zdecydowali się na stworzenie formalnej struktury nadzorującej wojska komunistycznych krajów w Europie Środkowo – Wschodniej. Dlatego dowódcami Układu byli zawsze sami Rosjanie. W rzeczywistości pakt miał pełnić podobną rolę dla krajów komunistycznych jak zbudowana po powstaniu listopadowym cytadela warszawska dla Polaków: dyscyplinować podbitych. Był wygodnym narzędziem pozwalającym zapobiec usamodzielnieniu się sowieckich protektoratów. Najbardziej znanym przykładem była interwencja wojsk Układu w sierpniu 1968 r. w Czechosłowacji, która zakończyła „Praską Wiosnę", czyli próbę liberalizacji komunistycznego ustroju.

Doktryna ataku

Układ Warszawski nie był paktem obronnym, tak  jak to było i jest w NATO. Strategiczne plany Układu Warszawskiego zakładały m.in. uderzenie zmasowanych grup wojsk pancernych na Europę Zachodnią oraz gotowość do natychmiastowego użycia broni jądrowej. Wynikało to z zasadniczego faktu, że w doktrynie Układu Warszawskiego przyjęto założenie o wyprzedzającym ataku i zdobyciu w określonym  czasie  i przy użyciu broni jądrowej jak największego terytorium przeciwnika. Decyzje polityczne i strategiczne Układu Warszawskiego były wyłącznie decyzjami  sowieckimi.  Podejmowano je bez żadnych konsultacji z „sojusznikami". Dobrze to pokazuje próba reformy układu podjęta pod koniec 1957 r. Przedstawiono wówczas sowietom nowy projekt organizacji Naczelnego Dowództwa Układu Warszawskiego opracowany w polskim Sztabie Generalnym  przez gen. Jana Drzewieckiego. Projekt był o tyle istotny, że m.in. zakładał powołanie sztabu połączonych sił zbrojnych paktu z zespołów międzynarodowych i wymienność na stanowisku naczelnego dowódcy układu. W reakcji na ten projekt Naczelny Dowódca Wojsk Układu Warszawskiego – marszałek Iwan Koniew ryknął na delegację polskich: „Co wy sobie wyobrażacie, ze będziemy tu jakieś NATO robić!"

Rachunek za wyzwolenie

Ale nie tylko pozycja Polski w Układzie, jego doktryna, czy sposób kierowania układem ograniczały  polską suwerenność  w jej wymiarze międzynarodowym. Układ Warszawski łamał  suwerenność naszego kraju również w  jej wymiarze wewnętrznym i to przynajmniej w dwóch zasadniczych płaszczyznach. Pierwsza z nich to relacje pomiędzy władzami polskimi, a stacjonującą sowiecką armią, której  status w Polsce  nigdy nie został uregulowany. Sowieckie jednostki nigdy nie płaciły za użytkowanie polskiego terytorium i znajdującej się  na nim infrastruktury oraz za dostarczane im wyżywienie i wszelkiego rodzaju usługi. Gdy w 1958 r. strona polska podjęła próbę uzgodnienia statusu wojsk sowieckich a przynajmniej uściślenia niektórych kwestii, dowódca Północnej Grupy Wojsk Radzieckich  w Polsce gen. Galicki miał oświadczyć: „A nam żaden status nie jest potrzebny". Do ostatnich dni pobytu sowieckiej armii w Polsce, gdy polskie władze upominały się o zaległe opłaty, sowieccy dowódcy zawsze powtarzali formułkę: „Myśmy was wyzwolili a wy przedstawiacie nam jakieś rachunki".

Jeszcze bardziej nasza suwerenność naruszały sowieckie poczynania w zakresie rozmieszczania broni jądrowej. Arbitralną decyzją sowieckiego Sztabu  Generalnego  broń jądrowa  rozmieszczana była  w dowolnych krajach Układu Warszawskiego. Było to szczególnie widoczne w przypadku Polski. I mimo, że strona sowiecka oficjalnie uznawała zakaz wprowadzania na terytorium Polski broni jądrowej, nagminnie zakaz ten łamała. Raport CIA  z 1979 r. szacował, że jedynie na terytorium Polski było aż 11 magazynów jądrowych, usytuowanych w sowieckich bazach wojskowych. Tam właśnie składowane były głowice nuklearne dla pocisków taktycznych i rakiet. O słuszności amerykańskich podejrzeń mogliśmy się przekonać wówczas, gdy w 1993 r. Sowieci opuścili Polskę. Umieszczenie przez sowietów broni jądrowej na terytorium polski czyniło z naszego kraju cel ataku nuklearnego przy konflikcie zbrojnym Wschód-Zachód.

Dzisiaj często zapomina się czym był w istocie sowiecki Układ Warszawski. A warto o tym pamiętać. Zwłaszcza w tak ponure rocznice jak 14 maja.