Chodzi - jak przypomina publicysta - o art. 4 § 2 kodeksu wyborczego, podpisanego przez prezydenta. Głosi on, że "organ zarządzający wybory może postanowić, że głosowanie w wyborach przeprowadzone zostanie w ciągu dwóch dni".
Semka podkreśla, że postulat dwudniowych wyborów pojawiał się w Polsce od połowy lat 90.
Był lansowany jako panaceum na stosunkowo niską w porównaniu z innymi krajami europejskimi frekwencję w wyborach sejmowych i samorządowych.
Semka przypomina, że artykuł 98 konstytucji w punkcie 2 postanawia:
"Wybory do Sejmu i Senatu zarządza Prezydent Rzeczypospolitej nie później niż na 90 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu, wyznaczając wybory na dzień wolny od pracy, przypadający w ciągu 30 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu".
"Wydawałoby się zatem, że konstytucja mówi wyraźnie o jednym dniu" - ocenia publicysta. I dodaje, że dwudniowe wybory - pomijając ich wątpliwą konstytucyjność - niosą ze sobą inne ryzyko:
Zasadę zachowania ciszy wyborczej na dobę przed głosowaniem z trudem udaje się zachować w ciągu nawet tylko jednej doby. A i tak bywały już przypadki jej łamania poprzez podawanie przez niektóre gazety ostatnich sondaży w sobotnich wydaniach. A co będzie, gdy wybory potrwają dwa dni?
Publicysta przypomina, że w trakcie dwudniowego referendum unijnego w sobotę 7 i niedzielę 8 czerwca 2003 roku specjalne wydanie "Gazety Wyborczej" biło na alarm, że referendum może być nieważne z powodu niedostatecznej frekwencji.
Było to de facto złamanie ciszy wyborczej, bo frekwencja miała w tym wypadku decydujące znaczenie. "Biada obojętnym" – pod takim tytułem Piotr Pacewicz ostrzegał, że "szanse na uzyskanie 50-procentowej frekwencji w europejskim referendum są małe". (..) Ale parę zdań dalej Pacewicz podsuwał już wyjście z pułapki: "Niczego nie przesądzam. Jest jeszcze cały dzień, pełne 12 godzin. Polacy robią wszystko na ostatnią chwilę, więc może i tym razem... Bogu dzięki mamy dwudniowe referendum, jest czas na przemyślenie sytuacji".
Zdaniem Semki można sobie wyobrazić powtórkę podczas dwudniowych wyborów parlamentarnych:
Znów pojawią się specjalne dodatki do gazet i znów usłyszymy: "Biada obojętnym". Wyobraźmy sobie wspólną konferencję celebrytów w stylu Kory Jackowskiej i autorytetów w stylu Jurka Owsiaka, którzy wezwą Polaków, aby ruszyli do urn zablokować "recydywę IV RP".
Semka podsumowuje stwierdzeniem, że dwudniowe wybory "w kraju o tak daleko posuniętej polaryzacji politycznej jak Polska to ryzykowny pomysł".
Największa zaleta polskiego obyczaju wyborczego, czyli cisza wyborcza, może być wystawiana na ciężką próbę.
Publicysta dodaje, że warto szanować zapis konstytucyjny i pozostać przy prawie 20-letniej tradycji głosowania jednodniowego.
Oby sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zauważyli, że określenie "dzień wyborów" nie oznacza dwóch dni.
Bo rzeczywiście - przy takiej interpretacji konstytucji jaką proponują autorzy kodeksu wyborczego, wybory mogą trwać nawet tydzień.
Sil
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/113304-semka-dwudniowe-wybory-to-zaproszenie-do-medialnej-histerii-pt-oboz-smolenski-ma-szanse-wygrac-zatrzymac-faszyzm
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.