Blisko pół miliona Polaków opowiedziało się za obroną życia poczętego, sprzeciwiając się eliminacji chorych dzieci. Obywatelski projekt nowelizacji ustawy całkowicie zakazującej aborcji złożono 14 kwietnia w biurze Marszałka Sejmu RP.

Lobby proaborcyjnie od wielu lat próbuje nam wmówić, że zdecydowana większość Polaków chce zliberalizowania prawa aborcyjnego. Taktyka stosowana przez organizacje proaborcyjne jest niemal dosłownym odwzorowaniem mechanizmów, stosowanych skutecznie przed czterdziestoma laty w USA, a później konsekwentnie wdrażanych na zachodzie. Opierała się ona na trzech filarach: przekonaniu mediów, że poparcie aborcji jest stanięciem po stronie światłego liberalizmu, zdyskredytowaniu Kościoła Katolickiego i blokowaniu informacji o naukowych dowodach przemawiających za ochroną życia. Choć postęp medyczny sprawił, że dziecko poczęte jest pełnoprawnym pacjentem, które można leczyć, kierować jego rozwojem a nawet operować, amerykańska taktyka zabijania nienarodzonych, stosowana jest w Polsce także dziś.

Naciski aborcjonistów są coraz silniejsze, jednak wciąż nie mają szansy na zdominowanie opinii społecznej. Nie tylko członkowie ruchów pro-life walczą o życie nienarodzonych. Do ich apelu o zmianę „Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży" przyłączyło się prawie pół miliona Polaków. Oczekują zarówno zmiany tytułu ustawy (na „Ustawę o ochronie życia ludzkiego od poczęcia"), jak i jej treści.

Obecnie w Polsce można legalnie zabijać dzieci nienarodzone w 3 przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie życia lub zdrowia matki, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby dziecka, oraz gdy ciąża powstała w wyniku gwałtu. Każdy z tych przypadków został już wyczerpująco omówiony przez lekarzy, psychologów, socjologów i duchownych. Lekarze broniący życia mówią wprost, że pozytywne skutki aborcji nie istnieją. Prof. Nathanson, były aborcjonista i gorliwy obrońca życia poczętego, powtarzał wielokrotnie, że „z medycznego punktu widzenia aborcja jest wielkim zagrożeniem dla życia kobiety. To właśnie jej grozi śmierć w wyniku krwotoku, przebicia macicy czy infekcji. Naraża się na utratę płodności, samoistne poronienia i inne niebezpieczeństwa. Gdyby lekarze mówili o skutkach aborcji, na pewno decydowałoby się na nią niewiele kobiet".

Mimo, że tendencja proaborcyjna w przekazach medialnych rośnie, Polska Federacja Ruchów Obrony Życia postanowiła zawalczyć odwrotnie i odważnie, tworząc projekt ustawy obywatelskiej o całkowitym zakazie aborcji. Aby projekt można było złożyć w Sejmie, musiało się pod nim podpisać sto tysięcy obywateli. Wielu zwolenników aborcji nie wróżyło przedsięwzięciu powodzenia. Szybko jednak okazało się, jak mylne jest ich stanowisko również w tej sprawie. W ciągu zaledwie kilku tygodni zebrano prawie pół miliona podpisów. Projekt złożono już w Sejmie. W najbliższym czasie Komitet Inicjatywy Ustawodawczej wyśle do wszystkich parlamentarzystów list z prośbą o ustosunkowanie się do kwestii ochrony życia przed najbliższymi wyborami do Sejmu i Senatu.

To doskonały moment na weryfikację poglądów swoich posłów. Zdaniem prezesa PFROŻ, Pawła Wosickiego, „będzie im zależało, by nie stracić w oczach katolików i tych, którzy myślą w kategoriach szacunku i prawa do życia dla każdego człowieka, a zarazem tych, którzy myślą wręcz przeciwnie. W efekcie nie zechcą opowiedzieć się po żadnej ze stron".

Sytuacji tej nie można jednak zmarnować. Czas zbierania podpisów zakończony. Przed nami czas weryfikacji poglądów. Mamy niepowtarzalną szansę, by przed jesiennymi wyborami poznać jednoznaczne stanowisko parlamentarzystów. Obojętność wobec życia mówi o człowieku wiele. Niechęć do jego obrony jeszcze więcej. Sprawdźmy więc co wybierają ci, których wybieramy sami.