Po pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej jesteśmy świadkami niesamowitego wręcz zintensyfikowania politycznego konfliktu w Polsce. Manipulacje, oszczerstwa, kłamstwa i pogarda wylewają się z głośników, monitorów, ekranów TV i gazet. Ale temat katastrofy i sfera polityki, która powstała na niwie wydarzeń ostatniego roku, jest przedmiotem naturalnego i zrozumiałego zainteresowania także w innych państwach, w tym u naszych sąsiadów, a szczególnie w Rosji. Można powiedzieć, że to, jak my Polacy poradzimy sobie z tą katastrofą, będzie fundamentem naszych nowych relacji z Moskwą w perspektywie dziesięcioleci. Dlatego tak istotne jest, co nasi sąsiedzi ze wschodu wiedzą o polskiej dyskusji na temat 10 kwietnia i jak będą reagować na nasze suwerenne prawo dążenia do prawdy o tragicznej śmierci 96 osób z prezydentem Rzeczypospolitej na czele. Opis obecnego życia politycznego i gorących sporów Polaków jest przedmiotem tysięcy artykułów w prasie polskiej i zagranicznej. Oczywiście niezwykle ważne jest, jak tę sytuację panującą w Polsce się opisuje i definiuje, zwłaszcza w Rosji.

Próbowała to ostatnio zrobić Daria Asłamowa, specjalna korespondentka rosyjskiego tabloidu Komsomolskaja Pravda, który ma najwyższy w Federacji Rosyjskiej nakład sięgający obecnie ok. 600 tys. egzemplarzy. Taka gazeta nie może być w Rosji niezależna od premiera Putina. Autorka oprócz własnych obserwacji wykorzystała do zobrazowania polskiego życia społeczno-politycznego wypowiedzi Bartłomieja Sienkiewicza, Piotra Gadzinowskiego i Adama Michnika. Najważniejszym rozmówcą jest oczywiście Adam Michnik, o czym informuje tytuł jej artykułu z poniedziałku (11.04.11), który brzmi „Polski dziennikarz i działacz publiczny Adam Michnik: „Są u nas [w Polsce – M.G.] ludzie z zoo z szaleńczym kompleksem antyrosyjskim".

Mało kto w Polsce czyta rosyjską prasę, a w polskiej nie informuje się, co o nas piszą za granicą, chyba, że dobrze o rządzie albo źle o opozycji. Wielka szkoda, bo jak nas piszą, tak nas widzą parafrazując powiedzenie. W tym przypadku nie można nie zwrócić uwagi polskiego czytelnika na komsomolski przyczynek do konstrukcji obrazu Polski w świecie. Pozwolę sobie zatem na kilka moim zdaniem najbardziej wyrazistych cytatów z bardzo długiego artykułu Asłamowej, który nadal wisi na witrynie Komsomolskiej Pravdy. Uprzedzam, że są one w wolnym tłumaczeniu. Nie jestem filologiem i bardzo bym chciał, żeby ktoś bardziej kompetentny przetłumaczył i przedrukował całość tekstu.

Sienkiewicz, który z trzech rozmówców jest najbardziej powściągliwy w swoich opiniach musi stawić czoła kilku tendencyjnym pytaniom. Na przykład, Asłamowa twierdzi, że ponieważ samolot rządowy nie dotarł do lotniska, to stan tego lotniska, co podnoszą niektórzy w Polsce, nie mógł być przyczyną katastrofy. Po drugie według pani redaktor, już miesiąc przed tragedią poprzez Jerzego Bahra Polska dostała informację, że stan lotniska nie pozwala na przyjęcie delegacji, a mimo to rządowy samolot poleciał. Lot zatem był na polskie ryzyko. Asłamowa pyta zatem Sienkiewicza, dlaczego nie może spojrzeć prawdzie w oczy? Sienkiewicz na to, że na miejscu rosyjskiej korespondentki wstrzymałby się z wnioskami do czasu ustaleń polskiej strony, a na pytanie, czy wierzy, że Rosja świadomie manipuluje polską polityką wewnętrzną posługując się katastrofą smoleńską, nasz politolog odpowiada:

„Nie mam na to dowodów. Ale oczywiście Rosjanie przywykli stosować agresywną retorykę, jak gdyby waląc pałką po głowie."

Ten rozmówca Asłamowej stara się bronić rozsądku w całym tym kuriozalnym wykwicie twórczości żurnalistyki rosyjskiej. Artykuł zatem może uchodzić dla czytelnika rosyjskiego za obiektywny. Ale to dopiero początek.

Co innego Piotr Gadzinowski, przypomnijmy, były poseł SLD. On w najlepsze na przykład kpi sobie wespół z Asłamową z generała Błasika. Oto fragment ich dialogu:

Gadzinowski: „Jak mogła pani Anodina trzy razy powiedzieć, że głównodowodzący polskich sił powietrznych Andrzej Błasi był pijany?! No, my wiemy, że on wypił, ale po co o tym mówić? To tak jakby na pogrzebie powiedzieć: dobry był z niego człowiek, ale pił, bił żonę i dzieci i do tego kradł."

Asłamowa: „A co Was tak zszokowało? Co Wy tutaj wszyscy niepijący?"

Gadzinowski, jak łatwo się domyślić nie wysilił się na ciętą ripostę. A wiemy przecież, że potrafi.

W innym miejscu czytamy:

„Cała ta historia z samolotem – oto nasz bajzel i bałagan [бардак и балаган] – stwierdza [правду-матку] prawdę podstawową polityk i dziennikarz Piotr Gadzinowski – A Jarosław, brat zmarłego Lecha Kaczyńskiego, zagrał katastrofą politycznie. On rozprzestrzenia teorię jakoby Rosjanie wraz z polskim premierem Tuskiem umówili się zabić prezydenta. On tworzy obraz Rosji, który nie istnieje. Obraz wampira i potwora." Dalej Gadzinowski nawiązuje do słynnych już słów Wałęsy:

„Mówiąc szczerze: główną zasługą w życiu Lecha Kaczyńskiego była jego śmierć. On był złym prezydentem. Katastrofa dała nam historyczną szansę poprawy stosunków z Rosją i jest mi żal, że nie do końca żeśmy z niej skorzystali."

Mamy zatem opinię drugiej strony, mniej wyrozumiałą i bardziej bezpośrednią w ocenach.

Ale najlepsze Asłamowa pozostawia swoim czytelnikom na koniec, tak żeby nie mieli wątpliwości, co się w Polsce dzieje i jak wygląda ciemna strona mocy nad Wisłą. Sięga zatem po „autorytet" - „legendę światowego dziennikarstwa, działacza publicznego i jednego z założycieli "Solidarności". Według "Financial Times" zaliczanego do 20-tki najbardziej wpływowych dziennikarzy świata", czyli Adama Michnika.

Nasz najsłynniejszy na cały świat redaktor naczelny, guru polskich mediów i mentor trochę mniej słynnych ze swego profesjonalizmu i obiektywizmu dziennikarzy: Stasińskiego, Kublik, Czuchnowskiego, etc. powiedział m.in:

„Oczywiście część naszego społeczeństwa jest chora na rusofobię i ksenofobię. Cóż wolność jest dla wszystkich, dla zdolnych/mądrych, głupców i dla swołoczy (swołocz - wg SJP: pogardliwie o osobie postępującej nieuczciwie lub podle albo o ludziach budzących odrazę swoim zachowaniem lub wyglądem – przyp.M.G.) Są idioci, którzy twierdzą, że niepodległej Polski nie ma, a jest niemiecko-rosyjski projekt. To ludzie z ogrodu zoologicznego i szaleńczym kompleksem antyrosyjskim."

Z kontekstu wynika oczywiście, że chodzi o zwolenników Jarosława Kaczyńskiego. (No chyba, że jestem nożycami, które się odezwały po uderzeniu w stół.) Czyż nie pięknie Pan Adam podsumował miliony Polaków? Teraz nawet Hołdys tak nie bulwersuje, skoro „nadredaktor" rzekł był. Szkoda tylko, że nie uczynił tego na swoich łamach, w Polsce. A przepraszam. Od siania nienawiści i dzielenia Polaków jest PiS.