Czekamy na pomnik Lecha Kaczyńskiego. Ale czekamy też na pomniki Anny Walentynowicz i Janusza Kurtyki

PAP
PAP

Jak słusznie zauważa wielu komentatorów, powstanie pomnika (pomników) śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej jest kwestią czasu. Przyjdzie czas, że autorzy dzisiejszego strajku włoskiego przeciwko upamiętnieniu ofiar 10/04 (zauważmy, nikt nie sprzeciwia się wprost) pochowają swoje teksty i decyzje głęboko w szufladach.

Indywidualne pomniki należą się znacznej części nazwisk z listy pasażerów. Zebranie tylu wybitnych osób na pokładzie jednego samolotu możliwe było tylko przy tak szczególnej okazji jak okrągła rocznica Katynia.

Chcę jednak - przy okazji pierwszej rocznicy 10/04 - wskazać na dwie postaci, które zasługują na szybkie upamiętnienie w formie poświęconych im pomników, i to pomników nie byle jakich i nie byle gdzie stojących - ale porządnych, w odpowiednio godnych miejscach. Mam na myśli Annę Walentynowicz i Janusza Kurtykę.

Uzasadnianie pomnika Anny Walentynowicz wydaje się zbędne; ewentualną dyskusję zamknął na lata Sławomir Cenckiewicz, tytułując Jej biografię "Anna Solidarność". Co najmniej małostkowością jest fakt, że  kobieta, która uratowała upadający strajk w Stoczni a później dochowała wierności przesłaniu Związku, wciąż nie doczekała się porządnego upamiętnienia w rodzinnym Gdańsku. Widocznie są ważniejsze sprawy.

I jeszcze parę słów o śp. Januszu Kurtyce.

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej miał wrogów potężnych. Nic dziwnego - on sam oraz kierowana przez niego instytucja zajmowały się historią najnowszą. Niby to już przeszłość, ale w III RP to de facto teraźniejszość. Przeszłość kryje wiele kluczy do stanu obecnego. Śp. Janusz Kurtyka to wiedział, wiedzieli jego przeciwnicy. Może dlatego z taką godnością znosił brutalne ataki na swoją osobę. Rozumiał, że gra idzie o obronę pozycji wielu potężnych dziś osób.

Mimo to śp. Janusz Kurtyka nie udawał, że prawda pomieści wszystkich, co byłoby wyborem najłatwiejszym. Jasno mówił, że źródłem niepodległej Polski może być tylko tradycja insurekcyjna i niepodległościowa - czasem przygaszona, ale zawsze obecna w życiu  Polaków.

Był człowiekiem wielkiej wiedzy, ale także wielkiej sprawności organizacyjnej. Kierowany przez niego Instytut wydał setki książek, które przecież pozostaną. O skali jego projektu świadczy choćby wydane już po jego śmierci, ale przez niego zamyślone dzieło "Od Niepodległości do Niepodległości. Historia Polski 1918-1989" - będące próbą całkowicie nowego, nieuwikłanego w PRL opisania dziejów najnowszych. Co ważne, to ostatnie dzieło napisali młodzi historycy, których w jakiejś mierze Jego IPN "wychował".

Ten projekt - napisania historii prawdziwej - w dużej mierze udało się doprowadzić do końca. Dziś to obrońcy "oficjalnej" wersji historii są w defensywie; muszą sięgać do udawania, że fakty nie istnieją, by ocalić spójność okrągłostołowej ideologii-historii. Przykładem niech będzie sprawa TW Bolka, czyli Lecha Wałęsy, jednoznacznie rozstrzygnięta przez Cenckiewicza i Gontarczyka. Dzięki tej pracy ówczesnych pracowników IPN dawni rewolucjoniści, a dziś reakcjoniści, zostali sprowadzeni do roli zgorszonych pedagogów zmuszających dzieci do zakrycia uszu - bo padają brzydkie słowa.  Sami oczywiście wiedzą, jak było.

Śp. Janusz Kurtyka wydał "systemowi" kilka wojen, z których każda zniszczyłaby słabszą jednostkę. On - człowiek nieprzypadkowo o wyglądzie jak z AK-owskiej (może raczej WiN-owskiej) fotografii - nie tylko przetrwał, ale i nie zgorzkniał. Był ponad to. Bo wiedział, że cena zazwyczaj jest wysoka. Choć pewnie nie myślał, że aż tak wysoka.

Był i będzie wzorem nowoczesnego polskiego patrioty XXI wieku. Rozumiał, że dziś Polska potrzebuje dwóch rzeczy przede wszystkim: nowych, nieskażonych instytucji oraz nowej elity.

Jego pomnik też jest tylko kwestią czasu. Możemy to obiecać.

 

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych