"Nasz Dziennik" publikuje rozmowę z prof. Włodzimierzem Marciniakiem z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, członek Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. Prof. Marciniak odnosi się m. in. do wywiadu z Jurijem Żukowem, który ukazał się w „Komsomolskiej Prawdzie" - jak zaznacza "ND", "jednej z najpopularniejszych gazet w Rosji, określanej jako tuba propagandowa Putina". Przypomnijmy, że Żukow - przedstawiony jako "historyk" - stwierdził, iz zamordowanie w Katyniu polscy oficerowie nie byli oficerami, a „strażnikami więziennymi, którzy splamili się unicestwieniem jeńców-czerwonoarmistów w latach 1920-21". Żukow dodał, że odpowiedzialność Niemców za Katyń potwierdził Trybunał Norymberski w 1946 roku.

Prof. Marciniak tak ocenia tę skandaliczną sprawę:

Po pierwsze, Jurij Żukow nie jest historykiem w sensie naukowym, nie wiem, co prawda, jakie ma konkretnie wykształcenie, ale te tezy - dokładnie w takim brzmieniu - już od dawna głosi. Dlatego uważam, że najgorsze nie jest to, że po raz kolejny to mówi, ale to, że wywiad z nim ukazał się w „Komsomolskiej Prawdzie". To jest najbardziej niepokojący aspekt tej sprawy. Absurdy takie, jak twierdzenie, że w procesie norymberskim winnych za Katyń uznano Niemców, były już wypowiadane.

Zdaniem prof. Marciniaka, Żukow przeczy podstawowym faktom, a jego wypowiedź należy rozumieć jako połączenie "starego kłamstwa katyńskiego" z "nowym kłamstwem katyńskim":

Stare kłamstwo polegało na całkowitym negowaniu odpowiedzialności za zbrodnię katyńską ze strony sowieckiej i zrzucaniu jej na Niemców. Do takich ustaleń doszła komisja Burdenki. Natomiast nowe kłamstwo katyńskie, którego czołowym wyrazicielem jest Władimir Putin, polega z jednej strony na przyznawaniu sowieckiej odpowiedzialności za mord katyński i jednoczesnym usprawiedliwianiu tego czynu. Odbywa się to poprzez odwoływanie się do losu jeńców sowieckich w 1920 roku i traktowanie zbrodni katyńskiej jako zemsty. We współczesnej narracji rosyjskiej zemsta usprawiedliwia popełnienie zbrodni, ponieważ zemsta za śmierć współplemieńców wydaje się kulturze archaicznej czymś uprawnionym.

Zdaniem prof. Marciniaka, państwo rosyjskie nie przyznaje się do zbrodni katyńskiej, co jest oficjalnym stanowiskiem prawnym władz Rosji.

(...) uchwała Dumy nie była żadnym dokumentem prawnie wiążącym; była tylko deklaracją opinii i poglądów. Podobnie wypowiedzi Dmitrija Miedwiediewa. Tak naprawdę liczy się to, o co toczy się walka przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. To jest jedyna droga, którą możemy uzyskać rzecz z pozoru oczywistą. Zbrodnia musi zakończyć się wyrokiem. To jest to, na czym powinno nam zależeć.

Prof. Marciniak ocenia, że słowa Żukowa nie padają przypadkowo:

W niektórych fragmentach są to po prostu słowa Putina - dokładnie to, co on chciałby usłyszeć. Dlatego właśnie wyrok Trybunału Praw Człowieka byłby szansą na przecięcie tego ciągnącego się od lat kłamstwa.

Pytany jak polskie MSZ powinno reagować na tego typu artykuły, prof. Marciniak odpowiada:

To jest dość złożona kwestia, ponieważ z jednej strony mogą podnieść się głosy, że Jurij Żukow nie jest poważną osobą i partnerem do polemiki - zawsze publikował takie tezy. Z drugiej strony jednak nie wyobrażam sobie, żeby resort spraw zagranicznych nie reagował na sytuację, w której pod ewidentnym patronatem politycznym premiera Rosji ukazują się tego typu publikacje.

I puenta:

Jednak trudno liczyć, że tak się stanie. Skoro obowiązuje doktryna, że na ołtarzu wizyty Putina w Katyniu można złożyć każdą ofiarę i zapłacić każdą cenę, to przypuszczam, że nie będzie żadnej reakcji.

Skaj