Fotoplastikon Marka Markiewicza: "Wywodzenie bólu od „boleć" jest skojarzeniem zbyt luźnym". Rysuje Krauze

Rys, Andrzej Krauze
Rys, Andrzej Krauze

Wygląda na to, że dojdzie do istotnych zmian.

Profesor Opędzki w radio PIP FM ogłosił wyniki swych prac na temat bólu, w dotychczasowej pisowni. Naukowiec uznał ją za nieuzasadnioną albowiem  wywodzenie bólu od  „boleć"  jest skojarzeniem zbyt luźnym. Profesor proponuje sięgnięcie raczej do słowa „buldog", który – jak powszechnie wiadomo – może być sprawcą bólu, czyli bulu, podobnie bulterier, czyli Kurski, też przez „u".

Nie od rzeczy jest też przypomnienie terminu „bulić" jednoznacznie negatywnie kojarzonego w mowie potocznej i życiu codziennym, podobnie jak „bulgot" i „bulimia".

Niczego tu nie zmienia  istnienie słowa bulion, które – gdyby dobrze się przyjrzeć - jest cudzoziemską i jakże ubogą wersją polskiego rosołu, z tradycyjnym „u" na końcu.

W końcu „ul" też się pisze przez „u", to dlaczego jak pszczoła użądli to ma być ból, a nie bul od ula?

Dziennikarze podchwycili, bo myśl jest nowa, ale i na czasie, przypomnieli też, że zdaniem docent WapirskiejEinstein był też dyslektykiem i zdobył mimo to powszechne uznanie, choć nie w wyborach powszechnych.

Wygląda na to, że Pan Prezydent nadąża za głosami nauki krajowej i – kto wie – czy nie wyda stosownego postanowienia, na które nadzieją się  antagoniści i prześmiewcy.

Wygląda też na to, że ta sprawa jest już wyjaśniona, sądząc po tonie komentarzy.

W jednej z redakcji naczelny sformułował tezę, że „co Kaczyńskiego rujnuje, to Komorowskiego buduje", po czym zdjął żartobliwy felietonik nadgorliwca o konserwatywnych poglądach o prezydencie-głąbie (kapuścianym), nawiązujący do sprawy kartofla.

Felietonistę wylano razem z felientonem, bo konserwatywnych felietonistów u nas dostatek, a rozumu, rozumu mało, więc postanowiono zatrudnić rozum czysty. Pojawiły się ogłoszenia.

Wygląda na to, że do minionej środy w Rzeczypospolitej stan wojenny był uważany za legalny, co zmienić dopiero miałby wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Czas pozostawania bez pracy z przyczyn politycznych za aprobatą sądów był okresem bezskładkowym, kolejne sejmy przyjmowały to ze zrozumieniem. Zabranych ubekom emerytur nie przeznaczono na emerytury dla bezskładkowych działaczy. Zresztą ubecy są teraz masowo chorzy, co wyklucza pastwienie się nad chorymi i zapowiada nowelizację.

Tym należy tłumaczyć brak w czwartkowej prasie  wielkich tytułów o „historycznym przełomie" oraz puczu wojskowym, którego dokonał Generał ze swą Wojskową Radą Ocalenia Narodowego.

Uznano w redakcjach, że stan wojenny może był i nie dość legalny, ale dążenie do ocalenia Narodu w istocie było chwalebne, więc wożenie Generała przez Redaktora Michnika do Paryża było słuszne i tak należy trzymać, a nie bredzić o aresztowaniu puczysty.

Zresztą – mało to ustaw Trybunał uznał za nielegalne - a włos  nikomu nie spadł za to z głowy...

Jakiś tam stażysta zaproponował nawet tekścik – „Ciszej nad tą trumną", ale go ofuknięto, bo trumna źle się kojarzy, a Generał dobrze, więc byłby dysonans.

Wygląda na to, że Sąd Apelacyjny, który kazał Kaczyńskiemu przepraszać za sugestię, że jego konkurent popiera prywatyzację szpitali, miał rację, choć tylko do minionego piątku, kiedy to Sejm przyjął ustawę, która prostą drogą prowadzi do prywatyzacji szpitali.

W redakcji uznano, że pogląd Sądu i tak długo się utrzymał, a że zmieniła Rzeczpospolita pogląd, to nie wina Sądu, który tylko w imieniu Najjaśniejszej wyroki wydaje, a nie ze swego rozumu i rozeznania, stąd brak komentarzy.

Ich miejsce zajął wykład gazetowy Pana Premiera o zamierzeniach na czas, gdy znów będzie premierem. Zapowiedział, że przyjęta będzie Karta Praw Podstawowych, której ratyfikować nie chciał Prezydent Kartofel, ale że czas upływa, to ratyfikuje premier.

Brak komentarzy wokół tej zapowiedzi  idzie w parze z brakiem reakcji na to, że na szczyt w Paryżu pojechał Pan Premier,  a nie Prezydent, co jest przecież wreszcie naturalne i wskazuje, kto tu jest najważniejszy, a będzie jeszcze ważniejszy, skoro chce w przyszłości ratyfikować.

Głowa nasza Państwa nie zająknęła się na temat Libii, bo i po co, skoro nasza chata z kraja, a premier wie lepiej.

Wygląda na to że  wszystko stać się może  normą przez powszechne użycie, przy braku reakcji żurnalistów.

Ci przecież nie o normie mają pisać , ale sensacjach, więc zajęli się tekstem Semki o Monice Olejnik

Do bulu.

Jak redaktor Lis mówi, że tekst jest haniebny (chaniebny?), to znaczy, że nic innego  haniebne już nie jest.

Buduje to niedziejię.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych