Marek Markiewicz: "Co by było, gdyby u nas doszło do trzęsienia? Roztrzęsione reporterki nadawałyby relacje ze sztabu"

Rys. Rafał Zawistowski
Rys. Rafał Zawistowski

Japonię dotknęła wielka tragedia. Przeżywamy ją, ale naturalne jest , że myślimy – co by było, gdyby u nas do takiej doszło. Pouczające są relacje o Japonii jako przyczynek.

Oto dziennikarz pyta Japończyka mieszkającego w Polsce – czy Japończycy nie myślą o emigracji, skoro tak się u nich trzęsie. Japończyk mówi coś nieskładnie o przywiązaniu do kraju i kłopotach językowych. Dziennikarz dziękuje za wywiad, Japończyk nie dziękuje za pytanie.

Oto profesor zapewnia, że japoński rząd na pewno zataił rzeczywiste zagrożenie  w elektrowni jądrowej. Zapewne polski rząd by zataił, wynika z myśli profesora, szczęściem nie mamy elektrowni atomowej, co zmniejsza skalę zatajenia, ale zjawiska nie usuwa.

Więc gdyby się u nas zatrzęsło, dajmy na to w Bogatyni. Minister Miller zaatakowałby burmistrza, że nie wziął pod uwagę ostrzeżeń. Burmistrza wybrano by w następnych wyborach, ministra Millera też. Pan premier wróciłby z nart, ale poczekał dzień z wystąpieniem, w którym zaatakowałby PiS. Zaatakowałby  w Sejmie, apelując o niezwłoczne wydanie ustawy w sprawie trzęsienia ziemi w Bogatyni i przeznaczenie środków z OFE na pomoc dla ofiar. Sejm by uchwalił ustawę, potem następną – jeśli trzęsienie ziemi powtórzyłoby się w Rawie Mazowieckiej, dajmy na to, bo tam już kiedyś było. Powstałby sztab i by obradował, a roztrzęsione reporterki nadawałyby relacje ze sztabu.

Redaktor Olejnik płakałaby na wizji po komunikacie o ofiarach. Gdyby były wybory, na jakiś wał pojechałby Pan Premier, a na inny Pan Prezydent. Obejrzeliby. Nad Bug nie pojechali, bo nie było wyborów, więc nie obejrzeli. Wojsko uruchomiłoby amfibie, z których rozdawany byłby chleb z ręki. W Japonii rozdają kartony. U nas zakupiono by kartony, jak kupowano worki, gdy przez Warszawę przechodziła siedmiometrowa fala. Przez Warszawę przeszłaby siedmiometrowa fala i dotarła do tamy we Włocławku. Tama by chyba wytrzymała, a jeśli nie, zakupiono by więcej worków.

Jakiś pan by wystąpił w telewizji i zaproponował ogłoszenie Narodowego Planu Walki z Trzęsieniem. Zostałby powołany Zespół do Spraw Planu. Powstałby problem generała Jaruzelskiego jako specjalisty, znów zapomniany zostałby generał Kiszczak, też specjalista.

Minister Boni zaproponowałby  pomoc materialną ofiarom na podstawie oświadczeń. Wójtowie zaczęliby przyjmować wnioski na podstawie ustawy. Pałac prezydencki otoczono by kordonem, żeby nikt nie stawiał świeczek i krzyża.  Powstałby problem krzyża. Pospieszalski pojechałby rejestrować wypowiedzi ludzi, ale by go zatrzymano. Za brak przepustki, czy czegoś. Lichocką też.

Poseł Napieralski zaatakowałby Kościół za mało skuteczną pomoc i karę boską. Kościół by nie odpowiedział, bo wiadomo za co kara.   co by było, gdyby u nas do takiej doszło.by wygłosił orędzie i apel o pomoc dla rządu w udzielaniu pomocy. Administracja czekałaby na instrukcje. Czescy strażacy przyjechaliby z pompami, bo u nas brak pomp. W teren by wyruszyli złodzieje, a za nimi policjanci, a za policjantami dilerzy z dopalaczami, bo najlepiej schować się za policjantem. Nowelizacji uległaby ustawa o dopalaczach. W telewizji mówiono by o sprawie Krzyża i Pospieszalskim. Profesor Środa wystąpiłaby z teorią wielu prawd i w obronie kobiet, które ucierpiały. Nikt by nie wystąpił w obronie mężczyzn, którzy ucierpieli, bo i po co.

Ludzie by zaczęli sprzątać.

Gdyby trzęsienie było w sobotę, ujawniłby się problem  ostrzeżeń i ich braku, albo wolnego w ministerstwach. W niedzielę tak samo. I tak dalej, jak po powodzi. Pół roku później nie byłby to już temat dla mediów, więc nikt by nie pytał o los  ofiar kataklizmu.

Dzięki Bogu, że nie ma u nas trzęsień ziemi, więc czas na lewicę, młodą i nowoczesną. Są tylko powodzie, susze i przymrozki, tak prawdopodobne jak trzęsienia ziemi w Japonii. Wystarczy. Trzęsienia Państwo by nie wytrzymało. Powinno wzbudzić to dyskusję o nowoczesności. Podziwiamy Japończyków za spokój i zdyscyplinowanie, patrzymy jak się organizują. Choćby mgliste wyobrażenie o podobnym kataklizmie u nas,  pokazuje jak Państwo nasze jest zorganizowane, jak nowocześni  jesteśmy, udając nowoczesność, jak bezradni, bez zbiorowego zrywu, najdalszego od Państwa i jego struktur.

Tylko  jadamy sushi na dowód nowoczesności. I jeszcze byłby jazgot w mediach, jeszcze ujadanie jeden na drugiego. A jakby – nie daj Boże – zarząd PiS zginął w oku cyklonu – to na kogo by zwalono, bo zwalać zawsze trzeba.  Ciekawe na kogo zwalą w Japonii, która za rok będzie odbudowana? I kiedy w Japonii będą wybory, bo u nas jesienią, po letnich powodziach.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych