Andrzej DUDA, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, śp. Profesora Lecha Kaczyńskiego

OŚWIADCZENIE

1.    Atak medialny oparty na sprawie ułaskawienia Adama S. uważam za haniebny. Nie dość było nagonki na Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego za jego życia, to jeszcze teraz próbuje się niszczyć jego dobre imię i pamięć, po tragicznej śmierci.

2.  Jako minister w Kancelarii Prezydenta RP, nadzorujący Biuro Prawa i Ustroju oraz Biuro Obywatelstw i Prawa Łaski w okresie od jesieni 2008 do lipca 2010, chciałbym tu z całą odpowiedzialnością oświadczyć, że Pan Prezydent, ś.p. profesor Lech Kaczyński podchodził do spraw ułaskawień z absolutną bezstronnością, biorąc pod uwagę ciężar popełnionego przestępstwa, jego konsekwencje społeczne, a także wymiar ludzki sprawy, gdy konsekwencje wyroku dla osoby skazanej wydają się niewspółmierne do szkodliwości czynu. Także wymiar ludzki – bo ten obszar spraw odróżnia instytucję ułaskawienia od procesu sądowego. Na ten temat wypowiadał się Pan Prezydent w opublikowanym w formie książkowej wywiadzie-rzece z Łukaszem Warzechą (Ł.Warzecha – Lech Kaczyński Ostatni wywiad. Prószyński i S-ka, Warszawa 2010, str. 124-126).

3.    W ułaskawieniach nie ma spraw prostych. Każde ułaskawienie może budzić kontrowersje, bo taka jest natura tej instytucji. Ułaskawia się osoby uznane przez sądy za winne. Ułaskawienie nie jest uniewinnieniem.

4.    W tej chwili nie pamiętam faktów sprawy ułaskawienia Adama S i nie mam możliwości zapoznać się z jej dokumentacją. Z dostępnych mi - bo powszechnie już znanych - informacji na temat merytorycznych aspektów sprawy, mogę obecnie jedynie przypuszczać, że dałbym w tej sprawie opinię pozytywną co do aktu ułaskawienia, w szczególności gdyby takie stanowisko wynikało także z projektu opinii przedstawionego mi przez Biuro Obywatelstw i Prawa Łaski. Prośba spełniała kryteria, na które prezydent Lech Kaczyński zwracał szczególną uwagę – naprawienie szkody i dobro osób trzecich. O ile wiem (z doniesień prasowych) Adam S. dobrowolnie poddał się karze, spłacił swoje zobowiązania, uiścił grzywnę, jego firma dawała pracę osobom niepełnosprawnym, zaczął działać charytatywnie na rzecz innych, cieszył się dobrą opinią. W dodatku miał wyrok w zawieszeniu, więc ułaskawienie nie wiązałoby się z przerwaniem odbywania kary więzienia. Trzeba też jeszcze raz przypomnieć, że akt łaski nie zmienia wyroku sądu i nie podważa winy skazanego, a z Kodeksu Postępowania Karnego wynika wprost, że skazany może zasługiwać na łaskę m.in. wtedy, gdy cieszy się nienaganną opinią środowiskową i gdy doszło do naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem. W tym wypadku – jak wynika z informacji podawanych ostatnio przez media - te kryteria były spełnione.

5.    Sprawa ułaskawienia Adama S. była dla mnie jedną z bardzo wielu spraw prowadzonych w Biurach, które nadzorowałem w czasie pełnienia funkcji podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP. O ile wiem, samych spraw o ułaskawienie prowadzono w tym okresie prawie 2000. Mogę jednak dziś bez wahania zaręczyć, że swoje obowiązki wykonywałem rzetelnie i uczciwie, z pełnym poczuciem odpowiedzialności za ich znaczenie i za zaufanie, jakim obdarzył mnie Pan Prezydent Lech Kaczyński powierzając mi m.in. nadzorowanie bardzo trudnych spraw jakimi są właśnie ułaskawienia. Trudnych, bo dotyczących ludzkich dramatów, wymagających absolutnej uczciwości i bezstronności. WSZYSTKIE SWOJE OBOWIĄZKI WYPEŁNIAŁEM UCZCIWIE i SUMIENIE MAM CZYSTE. Dlatego mam prawo nie pamiętać konkretnych spraw. Wystarcza, że odpowiednie dokumenty znajdują się w Kancelarii Prezydenta RP. Być może pan minister Nałęcz - jak mógłbym sądzić z jego niedzielnych wywiadów - porusza się w kręgu osób, które nie wyobrażają sobie, że można wszystkie sprawy prowadzić uczciwie i dlatego muszą swoje działania i decyzje pamiętać do Sądu Boskiego (jak wyraził się p. Nałęcz). Ja nie muszę, bo sumienie mam czyste.

6.    W tej chwili nie mogę nic nowego wnieść do sprawy. Nie pamiętam faktów z akt, które znajdują się w gestii Kancelarii Prezydenta. Wiedzę o tej sprawie czerpię z mediów. Oświadczam jednak z całą pewnością, że w 2009 roku nie znałem pana Marcina Dubienieckiego i jego powiązań biznesowych, ani z nim w tamtym okresie nie rozmawiałem. Poznałem go dopiero po katastrofie Smoleńskiej. Mam nadzieję, że zapowiadany audyt w Kancelarii Prezydenta zostanie przeprowadzony rzetelnie. Być może w późniejszym czasie, po upublicznieniu jego wyników, będę mógł coś więcej dodać.

7.    Wracając do samej instytucji ułaskawienia, chciałbym jeszcze raz podkreślić, że KAŻDE UŁASKAWIENIE MOŻE BYĆ UZNANE ZA KONTROWERSYJNE. Dlatego dla mnie, i chyba nie tylko dla mnie, jest zastanawiające, dlaczego podnosi się tę sprawę teraz, Z GÓRY ZAKŁADAJĄC nieuczciwość. Może, wobec wzbudzonego zainteresowania opinii publicznej kryteriami i trybem ułaskawień należałoby pokazać inne, zdecydowanie bardziej dyskusyjne sprawy z czasów poprzednich prezydentów – żyjących, a także te prostsze. Może pomogłoby to zobaczyć i sprawę pana Adama S. z szerszej perspektywy, w konfrontacji z faktami i wyjaśnieniami ŻYJĄCYCH DECYDENTÓW i innych ŻYJĄCYCH osób zaangażowanych wówczas w te procedury.