To nie wyborcy, ale prezydent Komorowski – jak oznajmił czytelnikom „Newsweeka" - wskaże człowieka, który dostanie misję sformowania rządu. Konstytucja nie przesądza przecież, że pierwszy powinien dostać  szansę lider zwycięskiej partii.

Prezydent podjął słuszną decyzję,  akurat on  sam przecież  wie najlepiej, że  wybory nie są żadną gwarancją, iż wybrany zostanie  najlepszy.  Dlatego prezydent chce mieć gwarancję, że rząd sformuje „zwolennik  modernizacji i zdrowego rozsądku".

Zachęcałbym pana prezydenta, żeby postąpił krok dalej w swym poczciwym dziele. Niech w ogóle nie rozpisuje żadnych wyborów! Premiera i przyszły rząd wskażą nam  siły „rozsądku i postępu" obficie  nagromadzone już  w kancelarii prezydenta, premiera i w kilku koncernach medialnych. Tak będzie lepiej dla Polski i dla jej młodej demokracji!