Jaruzelski już mógłby starać się o warunkowe, jakby odsiedział te dwadzieścia lat, a jakaś sprawiedliwość była.
I jakby posadzili jałowce przy grobie Gomułki, to by już urosły i zakryły, jak Bieruta i Marchlewskiego – jakby jakaś sprawiedliwość była.
A tak – do tych ze Smoleńska pan idzie główną aleją, przy Gomułce w lewo, Gomułka to punkt – wiadomo – centralny...
Czarny Czwartek . W tym filmie czuć zapach socjalizmu, smak salcesonu, krzywe ściany w bloku-marzeniu i widać kontrrewolucję, z którą się nie rozmawia, bo do kontrrewolucji się strzela.
Widać też rewolucję w osobach jej ojców.
Film, dosłowny aż do bólu, z grobem zasypywanym po nocy i Jankiem, Wiśniewskim, niesionym na drzwiach od klozetu. I co z tego? Było, minęło.
Ja pamiętam, młodzi ludzie na widowni siedzą do końca w mulitkinie, porażeni, jak się wydaje, estetyką socjalizmu i upodleniem tak strasznym, że aż trudno uwierzyć.
Chwalą scenografię, że taka dosłowna i dokładna, nawet Skodę 1000 MB, marzenie z tamtych lat pokazali, co znaczy pod czołgiem, i Gomułkę paranoika, nie ostatniego przecież.
I co z tego?
Minęło lat czterdzieści i sprawiedliwości nie ma.
Nieobecny w filmie Jaruzelski już dni swoich dożywa, pewny Powązek, jak wynika z sondaży.
Nieobecny też Wałęsa opowiada, że był wtedy przywódcą, ale trochę przeczekał, bo musiał przechytrzyć, niestety z łatką agenta, jak zgrabnie sformułowała to Monika Olejnik w rozmowie, która miała poprzedzić premierę.
I tak dobrze, że nie zaprosiła Jaruzelskiego albo kogoś z rodziny Kliszki czy Kociołka, przecież gdzieś żyją, mogliby opowiedzieć, jak dziadek się denerwował, że ruscy wejdą i kombinował, że lepiej niech zginie kilkudziesięciu, zastrzelonych zawczasu.
Na szczęście Jaruzelskiego zaprasza Prezydent Najjaśniejszej, razem z Wałęsa, dla konsultacji. Co trzy głowy, to nie jedna.
Trybunał Konstytucyjny już, już rozstrzygnie, czy stan wojenny był legalny. Już czas na to. Potem się zajmie legalnością Kaczyńskiego, jednego i drugiego.
To on, a raczej „ten drugi" odpowiedzialny jest za katastrofę - obwieścił Wałęsa jako konsultant Grudnia 70, widać związek jakiś był.
Jakby Kaczyński wyjazdu nie organizował, jakby „zaczęcia kampanii wyborczej" nie planował, to by do katastrofy nie doszło.
Więc Katyń to było „zaczęcie kampanii" w rozumku Wałęsy. Szczęściem kampanii nie Putina, bo ten nie musi.
Jak to było kampanią, to i wszystko inne, wyłożył mąż stanu. Jakby Kaczor nie został prezydentem, to katastrofy tym bardziej by nie było, brnął w zaparte przywódca i autor koncepcji wszelakich.
Ubolewał, że mądrzejszy nie ustąpił. Więc jednak był mądrzejszy, ale kto w takim razie głupszy?
Wszystko rozliczy Pan Bóg, bo na tym świecie „my się nie rozliczymy" i tak niech Naród trzyma, pouczył noblista.
Powinni tę rozmowę puszczać przed filmem, bo nie każdy może wysłuchał.
Wyszedłby widz wkurzony jeszcze bardziej losem Bernarda Drywy, który w politykę się nie bawił, a po prostu został zastrzelony.
Wychodzi na to, że miał pecha, a ci inni zrywali się niepotrzebnie.
My pecha nie mamy.
I trzeba powiedzieć jasno - takie filmy powinny być zabronione, szczególnie przed „zaczęciem" kampanii.
Jeszcze w głowach ludziom pomącą.
Wyrzucone pieniądze.
Lepiej by dać potrzebującym.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/110602-markiewicz-dla-wpolitycepl-po-pokazie-czarnego-czwartku-minelo-lat-czterdziesci-i-sprawiedliwosci-nie-ma
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.