TBD.com - tak nazywa się "hiperlokalny" waszyngtoński serwis internetowy który już po pół roku zwija skrzydła. W tym tygodniu ogłoszono zwolnienia w projekcie które oznaczają jego rzeczywistą likwidację.
Hiperlokalność - to słowo zrobiło w swoim czasie oszałmiającą karierę. Hiperlokalne serwisy informacyjne, łączące tradycyjne dziennikarstwo z wykorzystaniem społeczności (blogerów, komentatorów związanych z konkretną okolicą) miały być ostra konkurencją dla lokalnej prasy. Gdy Allbritton Communications - firma która ma za sobą ogromny sukces POLITICO zapowiadziała start TBD.com, hiperlokalnego serwisu informacyjnego poświęconego okolicom Waszyngtonu, wydawało się że sukces hiperlokalności jest murowany. Z projektem wiązano ogromne nadzieje, o czym zresztą pisałem przy okazji jego startu.
Tymczasem w tym tygodniu pojawiła się informacja, że Allbitton zwalnia kilkunastu pracowników TBD.com. Już wcześniej z serwisu odszedł Jim Brady, jeden z jego założycieli. Los Tbd.com jest już przesądzony, a ten ambitny projekt ma być w przyszłości zaledwie niszowym serwisem kulturalnym. Sprawa jest tym bardziej zadziwiająca, że TBD.com ma zaledwie pół roku. Jak na projekt o tym stopniu skomplikowania, jest to za mało czasu by przekonać się o sukcesie lub porażce. Tym bardziej dziwi postawa szefów Albitton, którzy postanowili poddać się tak szybko. Pytanie oczywiście - co dalej z ideą hiperlokalności. Klęska TBD.com będzie interpretowana na dwa sposoby.
Pierwsza intepretacja - sama idea była dobra, zawiodło wykonanie/niedofinansowanie/brak zrozumienia ze strony Albritton. TBD.com miał współpracować z lokalnymi blogerami, tworząc skomplikowaną sieć reklamową dla nich i dla serwisu. Informacje z okolic Waszyngtonu miały być zbieranie zarówno przez zawodowców jak i amatorów. Zbudowanie sprawnie działającej maszyny z tak wielka ilością elementów jest bardzo trudne i wymaga czasu.
Druga interepetacja jest taka, że hiperolakalnosć sprawdza się tylko w teorii, nie w praktyce. TBD potwierdza, że takiego serwisu zbudować się nie da - za mało czytelników (czyli reklamodawców), za duże wyspecjalizowanie (tylko lokalne informacje) za duże koszty wstępne, za duże straty na dłuższą metę.
TBD.com był ciekawym projektem. Jego przerwanie tak szybko nie pozwala tak naprawdę stwierdzić, która z tych dwóch wersji jest prawdziwa. Na pewno jednak teraz każdy dwa razy się zastanowi, zanim wystartuje z kolejnym takim projektem.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/110566-kleska-projektu-tbdcom-czy-to-koniec-marzen-o-hiperlokalnych-serwisach-informacyjnych