Dochodzą do nas wieści, że podobno najbardziej za powodzenie PJN trzymają kciuki w ... PO i PiS. Dlaczego? Bo tylko nasz sukces może uchronić obie partie przed wejściem w koalicję rządową z SLD. Jesteśmy najbardziej pożądanym partnerem zarówno dla Tuska, jak i dla Kaczyńskiego (co oczywiście bardzo oburzy kiboli obu partii), ale tak właśnie jest. Współtworzenie gabinetu z nami jest najbardziej naturalne zarówno dla PO, jak i dla PiS, ponieważ my zarówno programowo, jak i życiorysowo jesteśmy usytuowani pomiędzy tymi ugrupowaniami, więc w oczywisty sposób lepiej byłoby zrobić rządu z nami, a nie z postkomunistami.
Problemem jedynie jest to, że zarówno Tusk, jak i Kaczyński, liczą na to, że wzmocnimy się kosztem wyborców konkurencji. Szef PO trzyma kciuki za naszą zdolność do zagospodarowania elektoratu pisowskiego, który jednak nie akceptuje obecnego wcielenia Kaczyńskiego. Prezes PiS natomiast też nam kibicuje, ale pod warunkiem, że łowić będziemy rozczarowanych wyborców partii Tuska.
Tak czy owak, mamy w obu formacjach życzliwych sympatyków (warto zwrócić uwagę, że ostatnio przestali nas atakować), którzy są naszymi kibicami. Bo faktycznie – jeśli nam się nie powiedzie, to przyszły rząd będzie tworzony z udziałem minister Senyszyn, ministra Iwińskiego i ministra Kality. A także wicepremiera lub premiera Napieralskiego.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/110524-kto-naprawde-trzyma-kciuki-za-pjn-podobno-najbardziej-za-powodzenie-pjn-trzymaja-kciuki-w-po-i-pis
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.