Piotr Rachtan, w roku 2007 nieudany kandydat Platformy Obywatelskiej do Sejmu, dziś dziennikarz partyjnego pisma PO "POGŁOS", na swoim blogu (życzliwie wyeksponowanym przez redakcję tygodnika "Newsweek") składa uroczy donos na projekt tygodnika opinii "Uważam Rze".

Nawet jeśli brzydzicie się takimi rzeczami, powinniście przeczytać - bo to klasyka tego, jak się dziś pisze nowoczesne donosy i jak niektórzy w PO postrzegają wolność słowa, mediów, autonomiczność wydawcy:

Minister skarbu wspiera konserwatywno-liberalną opozycję

Na rynku prasowym ukazuje się właśnie nowy tygodnik opinii "Uważam Rze. Inaczej Pisane". Szefem nowego tygodnika opinii jest Paweł Lisicki, który jednocześnie piastuje funkcję redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej". Jego zastępcą został Michał Karnowski.

W tygodniku znajdą się teksty takich tuzów publicystycznych, jak: Bronisław Wildstein, Robert Mazurek, Igor Zalewski, Piotr Semka, Rafał Ziemkiewicz, bracia Michał i Jacek Karnowscy, Piotr Zaremba, Janusz Rolicki i Igor Janke. Część materiałów redakcyjnych będzie przygotowywana we współpracy z dziennikarzami „Rzeczpospolitej".

Presspublica zapowiada, że nowy tygodnik z jednej strony będzie prezentował pogłębione materiały z dziedzin: polityki, wiadomości ze świata, kultury, nauki i techniki, stylu życia czy biznesu. Z drugiej strony ma to być – jak podkreśla wydawca – „jedyny głos konserwatywno-liberalny w debacie publicznej o najważniejszych wydarzeniach".

Dalej następuje istota ataku:

Przeglądając listę autorów mogę być jednego pewny: gwarantują oni właściwy stosunek do rządu, do Platformy Obywatelskiej, a zwłaszcza do premiera Donalda Tuska. Będzie to stosunek krytyczny, i to nie przerywany, tylko konsekwentny. Nie mogę uwierzyć, że np. Jacek Karnowski czy Rafał Ziemkiewicz wypowiedzą się bez uprzedzeń o decyzjach Bronisława Komorowskiego, o rozmowach Donalda Tuska z Władimirem Putinem, o raporcie ministra Jerzego Millera czy o stanie budownictwa autostradowego. Musieliby zaprzeczyć wszystkiemu, co pisali dotychczas. Ich opinie od lat są niezmiennie wrogie wobec przeciwników i krytyków Jarosława Kaczyńskiego, tak jak były wobec krytyków Lecha Kaczyńskiego. Czy wypowiedzi Piotra Semki albo Igora Jankego zmieniły się w ostatnich latach choć na jotę? Jak łoili rząd, tak łoją nadal.

A teraz czas na podpowiedź co z tym pasztetem zrobić:

Presspublica to spółka należąca w połowie (może to przesada, chodzi o ledwie 49%) należąca do skarbu, za pośrednictwem Przedsiębiorstwa Wydawniczego "Rzeczpospolita" SA, w którym MSP ma 100 procent. Kiedy władzę w państwie objęła PO, a skarbem troskliwie zajął się minister Aleksander Grad, wydawało się, że skarb "coś z tym zrobi" - albo sprzeda swoje udziały, albo wprowadzi PWR na giełdę i też pozbędzie się kłopotów, albo odkupi dziennik, opakuje jakoś i też ten pakiet sprzeda. Nic z tego. PWR została wyskrobana z aktywów, minister Grad z niechęcią przyjął próby sanacji przez radę nadzorczą, którą wylał na zbity pysk, a ze spółki została pusta skorupa: budynek, jedno pismo i udziały w Presspublice. Za którą w ten sposób, jak i za wszystkie publikacje, bardzo wobec rządu niechętne, wspierające pisowską opozycję, wziął pełną odpowiedzialność. Którą mógł o wiele łatwiej zweryfikować, niż w TVP albo w Polskim Radiu. Tu nie stała na przeszkodzie żadna ustawa czy Krajowa Rada. Spółkę akcyjną, jaką jest PW "Rzeczpospolita", obowiązuję pospolity kodeks spółek.

No właśnie - takie to proste, zamknąć patrzącą władzy na ręce gazetę, a minister nie dał rady. Gdyby posłuchał Rachtana, dawno byłoby po sprawie, a polska demokracja byłaby lepsza i bardziej europejska.

A tak - nici.

Daleko zajdziecie Rachtan, dobre idą czasy dla ludzi waszej konstrukcji. Umiecie bowiem nie tylko wskazać władzy problem, ale i podpowiedzieć metodę rozwiązania nabrzmiałego problemu.

 

wu-ka