Dziennikarze śledczy "Rzeczpospolitej" Paweł Majewski i Michał Reszka w niezwykle ciekawym i rzetelnym tekście zajęli się zbadaniem kluczowego "dowodu" w dziele Jana Tomasza Grossa pt. "Złote żniwa".

Przypomnijmy - książka ta, którą wyda wkrótce katolickie wydawnictwo Znak,  buduje tezę o masowym bogaceniu się tuż po wojnie polskich chłopów na przeszukiwaniu masowych grobów wokół byłego niemieckiego obozu zagłady w Treblince.

Kluczowym "dowodem" na tę tezę jest właśnie zdjęcie, według Grossa przedstawiające "najprawdopodobniej" wieśniaków, którzy rabowali mogiły Żydów zamordowanych w Treblince. Taką tezę popularyzuje też "Gazeta Wyborcza". Jak się jednak okazuje, jeżeli już używać można słowa "najprawdopodobniej", to przy stwierdzeniu, że NIE prezentuje ono wspomnianych wieśniaków. Więcej - przedstawia zapewne  ludzi, którzy skrzyknięci przez poruszonego stanem grobów polskiego inteligenta, katolika, dobrowolnie mogiły te porządkują! A więc z ludzi działających z poczucia konieczności uszanowania ludzkich szczątków, zrobiono hieny...

 

Co dokładnie ustalili reporterzy "Rzeczpospolitej"?

1. Fotografia jest pożółkła, niewielkich rozmiarów. Jej pierwszym właścicielem był Tadeusz Kiryluk - wieloletni kierownik muzeum powstałego na miejscu obozu.

2. Kirylukowi miał przekazać zdjęcie (w latach 60.) Lucjan Sikora, dróżnik z Poniatowa.

3. Prezentował on całkowicie odmienną od Grossa, i chwalebną dla osób na fotografii występujących, historię powstania fotografii. Kiryluk wspomina:

Sikora objaśniał, że zdjęcie przedstawia ludzi, których skrzyknął do uporządkowania szczątków na terenie obozu.

4. Choć reporterzy "GW"  i Gross utrzymują, że zdjęcie przedstawia pojmanych  "kopaczy" w których kieszeniach były "żydowskie złote zęby i pierścionki", trudno tę tezę obronić. Bo opis wspomnianej akcji zachowany w archiwach odnosi się do 4 marca 1946. A w tym dniu, jak donosiły gazety, była zerowa temperatura, lodowe zatory na rzekach. Tymczasem ludzie na fotografii ubrani są w letnie rzeczy.

5. Co więcej, ludzie na fotografii to nie żołnierze, ale milicjanci, we wspomnianej obławie brało zaś udział wojsko.

6.Ludzie na zdjęciu nie wyglądają zresztą na osoby złapane na czymś złym, ubrani są odświętnie. Milicjanci nie wydają się ich pilnować.

7. Gross był w Treblince, ale fotografii nie oglądał. Nie był też zainteresowany dodatkowymi informacjami. Kierownik muzeum dr Edward Kopówka mówi:

Był, ale jej nie oglądał. Chciał tylko potwierdzić czy znajduje się w zbiorach. Powiedziałem, ze zdjęcie może mieć drugie znaczenie i związane jest z porządkowaniem terenu w latach 40. lub 50.

Gross uwierzył?

Nie wiem. Spytał tylko, czy ja stąd pochodzę. Potwierdziłem, że z terenów nieco dalszych, ale stąd.

I co?

Pokiwał głową i rozmowa się skończyła.

 

8. Być może w ogóle zdjęcie nie dotyczy Treblinki."Rz" stwierdza:

Po wojnie wieśniacy byli zmuszani do udziału w ekshumacjach czerwonoarmistów.

Więcej - w reportażu "Tajemnice starej fotografii" w dodatku "Plus minus" weekendowego wydania "Rz". Autorzy nie kwestionują, że do haniebnych zjawisk szukania złota w masowych grobach żydowskich dochodziło, ale pokazują, że był to raczej element chuligaństwa, któremu polskie władze i inteligencja przeciwdziałały. Stawiają też poważne pytania co do rzetelności Grossa.