Nie rozumiem twierdzenia, jakoby raport MAK upokorzył Polskę. Tego typu komentarze - wskazujące jako winnego rząd Tuska - wygłaszają politycy PiS i sprzyjający im publicyści. Czułbym się upokorzony, gdyby to strona polska sporządziła nierzetelny raport i została złapana na kłamstwie. Raport MAK jest jednostronny i niepełny, ale zdaniem większości ekspertów prawidłowo opisuje błędy strony polskiej, które doprowadziły do katastrofy. Minister Jerzy Miller zapowiedział opublikowanie rozmów rosyjskich kontrolerów z ich przełożonymi, które zapewne pokażą błędy strony rosyjskiej. To my ich złapiemy na mijaniu się z prawdą. Nie mam z tego satysfakcji, ale też nie czuję upokorzenia.
Dalej jest równie mocno. Gadomski twierdzi, katastrofa smoleńska, "która wydarzyła się w tak symbolicznym miejscu", musiała zaważyć na stosunkach polsko-rosyjskich:
Mogła doprowadzić do dramatycznego wzrostu napięcia między naszymi krajami, a rząd musiał zachować odpowiednią twardość , by pokazać społeczeństwu, że nie obawia się stawiać Rosjanom trudnych pytań.
I tak, macie państwo racje. Zdaniem Gadomskiego, "rząd z tej próby wyszedł dobrze", choć doprawdy nie wiemy, kiedy "stawiał Rosjanom trudne pytania":
Obwinianie Tuska o to, że Rosjanie sporządzili raport daleki od obiektywizmu, jest absurdem. Premier spokojnie, lecz stanowczo ocenił raport MAK, uznając go za nie do przyjęcia z powodu jednostronności i pominięcia winy rosyjskiej. Minister spraw wewnętrznych dodał jednocześnie, że wina strony polskiej jest oczywista i zapowiedział, że w jego raporcie ocena będzie surowsza niż w raporcie MAK.
Zdaniem Gadowskiego, "to postawa uczciwa i godna", ponieważ "pokazujemy stronie rosyjskiej, że nie zamierzamy licytować się na wzajemne oskarżenia i zatajanie własnej winy, ale też nie będziemy milczeć o błędach i winie drugiej strony".
Bo przecież mogło być naprawdę fatalnie:
Łatwo możemy sobie wyobrazić, jak napięte byłyby dziś stosunki z Rosją, gdyby na czele polskiego rządu stał polityk PiS lub gdyby Jarosław Kaczyński zasiadał w fotelu prezydenta. Eskalacja awantury z Rosjanami ani o centymetr nie przybliżyłaby nas do prawdy o rzeczywistych przyczynach tragedii, osłabiłaby pozycję Polski w stosunkach z innymi krajami i w niewielkim tylko stopniu zaszkodziłaby Rosji.
Tak, mogło być tak źle, a tymczasem jest nieźle, ponieważ "Tusk wykazał się dużą zręcznością w zarządzaniu kryzysem po katastrofie, minimalizując jego koszty dla Polski".
Chyba nawet premier Tusk ma większe poczucie upokorzenia niż publicyści "Gazety".
Sil
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/109325-chyba-nawet-premier-donald-tusk-ma-wieksze-poczucie-upokorzenia-niz-publicysci-gazety-po-raporcie-general-anodiny
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.