Żonglerka priorytetami. "Chaos przed polską prezydencją w UE niepokoi"

fot. wPolityce.pl, kam
fot. wPolityce.pl, kam

Za kilka miesięcy przejmiemy kierownictwo w UE i Polska po raz pierwszy w swojej historii rozpocznie półroczną prezydencję we wspólnocie.

W normalnych warunkach, w dobrze rządzonym kraju  należałoby się z tego tylko cieszyć, ale w przypadku Polski rządzonej przez PO, przygotowania do prezydencji i chaos z nimi związany musi niepokoić.

Zacznijmy od przedstawienia przez nasz kraj celów polskiego przewodniczenia UE, które pół roku przed jego rozpoczęciem  powinny być już dawno zdefiniowane i określone. Powinny, ale nie są. Jesteśmy od dwóch lat świadkami swoistej żonglerki priorytetami polskiej prezydencji, ich różną ilością i merytorycznym zakresem.

W 2009 roku rząd PO przedstawił  cztery cele tj. Budżet UE, Partnerstwo Wschodnie, Bezpieczeństwo energetyczne i Strategia Morza Bałtyckiego. A już półtora roku później cele znacząco się zmieniały. Jedne wypadły jak Strategia Morza Bałtyckiego, ale pojawiły się i nowe takie jak Rynek wewnętrzny, Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony oraz ten trochę enigmatyczny związany z  pełnym wykorzystaniem potencjału intelektualnego Europy. Doszedł też jeden ale z nikim nie skonsultowany, a mianowicie przyspieszenie negocjacji akcesyjnych z Turcją. Było to efektem wypowiedzi ministra Sikorskiego podczas wizyty w tym kraju.

O czym to wszystko świadczy? Ano o tym, że  rząd Donalda Tuska nie ma żadnej koncepcji na polską prezydencję i chce ograniczyć sie tylko do tego co już sprawdza się w polityce krajowej, a więc administrowania, a nie realnego kierowania UE. To, że  w tej sprawie panuje chaos, potwierdzają dzisiejsze wypowiedzi kilku polityków PO w tym posła Halickiego w polskim Sejmie, który w mało zrozumiały sposób mówił coś o trzech celach, zapominając, lub nie wiedząc, że istnieją jeszcze kolejne trzy a może cztery.

Co najbardziej niepokoi w polskich przygotowaniach do objęcia kierownictwa w UE? Na pewno oprócz wspomnianej już żonglerki priorytetami, musi budzić zdziwienie brak w nich tego jednego wydawałoby się oczywistego, a więc rolnictwa i działań na rzecz wyrównywania wysokości dopłat dla rolników z nowych i starych krajów członkowskich. Zwłaszcza, że w czasie polskiej prezydencji trwać będzie w UE gorąca dyskusja na temat kształtu Wspólnej Polityki Rolnej po roku 2013. W tej sprawie Parlament Europejski przyjął już kilka obiecujących raportów i opinii, więc pociągnięcie tego tematu wydawałoby się czymś naturalnym nie tylko w interesie polskich, ale także reprezentujących nowe kraje UE rolników. Nie znam też powodów dla których zrezygnowano w polskich priorytetach ze Strategii Morza Bałtyckiego.

Prezydencja daje bowiem unikalną możliwość podniesienia na najwyższy decyzyjny poziom UE kwestii ważnych dla danego regionu Europy. Francja promowała  Unię Śródziemnomorską. Węgry do swoich priorytetów zaliczyły Strategię Dunajską mającą na celu ochronę środowiska naturalnego tej jednej z najbardziej zanieczyszczonych rzek świata. Zaproponowanie przez Polskę strategii dla Bałtyku byłoby więc czym bardzo pożądanym. Zwłaszcza, że moglibyśmy  liczyć na wsparcie państw regionu Morza Bałtyckiego. Kolejną sprawą budzącą niepokój jest niewiele punktów stycznych pomiędzy polską a rozpoczynającą się właśnie węgierską prezydencją. Teoretycznie jest ich dwa, a tak naprawdę  jeden tj.  bezpieczeństwo   energetyczne. Problem polega jednak na tym, że trudno w tej sprawie Polsce o wiarygodność w kontekście podpisanej niedawno długoterminowej umowy gazowej z Rosją. Byłoby dobrze aby drugim wspólnym priorytetem polsko-węgierskim było Partnerstwo Wschodnie. Problem polega na tym, że w oficjalnych rządowych dokumentach dotyczących polskiej prezydencji nie mówi się o Partnerstwie Wschodnim, ale o stosunkach ze Wschodem. Niby to samo, a jednak może oznaczać zupełnie różne zadania i cele. Czyżby rząd Donalda Tuska bał się używać oprotestowanego przez Moskwę programu unijnego jako priorytet  polskiej prezydencji?

Wreszcie rzecz ostatnia która jest niepokojąca. To brak konsultacji z różnymi środowiskami, czy organizacjami pozarządowymi, partiami politycznymi oraz instytucjami analityczno-badawczymi co do celów polskiego przewodniczenia w UE. Widać, że rząd Donalda Tuska chce zawłaszczyć je tylko dla siebie i potraktować polską prezydencję w UE jako formę autopropomocji. Mówi to zresztą wprost cytowany przez PAP minister Dowgielewicz, który stwierdził dziś, że "Polski rząd chce wykorzystać prezydencję do promocji politycznej i kulturalnej".  Kilka rautów z dyplomatami unijnymi, spotkań z szefami rządów czy koncertów w plenerze ma pokazać Polakom europejską twarz PO oraz dodać powagi i splendoru polskiemu rządowi. Tymczasem nie o to chodzi. Kierowanie UE to ciężka praca organizacyjna, legislacyjna i polityczna. Jej celem powinno być nie tylko sprawne zarządzanie przez pół roku Unią, ale także wzmocnienie roli i pozycji Polski w Europie.

Aby tak się stało, potrzebujemy nie tylko iluminacji Pałacu Kultury i Ody do Radości na powitanie Nowego 2011 roku w Warszawie, ale przede wszystkim określenie takich priorytetów polskiej prezydencji, które będą harmonijnie współgrać z polskim interesem narodowym. Czy tak będzie? Jestem pesymistą. Zwłaszcza po ostatniej  wypowiedzi ministra Dowgielewicza , który stwierdził, że w  trakcie polskiej prezydencji i rozpoczynających się podczas niej negocjacji budżetowych, wykluczone jest działanie na rzecz własnych, narodowych interesów. Podobna wypowiedź niemieckiego, francuskiego bądź angielskiego ministra do spraw europejskich byłaby po prostu niemożliwa. Bo dla nich interes narodowy w UE stawiany jest zawsze na pierwszym miejscu. W Polsce takie wypowiedzi  pozostają bez echa i to jest najbardziej smutne.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych