Jak premier Tusk gadał z karpiem wigilijnym
Tusk dobiera się do karpia z nożem.
Karp: Coś ty oszalał?
Tusk: To ty mówisz??? !!!
Karp: A coś ty myślał, że ja jestem jak ten milczący elektorat? Jasne, że mówię.
Tusk: Niemożliwe ....
Karp: Nie czaisz ? Niemy karp to stereotyp kulturowy. Ale nie będę ci tu robił wykładu z antropologii. Jest sprawa.
Tusk: Jaka?
Karp: Mam trzy życzenia.
Tusk: Ty zwykły karp szary? To przecież złota rybka...
Karp: O masz, jaki niedouczony. Złota rybka to też karp, tylko że z Chin.
Ale nie zbaczajmy z kursu i ścieżki. Oto moje życzenia: chcę, żebyś mi zbudował akwarium wielkości stadionu narodowego, dla mnie i mojej rodziny. Chcę, żebyś wykopał mi kanały szybkiego przepływu, żeby moi kuzyni mogli mnie odwiedzać. I wreszcie chcę, żebyś zakazał sprowadzania złotych rybek, bo my karpie szare tu mamy swoją ojczyznę.
Tusk: Coś ty oszalał? Co ja mogę?
Karp: Nie kręć, przecież jesteś tu premierem.
Tusk: Ale ja jestem raczej od PR-u ...
Karp: No dobra, masz tu komórkę, dzwoń do Rycha, Zbycha, Mira, no i do Grzecha. Kumple to załatwią.
Tusk przeciera oczy, szczypie się w rękę, i mówi: O cholera! Co jest grane? Gadam do fileta! O w mordę, czy aby nie za dużo dopalaczy?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/108498-hella-podsluchuje-8-jak-premier-donald-tusk-gadal-z-karpiem-wigilijnym
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.