Epizodem w trakcie trwania stanu wojennego był udział Kaczyńskiego w Ruchu Młodej Polski (RMP). Jeden z jego założycieli – Marek Jurek – napisał później:

RMP był pierwszą zdeklarowaną prawicową formacją polityczną współczesnej Polski.

Celem działalności RMP była obrona praw człowieka i obywatela a także praw i kultury narodu polskiego. Jurek zwracał uwagę, na katolicki charakter organizacji. Miał on według niego trzy aspekty:

pierwszy - socjologiczny, bowiem ruch rozwinął się dzięki duszpasterstwom akademickim,

drugi – ideowy aspekt, myśl narodowa Ruchu miała wymiar przede wszystkim moralny, odniesiony do osoby ludzkiej.

Ostatni aspekt katolickiego charakteru RMP, wyrażał się – według jednego ze współzałożycieli organizacji w praktyce życia – w mszach w intencji Ojczyzny zamawianych na uroczystości patriotyczne czy publicznych modlitwach za uwięzionych. Według Jurka ich kontynuacją były modlitwy prowadzone podczas sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej przez Magdę Modzelewską i Bożenę Rybicką.

Jarosław Kaczyński stał się członkiem środowiska RMP z powodu poczucia rozgoryczenia wobec innych grup, m.in. grupy „Głosu". Zaczął wówczas pisać do „Polityki Polskiej", nawiązującej do ideologii narodowej. Rozstanie przyszłego premiera z grupą Ruchu Młodej Polski, związane było z jego odczuciem, z którego wynikało, iż „skłaniali się oni ku postawieniu krzyżyka na Solidarności".

W 1982 Kaczyński poświęcił się pracy w Komitecie Helsińskim - organizacji obywatelskiej mającej na celu kontrolę wolności obywatelskich gwarantowanych przez prawo Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. W 1983 roku brat Lech wprowadził Jarosława – jako współpracownika – do Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej – organu koordynującego działalność regionalnych struktur zdelegalizowanej „Solidarności".

Współpracownikami TKK byli wówczas również liderzy regionalnych oddziałów podziemnej "S" m.in. Henryk Wujec, Jerzy Buzek, Zdzisław Najder, Józef Pinior, Antoni Stawikowski czy Ryszard Musielak. Trzy lata później Kaczyński został kierownikiem biura społeczno-politycznego TKK, a w 1987 roku sekretarzem Krajowej Komisji Wykonawczej „Solidarności" – organu jednoczącego działania i kompetencje TKK NSZZ "Solidarności" i Tymczasowej Rady NSZZ "Solidarność". W 1988 roku został doradcą strajkujących w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.

W 1989 roku Jarosław Kaczyński zasiadł z komunistami do Okrągłego Stołu, jako przedstawiciel „Solidarności" w zespole do spraw reform politycznych oraz w podzespole do spraw reformy prawa i sądów. Sam oceniał później, że jego pozycja była wówczas słaba.

Traktowany był często jako „człowiek Mazowieckiego", co nie było stwierdzeniem odpowiadającym prawdzie. Proponowano mu jednak stanowisko sekretarza zespołu politycznego Okrągłego Stołu – autorem oferty był Bronisław Geremek. Funkcja ta faktycznie oznaczałaby, że Kaczyński stał się zastępcą Geremka – przewodniczącego zespołu. Późniejszy premier odmówił, jak twierdzi, z powodu różnicy poglądów.

Kaczyński, już w latach dziewięćdziesiątych wspominał, iż podczas rozmów okrągłostołowych proponował koncepcję „gry otwartej", w której należy wykorzystać wszystkie nadarzające się okoliczności.

Zakładaliśmy [z bratem], że jak się da wziąć wszystko, to wszystko weźmiemy. Pełną suwerenność i pełną demokrację. Jak się nie da, to trudno. Działamy więc z założeniem gry otwartej. Nie wchodzimy w układy, które nam taką grę uniemożliwią. Niestety stało się inaczej. Nasz pogląd był odosobniony

– mówił w rozmowie z Bichniewiczem i Rudnickim. W tym samym wywiadzie, ocenił Okrągły Stół jako „bardzo złe zjawisko".

Na mocy ustaleń negocjacji z władzą, Jarosław Kaczyński mógł zostać parlamentarzystą. 4 czerwca 1989 roku, wystartował w pierwszych po II wojnie światowej wolnych wyborach do senatu, w których uzyskał mandat z okręgu elbląskiego. W czasie pełnienia urzędu senatora (od września), był również redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność". Objęcie tej funkcji, oznaczało dla Kaczyńskiego początek realizacji planu budowy nowej formacji politycznej , a dla Wałęsy (szefa NSZZ Solidarność, mianującego naczelnego pisma) – działanie mające osłabić Mazowieckiego.

Decyzja ta wywołała zdecydowane ataki przywódców lewicy laickiej. To na łamach kierowanego przez przyszłego szefa PiS tygodnika, opublikowano artykuł Piotra Wierzbickiego „Familia, świta, dwór", w którym autor ujawnił istnienie trzech głównych ośrodków w obozie dawnej opozycji demokratycznej. Był to pierwszy sygnał wysłany do opinii publicznej, świadczący o podziałach w ruchu solidarnościowym.

Jarosław Kaczyński po obradach Okrągłego Stołu został członkiem Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym NSZZ „Solidarność". Ciało to składało się ze 135 osób – intelektualistów i działaczy związkowych – zaproszonych przez Lecha Wałęsę. O ciele tym mówił później Aleksander Hall:

Odnosiło się wrażenie, że w tym bloku jest po prostu siła kierownicza. I tę siłę kierowniczą stanowi w istocie grono doradców Lecha Wałęsy z lat 1980 – 1981, środowisko wywodzące się z KOR, plus kierownictwo podziemnej <<Solidarności>>

 

Antoni Dudek w książce "Pierwsze lata III Rzeczpospolitej 1989-2001" ocenia, że latem 1989 roku pozycja obu braci Kaczyńskich przy Lechu Wałęsie zaczęła być coraz silniejsza.

Sądzili oni – inaczej niż ludzie zgromadzeni wokół Bronisława Geremka – iż:

Uzyskanie realnego wpływu na rząd, przy równoczesnym utrzymaniu popularności społecznej, wymagało takich działań, które opinia publiczna mogłaby odczytać jako wymierzone w monopol PZPR. Bez wątpienia takim właśnie krokiem byłoby stworzenie koalicji OKP-ZSL-SD.

Wałęsa poparł ten wariant, i upoważnił Kaczyńskich do podjęcia rozmów z ZSL i SD, w celu stworzenia koalicji. Jarosław Kaczyński spotykał się z delegatami obu tych ugrupowań – Bogdanem Królewskim i Tadeuszem Rymszewiczem. Początkowo rozmawiano o normalnym rządzie koalicyjnym, z obsadzeniem ministerstw spraw wewnętrznych i obrony, okazało się jednak, że satelici PZPR nie są zdolni do tak odważnego kroku.

Można kopnąć komuchów, ale nie do końca"

– oceniał później ich postawę Kaczyński. Twierdził także, że to on podsunął Wałęsie pomysł, aby to Tadeusz Mazowiecki, a nie Bronisław Geremek (co wydawało się wówczas naturalne) został premierem.

7 kwietnia 1990 roku Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Życia Warszawy", zgłosił kandydaturę przewodniczącego NSZZ Solidarność Lecha Wałęsy na urząd prezydenta. Wałęsa nie był zadowolony z tego kroku (aspiracje prezydenckie zaszkodzić mogły mu w staraniach o reelekcję w wyborach na szefa związku- tak się jednak nie stało.

Noblista pozostał przewodniczącym „Solidarności" a następnie wygrał wybory prezydenckie. Kaczyński wspierał go wówczas już jako przywódca partii – Porozumienie Centrum (PC).

Wiosną 1990 roku w redakcji „Tygodnika Solidarność" odbywały się spotkania z udziałem przedstawicieli organizacji centroprawicowych. Jej owocem było powołanie 12 maja Porozumienia Centrum. Partia domagała się przyspieszenia wyborów parlamentarnych i prezydenckich, jak najszybszej prywatyzacji i demonopolizacji, otworzenia debaty konstytucyjnej.

Na I Konferencji Programowej PC 23 czerwca 1990 na prezesa wybrano Jarosława Kaczyńskiego. Partia nie była wówczas jednorodna, skupiała bowiem członków takich organizacji jak Forum Demokratyczne Mazowsze, Chrześcijańska Demokracja Kraków, Klub Myśli Politycznej Dziekania, Młodzi Chrześcijańscy Demokraci, Polskie Stronnictwo Ludowe "Solidarność", Centrum Demokratyczne oraz Komitetów Obywatelskich.

W skład Porozumienia Centrum wchodzili więc zarówno zwolennicy kursu zdecydowanie wolnorynkowego, jak również osoby opowiadające się za rozbudowanym interwencjonizmem państwowym. Wszyscy zgadzali się jednak co do jednego – potrzeby krytyki rządu Tadeusza Mazowieckiego. Spośród parlamentarzystów OKP do PC wstąpiło 25 posłów i 7 senatorów.

11 czerwca PC otrzymało poparcie od Lecha Wałęsy. Po wygranych wyborach prezydenckich, przewodniczący „Solidarności" zaproponował Kaczyńskiemu funkcję szefa Kancelarii Prezydenta, którą polityk przyjął. Wcześniej propozycję Wałęsy odrzucił Lech Kaczyński.

W grudniu 1990 roku Jarosław Kaczyński otrzymał od Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej ofertę objęcia stanowiska premiera. Odmówił. Jego faworytem był Jan Olszewski, który wówczas jeszcze nie zdobył zaufania Wałęsy. Kaczyński i prezydent znaleźli się w stanie narastającego konfliktu. Prezes PC krytykował m.in. poparcie dla Wandy Ziółkowskiej z Polskiej Unii Socjaldemokratycznej (PUS) na stanowisko prezesa NIK, wiece urządzane w niedziele pod  kościołem św. Brygidy, kontakty z postkomunistami.

W końcu w 1991 roku Jarosław Kaczyński odszedł z kancelarii w atmosferze skandalu, o czym piszę na kolejnych stronach.

W tym samym roku odbyły się wybory parlamentarne. Jarosław Kaczyński planował budowę szerokiego sojuszu wyborczego m.in. z „Solidarnością". Do realizacji tego planu jednak nie doszło. Wokół PC zbudowano więc 3 sierpnia 1991 roku koalicję o nazwie Porozumienie Obywatelskie Centrum (POC). Część działaczy tego ugrupowania bezskutecznie postulowała, aby Kaczyński, zajmujący konsekwentnie ostatnie miejsca w rankingach popularności polityków, ustąpił pierwszego miejsca na liście wyborczej Janowi Olszewskiemu.

Kampania POC koncentrowała się wokół hasła „przyspieszenia", odejścia od planu Balcerowicza, postulowania interwencjonizmu państwowego, walki z korupcją i przestępczością. Koalicja POC zdobyła 8,71% głosów (ok. 977 tysięcy) co dało jej 44 miejsca w sejmie. Ugrupowanie zdobyło również 9 miejsc w senacie. Jarosław Kaczyński został posłem wybranym z listy okręgu warszawskiego.

23 grudnia 1991 roku powołano rząd Jana Olszewskiego. Kaczyński brał udział w negocjacjach koalicyjnych z ramienia PC. Doszło do paradoksu – choć to szef Porozumienia doprowadził do powstania tego rządu, premier Olszewski nie przydzielił mu funkcji  ministra obrony, o którą zabiegał, ani nie powołał Lecha Kaczyńskiego na ministra spraw wewnętrznych lub sprawiedliwości, na czym Jarosławowi Kaczyńskiemu również bardzo zależało.

To po tych wyborach doszło do ostatecznego rozstania prezesa PC i prezydenta Wałęsy. Opisuje tę sytuację Jacek Kuroń w książce „Spoko! Czyli kwadratura koła".

Kaczyński zdecydowanie odmówił podczas spotkania w Belwederze liderów Unii Demokratycznej (UD), Kongresu Liberalno-Demokratycznego (KLD) i PC poparcia swojej partii dla kandydatury Bronisława Geremka. Sugerował, że Polsce potrzeba rządu przełomu, a Geremek gwarantuje coś zgoła odmiennego.

Wałęsę rozjuszyły dekomunizacyjne wypowiedzi szefa jego kancelarii. Miał wówczas powiedzieć do delegatów PC:

Przecież to wy doprowadziliście do tego, że leciałem z siekierą na swych najbliższych przyjaciół! Rozpocząłem wojnę na górze, a nie miałem racji! To ty obiecywałeś dekomunizację! Ty obiecywałeś przyspieszenie, a ja głupi uwierzyłem w to wszystko! Naopowiadałem ludziom i co? Mam się teraz powiesić, bo nie dotrzymałem?

Kuroń pisze dalej, że i prezydent i Kaczyński równolegle krzyczeli, przy czym zrozumieć zdołał tylko wypowiedziane przez Wałęsę słowa: „Zajmie się Tobą prokurator!". Kaczyński wówczas wstał, otworzył drzwi i krzyknął:

Jeszcze zobaczymy, kim się zajmie!"

Totalna wojna między oboma politykami zaważyła na losach przyszłego rządu i pogłębiła dezintegrację polskiej prawicy.

W 1992 roku Jarosław Kaczyński, lider ugrupowania stanowiącego trzon rządu, popadł również w konflikt z premierem. Szef PC podejrzewał go o chęć przejęcia partii. Olszewski uważał zaś, że Kaczyński dąży do zdominowania Rady Ministrów. Do zaognienia konfliktu przyczyniła się zmiana w zaplanowanym składzie rządu – premier w ostatniej chwili zgłosił na szefa URM swojego przyjaciela Wojciecha Włodarczyka, zamiast przewidzianego na to stanowisko Sławomira Siwka z PC.

Szef Porozumienia miał również pretensje do Prezesa Rady Ministrów o pominięcie kandydatury Lecha Kaczyńskiego na jednego z ministrów.

Wotum nieufności dla rządu Olszewskiego przegłosowano 4 czerwca 1992 roku. Z partii Kaczyńskiego odeszło 12 posłów (w tym odwołany premier) tworząc Ruch dla Rzeczpospolitej.

PC zaproponowano wejście w skład gabinetu Hanny Suchockiej. Kaczyński nie zgodził się na to – według niego pozostałe partie próbowały zmarginalizować jego ugrupowanie.

Według Antoniego Dudka:

Niezdolność do kompromisu okazała się dlań wysoce szkodliwa i w efekcie znalazł się – na własne życzenie – na bocznym torze.

W styczniu 1993 roku PC rozpoczęło totalną wojnę z Belwederem. Opublikowano wówczas książkę „Lewy czerwcowy" w której Jacek Kurski i Piotr Semka rozmawiali między innymi z Jarosławem Kaczyńskim. Twierdził on, że po upadku rządu Olszewskiego ludzie Wałęsy chcieli wprowadzić „system władzy, który nie byłby w istocie demokracją".

Dodatkowo według ówczesnego szefa PC, prezydent chciał „wykończyć jego i jego kolegów" z  partii – miał zajmować się tym niedoszły premier Pawlak i premier Suchocka – co polegać miało na próbie wplątania ludzi PC w działalność przestępczą, na przykład przypisać im aferę FOZZ.

Według Kaczyńskiego zajmowała się tym nie tylko prokuratura, ale i służby specjalne. W „Lewym czerwcowym" niedawny szef Kancelarii Prezydenta oskarżył również Mieczysława Wachowskiego, jednego z najbliższych współpracowników Wałęsy, o udział w kursie oficerskim
SB.

Kaczyński powtarza, iż nie żałuje przeprowadzenia kampanii antywałęsowskej, którą po latach nazwał „obroną". Kampania uliczna (ok. 5 tys. ludzi na ulicach, spalona kukła Wałęsy) – jego zdaniem – zmusiła prezydenta do rozwiązania parlamentu w 1993 roku.

1 lutego Kaczyński zażądał na konferencji prasowej wprost, by Wałęsa podał się do dymisji. Rozpoczął również tworzenie Komitetu na rzecz Odwołania Prezydenta. W marcu 1993 prezes PC ujawnił tajną instrukcję Urzędu Ochrony Państwa zatwierdzoną 26 października 1992r. przez szefa tej instytucji Jerzego Koniecznego. Dotyczyła ona werbowania agentów, a jej treść wskazywała na dążenie służb specjalnych, do roztoczenia kontroli nad życiem politycznym Polski. Ujawnienie dokumentu odczytywano jako formę kontrataku Kaczyńskiego – kilka tygodni wcześniej aresztowano dyrektora Biura Parlamentarnego PC Wojciecha Dobrzyńskiego. Aresztowania
dokonali funkcjonariusze UOP.

W czerwcu 1993 roku tygodnik „Nie" opublikował artykuł, z którego wynikało, iż Kaczyński podpisał 17 grudnia 1981 r. deklarację lojalności wobec PRL. Jak okazało się po latach, była to fałszywka.

W tym samym roku (1993) odbyły się kolejne wybory parlamentarne. Kaczyński podjął negocjacje na temat koalicji wyborczej z Ruchem dla Rzeczpospolitej (RdR). Nie doszedł jednak
do porozumienia z liderem tej formacji – Janem Olszewskim. Zdołał jednak skupić wokół swojej partii kilka mikroskopijnych ugrupowań, które 19 czerwca utworzyły blok wyborczy Porozumienie Centrum – Zjednoczenie Polskie (PC-ZP).

Hasłem kampanii PC-ZP zostało „Polsko! Czas na zmiany!". Kampania wyborcza zdominowana została przez totalny atak na postkomunistów, UD, KLD, oraz Belweder. PC-ZP nie udało się wejść do Sejmu. Koalicja otrzymała zaledwie 4,42 procent głosów (ok. 610 000)40.

Jarosław Kaczyński na pełną kadencję parlamentu zniknął z bieżącej polityki, pozostając prezesem PC.