Wiele, jeśli nie wszystko, wskazuje na to, że skończyła się niezła passa ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. To, co dotąd uchodziło lub mogło uchodzić mu płazem, nagle wzięło w łeb i zaczęło obracać się przeciwko niemu.
Skandal wywołany wprowadzeniem tajemniczego nowego rozkładu jazdy , spóźniające się lub nie pojawiające w ogóle pociągi, doprowadziły do sytuacji podbramkowej. We wszystkich gazetach ukazały się ogłoszenia, w których PKP przeprasza pasażerów za niedogodności. Wygląda na to, że Cezary Grabarczyk nie ma już co przepraszać, bo i tak wiele osób chce, by za zawirowania na kolei zapłacił głową.
Grabarczyk wpadł w pułapkę urzędniczej rutyny. Zamiast reagować od razu, kiedy pojawiły się pierwsze zgrzyty i sygnały, że może być problem, on – pewno za namową swojego otoczenia – za sprawę wziął się dopiero wtedy, kiedy burza zaczęła cichnąć. I tym sposobem ściągnął na siebie wszystkie pioruny. Stracił na tym podwójnie – nie dość, że jego problemy zostały rozdmuchane i wypchnięte na pierwszą pozycję, to jeszcze zawisło nad nim niebezpieczeństwo zdymisjonowania go. O niesmaku i komentarzach, że problemu by nie było, gdyby zamiast angażować się w kampanię Hanny Zdanowskiej pracował, nie wspomnę.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/108426-nieoczekiwana-zmiana-miejsc-skonczyla-sie-niezla-passa-ministra-infrastruktury-cezarego-grabarczyka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.