Uhonorowanie Adama Michnika najwyższym polskim odznaczeniem państwowym to dobry pretekst do refleksji nad tym, jaką rolę w najnowszej historii Polski odegrało środowisko studentów, którzy buntowali się przeciwko światu zaprojektowanemu przez swoich tatusiów. Komandosi - jak się ich popularnie określa - dokonali rzeczy fenomenalnej, której powinno się wykładać na każdym kursie zarządzania w biznesie i PR.
Sprawili oto, że studenckie rozruchy, wzmocnione symbolicznym wydarzeniem, jakim było zdjęcie z afisza "Dziadów" Kazimierza Dejmka, stały się historycznym punktem odniesienia dla architektów demokratycznej Polski.
W ostatnim 40-leciu mit Marca '68 przeszedł niebywałą ewolucje ideową, którą jako pierwszy opisał Dariusz Gawin w swoim eseju "Potęga mitu. O stylu politycznego myślenia pokolenia marca 1968".
Studencka rewolucja Marca '68 stała się ostatnim akordem walki o "socjalizm z ludzką twarzą", który tym razem objawił swoją nacjonalistyczną gębę. W późniejszych wspomnieniach głównych protagonistów mit Marca dostarczał uzasadnień dla co najmniej trzech różnych wyborów ideologicznych i idących za nimi politycznych działań.
Najpierw był interpretowany jako lewicowa, nieudana rewolucja, następnie jako źródło walki o społeczeństwo obywatelskie, by wreszcie w ostatniej kanonicznej wersji stać się początkowym etapem budowy wolności i demokracji. Jednym słowem, Marzec '68 dostarczył uzasadnienia zarówno dla rewolucji jak i "refolucji" czy posługując się językiem Michnika "nowego ewolucjonizmu" - dwóch wzajemnie, wydawałoby się sprzecznych, form zmiany systemu społecznego. Dzięki lewicowej zdolności do zaskakujących ewolucji ideowych i plastycznemu podejściu do praktyki społeczno- politycznej marzec 1968 mógł stać się uniwersalnym, niepodatnym na zmiany historycznego i politycznego kontekstu, punktem odniesienia - wiecznym początkiem.
Dla tożsamości tzw. lewicy solidarnościowej, która w krótkim czasie przybrała płaszcz strażnika ładu liberalnego, mit Marca '68 to obok przełomu '89 r. najważniejsza data w XX-wiecznej historii Polski. Dzięki niezaprzeczalnej sile oddziaływania największego dziennika od "Łaby do Władywostoku", mit wąskiego środowiska studenckiego, a następnie dysydenckiego i demokratycznego ugruntował się w świadomości Polaków jako wydarzenie porównywalne z wyborem Karola Wojtyły na papieża i skutecznie wyparł z powszechnej świadomości takie wydarzenia, jak Wielka Nowenna kard. Stefana Wyszyńskiego czy uroczystości Millenium Chrztu Polski z 1966 r.
Kiedy się trochę nad tym zastanowić, nie sposób zadumać się nad sprawnością ideowo-pijarową tych kilku osób. No bo, czy w korowodzie dat "przełomów" w PRL-u znajdzie się miejsce dla roku '66? Raczej nie. W dużej mierze przez zręczną ideową obróbkę studenckich rozruchów dwa lata później, które bardziej pasowały do opowieści o zmaganiach polskiej inteligencji z narzuconym ustrojem.
Warto sobie uświadomić, że uroczystości milenijne z 1966 r. były największym masowym wystąpieniem przeciwko władzy w latach '60. Dlaczego nie utrwaliły się tak mocno w świadomości historycznej Polaków? Ponieważ były przejawem nieakceptowanego przez inteligencję katolicyzmu ludowego.
Nie było tego komu opowiadać, spisać, przełożyć na język filmu, którymi tłumaczono by ideowy sens tych zdarzeń inteligenckiemu odbiorcy. Ponieważ wysiłki wielkich twórców filmowych czy pisarzy skupiły się na obsłudze Mitu Marca '68. A tam gdzie wielcy twórcy, tam i wielkie pieniądze. Do dzisiaj nie ma filmu fabularnego o Powstaniu Warszawskim, Solidarności, wolnej Polsce. Dopiero niedawno, mimo wielu problemów, powstał film o ks. Jerzym Popiełuszce. Tegoroczny zwycięzca Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni to autor dzieła opowiadającego o wydarzeniach rozrywających się podczas Marca '68.
Wydarzenia marcowe są również interpretowane jako ważny element tożsamości pewnego odłamu polskiej inteligencji, która w końcowym etapie uznała go za akt założycielski demokracji demoliberalnej i III RP.
Jest wreszcie Marzec '68 opowieścią, która jest źródłowym doświadczeniem w biografii takich ludzi jak: Jan T. Gross, Leszek Kołakowski, Zygmunt Bauman, Bronisław Baczko czy... Wanda Rapaczyńska. Jednym słowem nagonka antysemicka, będąca odpryskiem walk wewnątrzfrakcyjnych w PZPR.
Jest to także ważny punkt w CV generała Jaruzelskiego, o którym niechętnie mówi, koncentrując raczej uwagę na swoim osobistym "dramacie" związanym ze stanem wojennym.
Dzisiaj człowiek, który był ideowym patronem Marca '68, a w zbiorowej wyobraźni pełnił rolę bohatera i bojownika o wolność , ciąga po sądach swoich adwersarzy, ostatnio Jarosława Marka Rymkiewicza. Dawny rewolucjonista przedzierzgnął się w zaciekłego obrońcę III RP, wykorzystującego wymiar sprawiedliwości do zamykania ust swoim przeciwnikom.
Po uroczystości przyznania przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Orderu Orła Białego Adam Michnik powiedział, że jego pokolenie jest drugim, oprócz legionistów Piłsudskiego, które startowało od zera. Media powtarzają to kuriozalne zdanie bezkrytycznie, a młodzież, której właśnie ograniczono liczbę godzin historii w szkole, nie będzie nawet miała szansy tego zweryfikować. Wystarczy, że zobaczy występ naczelnego "Gazety Wyborczej" u swojego największego idola Jakuba Wojewódzkiego i dostanie wykład krótkiej historii najnowszej w pigułce.
W spocie wyborczym Platformy Obywatelskiej młody człowiek na rowerze ironicznie mówi: "Osobiście to nie daje mi spokoju ustawa o IPN". Partia rządząca po raz kolejny wysyła sygnał, że interesuje ją tylko "tu i teraz" tych, którzy wolą trzymać się z dala od polityki. W tym samym czasie prezydent wywodzący się z partii rządzącej realizuje politykę orderową (historyczną), która sankcjonuje mit Marca '68.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/107286-kiedy-sie-troche-nad-tym-zastanowic-nie-sposob-zadumac-sie-nad-sprawnoscia-ideowo-pijarowa-tych-kilku-osob
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.