Królowa i inni święci

TAJEMNICA TAJEMNIC

Dziś ostatnia, październikowa batalia różańcowa w tym roku. Co by to było gdyby go nie było? 59 nanizanych na sznurek koralików i krzyż a siła taka, że cytując św. Ludwika Grinion de Monforda „szatan ucieka a piekło drży". Wspomnę dla porządku o kilku z licznych zwycięstw różańcowych bitwa z wielokrotnie liczniejszą Muzułmańską Flotą pod Lepanto październik 1571, pod Wiedniem w podobnych okolicznościach, nad Wisłą w 1920 roku też byliśmy w mniejszości, no i kule wystrzelone przez Ali Akczę, które nie miały prawa chybić. Długo by wymieniać.

Kiedy Ojca Świętego Piusa IX zapytano który ze wspaniałych skarbów Watykanu jest najcenniejszy, sięgnął do kieszeni i wyciągnął różaniec. Trzymając go wysoko nad głową powiedział: „Oto najwspanialszy skarb Watykanu!".

Przez niekrótki pontyfikat Jan Paweł II rozdał setki tysięcy różańców, choćby dlatego ten skarb nie jest już tylko skarbem Watykanu - jest wszędzie. W domu państwa Kwaśniewskich i u posła Kalisza, w rękach Madzi Buczek i Janka Budziaszka i jest anielsko praktyczny. Różaniec Święty choć wraz z dowodem i beretem najchętniej jest wyśmiewany jako atrybut zbędny i babciowy, nie jest modlitwą podyktowaną przez babcie. Słowa tego tekstu dyktował Jezus Apostołom, Gabryel Maryi i sw. Elżbieta swej kuzynce w stanie błogosławionym. Nikt z nich nie był babcią o ile mi wiadomo. Najwytrwalszymi rzecznikami różańca świętego byli intelektualiści i mistycy naszego kościoła Wyszyński i Wojtyła, nie przeszkadza to jednak złotoustym elitom drwić z tej modlitwy i z tej pobożności. Z wielu dowodów na ten atak zapamiętałem program z przez 5 lat, 6 kwietnia 2005 w Summie zdarzeń Jacek Żakowski klecił definicję wiary mówiąc o wierze rozumowej i tej bezrozumnej, maryjnej. Ledwie cztery dni po śmierci tego który był „cały Jej".

ŚWIĘTO ŻYWYCH A NIE ZMARŁYCH

A jutro czeka nas dużo radości. Uroczystość Wszystkich Świętych, uzbierało się ich przez dwa tysiąclecia chrześcijaństwa. Zawsze tego dnia nim pomyślę o babciach Marysi, Feli, dziadku Romanie myślę o Tej która wszystkich ich tam pilnuje. O Maryi Królowej Apostołów, Wyznawców i Męczenników. W tym roku po raz pierwszy tego dnia możemy się wesprzeć męczennikiem nam bliskim, takim którego pamiętamy, którego zamordowali ludzie którzy nadal żyją, na zlecenie swoich nadal żyjących dowódców i którego witała na ołtarzach jego żyjąca nadal ziemska mama. Pierwsze liturgiczne wspomnienie kapelana „Solidarności" miało miejsce w dniu w którym fanatyk zamordował Marka Rosiaka.

Tak się złożyło, że dokładnie tego samego dnia o świcie odszedł mój przyjaciel Marek Okrasa, jeden z warszawskich kioskarzy, cichy święty który wiedział, że czas to miłość. On umiał dawać swój czas, dzielił się nim hojnie, spieszył z pomocą bezinteresownie. Bardzo mi go brakuje. Dobrze, ale gdzie tu obiecana radość? 1 listopada i radość? Właśnie tu, w tej świętości jest radość. Ten dzień, który nie jest głupkowato- makabryczno – wesołkowaty jak groteskowe święto helloween, szczęśliwie jak pisze Piotr Semka niezadomowione nad Wisłą, ten dzień Wszystkich Świętych jest radosny radością wieczną, przypomina mi prawdę, że warto być dobrym, że warto tą właśnie dobrocią zwyciężać zło. Jak nasza Królowa z Jasnej Góry, jak JP2, jak Prymas Wyszyński jak ks.Jerzy i jak Marek Okrasa który też miał odwagę świętości codziennej. Miejmy ją i my a po tajemnicach radosnych, światła i bolesnych tu i teraz, czekać nas będą tajemnice chwalebne tam i na zawsze.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych