Rokita kontra Zaremba – ad vocem

Uznając artykuł Piotra Zaremby za bardzo ciekawy i doceniając głos polemiczny Jana Rokity, chciałbym wtrącić swoje trzy grosze, prostując nieścisłości, których obydwaj polemiści się dopuścili.

Podstawowy dokument kościelny określający stosunek do in vitro przez wiele lat (instrukcja  Świętego Oficjum "Donum Vitae" z 1987) nie traktował tego zabiegu jako bezwzględnie sprzecznego z wiarą i etyką, raczej formułował miękkie wątpliwości

– pisze Rokita.

Wspomniany dokument został wydany nie przez Święte Oficjum, które już wtedy nie istniało, tylko przez dykasterię na to miejsce powołaną, czyli Kongregację Nauki Wiary i podpisany przez ówczesnego jej prefekta (szefa) kard. Josepha Ratzingera oraz zatwierdzony przez papieża Jana Pawła II. Ale nie tu jest istota problemu (podejrzewam, że autor nazwy Święte Oficjum użył świadomie, mniejsza o to). Problemem jest błędna, moim zdaniem, ocena tego dokumentu.

Faktem jest, że w Donum Vitae rzeczywiście określenia „in vitro" nie znajdziemy. Jednak nie dlatego, że Kongregacja nie interesuje się tą metodą, ale po prostu używa innego nazewnictwa. Spotykamy tu termin FIVET, co jest akronimem od włoskiego: Fertilizzazione In Vitro con Embryo Transfer, co w polskiej wersji tekstu (oryginał był włoski) zostało przetłumaczone jako: zapłodnienie w probówce i przeniesienie embrionu. Dodatkowo rozróżnione są dwa typy tej metody: FIVET heterologiczny i homologiczny, co oznacza sztuczne zapłodnienie w probówce (w szkle, czyli in vitro) dokonane z komórek rozrodczych par nie pozostających w związkach małżeńskich lub będących sakramentalnym małżeństwem.

Co zatem przywołany przez Jana Rokitę dokument mówi o sztucznym zapłodnieniu in vitro? Czytamy:

Kościół jest przeciwny, z moralnego punktu widzenia, sztucznemu zapłodnieniu homologicznemu w probówce. Jest ono bowiem samo w sobie niegodziwe i sprzeczne z godnością rodzicielstwa oraz jednością małżeńską, nawet wówczas, gdyby zrobiło się wszystko dla uniknięcia śmierci embrionu ludzkiego (rozdz. 5).

Takie jasne stwierdzenia pojawiają się w tym dokumencie kilkakrotnie. Nie ma więc racji Jan Rokita, gdy pisze, iż Donum Vitae

nie traktował tego zabiegu jako bezwzględnie sprzecznego z wiarą i etyką, raczej formułował miękkie wątpliwości.

To nie są miękkie wątpliwości, tylko precyzyjna i obowiązująca nauka Kościoła. A to oznacza, że Watykan podał swoją naukę wobec in vitro już w 1987 roku, a nie – jak by chciał Rokita – dopiero w 2008.

Polemika Rokity dotyczyła ostatniego akapitu artykułu Zaremby, który brzmi tak:

Ale żeby wszystko jeszcze bardziej skomplikować, na koniec przypomnę, że Kościół ma w tej sprawie na swoim koncie swoisty "grzech pierworodny". Pierwszy raz technikę In vitro zastosowano u nas pod koniec lat 80. Przy pełnym milczeniu biskupów, którzy nie uznawali tego za żaden problem. Do momentu, gdy tematu nie poruszyli Ewa Kopacz i Donald Tusk. Jeśli to było tak straszne zło jak aborcja, dlaczego nie krzyczano i nie alarmowano? To pytanie zawisa w powietrzu.

Piotr Zaremba – wobec tego, co powyżej napisałem – nie ma racji pisząc o „grzechu pierworodnym" Kościoła. Okres pomiędzy urodzeniem pierwszego dziecka „z probówki" (1978) a wydaniem Donum Vitae (1987) to 9 lat. Nie można więc powiedzieć, że do 2008 roku Kościół o in vitro nic nie mówił. Można naturalnie spierać się, czy polscy biskupi odpowiednio wcześnie i głośno mówili o stanowisku Watykanu, ale to już jest inny problem.

Na marginesie tej polemiki warto wspomnieć o dwóch innych sprawach, które porusza Donum Vitae.

Chociaż nie można aprobować sposobu, przez który dokonuje się poczęcie ludzkie w FIVET, każde dziecko przychodzące na świat ma być przyjęte jako żywy dar dobroci Bożej i wychowane z miłością.

Innymi słowy osoby poczęte in vitro nie mogą być nigdy dyskryminowane, ani poniżane. Należy im się taki sam szacunek jak dla wszystkich innych ludzi.

I druga sprawa:

Nie można dopuścić sztucznego zapłodnienia homologicznego wewnątrz małżeństwa za wyjątkiem przypadku, w którym środek techniczny nie zastępuje aktu małżeńskiego, lecz służy jako ułatwienie i pomoc do osiągnięcia jego naturalnego celu.

Czyli Kościół nie sprzeciwia się metodzie zapłodnienia w ramach małżeństwa, które odbywa się poprzez normalny stosunek płciowy i gdzie technika pomaga w zapłodnieniu czy zagnieżdżeniu zarodka.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych