Nie było super bogato, bo czasy raczej ciężkie. Nie było głupkowato, bo zebrali się ludzie niegłupi. Ale było tak, że wszyscy zgodzili się z Krystyną Grzybowską, wdową po śp. Macieju Rybińskim, że on sam czułby się na tym spotkaniu dobrze. I o to chodziło.

I chociaż Fundacja im. Macieja Rybińskiego zapraszała na wręczenie nagrody młodemu felietoniście, to było dla wszystkich jasne, że celem głównym jest uczczenie pamięci śp. Macieja Rybińskiego "Ryby" - doskonałego felietonisty, a przede wszystkim - wspaniałego, odważnego człowieka. Genialnego felietonisty, którego felietony, cytowane od czasu do czasu ze sceny, nadal wzbudzały salwy śmiechu. A czasami - smutnej refleksji, bo zwłaszcza z napisanych w ostatnich latach tekstów pisarza tekstów, przebijało przeczucie złego ducha, który właśnie nas dopadł.

Andrzej Gelberg, obecnie redaktor naczelny "Gazety Bankowej", tak wspominał śp. Macieja Rybińskiego:

Był królem felietonu i to nie ulegało dla nikogo wątpliwości. Pisał dużo, czasem po 34 felietony, ale żaden tekst nie był słaby. Poprzeczkę ustawił swoim następcom bardzo wysoko.

Bronisław Wildstein powiedział tak:

Nie był wesołkiem. Był obywatelem. To co pisał, bywało gorzkie, ale zawierało przekonanie, że to co złe, kiedyś przeminie. Także to co jest teraz. I że kiedyś będziemy się z tego śmiali. I będziemy się nawet śmiali trochę z samych siebie, że tak mocno to przeżywaliśmy.

Wildstein chyba dotknął ważnego wątku - czyż nie dlatego właśnie do dzisiaj śmieszy np. serial "Alternatywy 4", którego Rybiński był współscenarzystą? Czyż nie z takiej perspektywy, gorzko-optymistycznej, była ta historia napisana?

Aleksandra Rybińska, córka felietonisty, wzruszająco mówiła o swoim tacie:

Dla mnie był tatą i mnie brakuje go przede wszystkim jako bliskiego człowieka. Był ciepłym, dobrym ojcem. Miał wady, jak każdy ojciec, ale bardzo go kochałam.

Doskonale się razem bawiliśmy. Potrafiliśmy całe wieczory spędzać na oglądaniu głupkowatych horrorów, z jakimiś zombie w rolach głównych. Czasem pytał wieczorem czy jest w telewizji jakiś taki głupkowaty film?

Nauczył mnie, ze trzeba być przyzwoitym człowiekiem, nauczył też mnie podstaw zawodu dziennikarskiego. Przekazał mi, że niezależnie od poglądów trzeba być uczciwym. Że najważniejsza jest uczciwość wobec własnych przekonań.

Gdy stawał przed konfliktem między pracą a rodziną, zawsze wybierał pracę. I zawsze wybierał uczciwość, nawet jeśli oznaczało to utratę pracy.

W trakcie spotkania, które odbywało się w warszawskim klubie "Harenda", gdzie często bywał, wyświetlono zdjęcia Rybińskich z albumu rodzinnego. Odtworzono też wypowiedź śp. Macieja Rybińskiego na temat sztuki felietonu. Mówił o tym tak:

Żeby pisać dobrze felietony, trzeba coś w życiu przeżyć. Jak najwięcej, świadomie. Trzeba też jak najwięcej wiedzieć, gromadzić informacje z różnych dziedzin.Trzeba też szanować język, który musi być czysty. Każde słowo musi mieć właściwe miejsce w zdaniu. Wtedy felietonista może powiedzieć na jednej kartce to, na co innemu potrzeba 15-stronicowego eseju.

Kapituła "Złotej Ryby" przyznała wyróżnienia. Otrzymali je Krzysztof Feusette z "Rzeczpospolitej" i Piotr Lisiewicz z "Gazety Polskiej".

Nagrodę główną, piękną i ciężką statuetkę oraz 10 tysięcy złotych otrzymał Robert Mazurek. Dziennikarz, publicysta i felietonista wielu mediów, ale ostatnio przede wszystkim "Rzeczpospolitej". Także - z czego jesteśmy dumni - współpracownik i życzliwy duch portalu wPolityce.pl. Nagrodę wręczyła mu Krystyna Grzybowska. Mazurek mówił m.in.

Dla felietonisty taka nagroda to niedźwiedzia przysługa. Będą mnie teraz porównywali do Ryby, a przy nim wyglądał będę jak chińska podróbka markowego towaru. Ale przyjmuję z radością! Na sali jest mój brat, więc stwierdzam: "Panie dyrektorze, melduję wykonanie zadania".

Uroczystość wsparły m.in. "Rzeczpospolita", "Gazeta Polska" i "Gazeta Bankowa". To poruszające spotkanie odbyło się przede wszystkim dzięki zaangażowaniu Krystyny Grzybowskiej, przewodniczącej Kapituły Nagrody im. Macieja Rybińskiego. Prezesem fundacji jest Józef Orzeł.

kam