Chciałabym napisać o szpitalach. Naszych, państwowych szpitalach. To, że bezradność jest uczuciem dominującym u pacjenta nie jest żadną myślą odkrywczą. Ciekawe natomiast jest to, że jeśli akurat jest się kobietą, to nikt Ci nic nie powie, nie udzieli informacji o tym, co aktualnie płynie z kroplówki do żył, kiedy ciąć będą itp. Potrzebny jest rzecznik.
Jeśli pojawia się rzecznik w postaci męża, narzeczonego czy ojca sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru. Kawa przestaje być ważna i tłum białych istot przeprowadzi z pacjentką wywiad, szepnie o lekach - udzieli porady. Męski rzecznik to straszak na pielęgniarkę. Inaczej można zamienić się w pieroga w szpitalnych prześcieradłach i trwać w niewiedzy aż do amputacji nogi :) Jeszcze lekarze - świetliste istoty wprost z telewizyjnych seriali. Panowie na wielkim folwarku.
Prosta stara kobiecina z kosmosem w brzuchu chciała dowiedzieć się, kiedy nastąpi odwlekana od wielu dni operacja - przypłynął smagły doktor czerniawy z bolywoodzkim błyskiem w oku:
Jak to u nas się mówi - jak się miejsce w kostnicy zwolni hehehheh
- rozpylił czar swój , zębem białym błysnął i już go nie było. I była biel i tylko biel i nic nie było oprócz bieli :)
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/106487-katem-oka-kobieta-w-szpitalu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.