Słowa, które nie padły, czyli co słyszała red. Kolenda-Zaleska. Czy będzie "przepraszam"?

PAP
PAP

Pisaliśmy wczoraj, że telewizja publiczna w półrocznicę katastrofy zaserwowała nam najwyższej próby rosyjską propagandę. Film jest oburzający, ale jednak subtelniejszy niż to, co potrafią zrobić polscy dziennikarze.

Wczoraj zaimponowała nam Katarzyna Kolenda-Zaleska, we współpracy z Justyną Pochanke i zapewne z błogosławieństwem ich szefa Kamila Durczoka.

Jak rzecz wyglądała można zobaczyć tu (materiał "Dzień pamięci").

Zaczęło się od tzw. startówki red. Pochanke:

„A u nas prawdziwi Polacy i prawdziwy problem. Pod pałac prezydencki tradycyjnie ostatniej nocy przyniesiono kwiaty, znicze, krzyże, ale przede wszystkim pełne agresji słowa - oby nigdy nie zmieniły się w czyny. O języku nienawiści, nie ku pamięci, ale ku przestrodze Katarzyna Kolenda-Zaleska."

Kolejna gwiazda "Faktów" wprowadziła temat:

Z jednej strony jest modlitwa i skupienie. Z drugiej agresja i przepychanki. Z jednej znicze. Z drugiej płonące pochodnie. Z jednej religijne pieśni, z drugiej ostre słowa.

Jarosław Kaczyński (z wiecu): "Chcemy być wolnymi Polakami i chcemy, by ten kraj był nasz, był rzeczywiście nasz. By nikt nam nie narzucał obyczajów."

Kolenda-Zaleska kontynuuje:

Jarosław Kaczyński mówi: "I nadejdą jeszcze czasy, gdy prawdziwi Polacy dojdą do władzy".

Dlaczego reporterka "Faktów" sama cytuje słowa byłego premiera, zamiast je widzom puścić? Bo takiego nagrania nie ma. Bo takie słowa nie padły. Wiemy to, sprawdziliśmy, już o tym pisaliśmy. Gdyby Kolenda-Zaleska nagranie znalazła, to z pewnością by je wypuściła.

Ona jednak wymyśloną wypowiedź wykorzystuje do 3-minutowego zmasowanego ataku na Kaczyńskiego, w którym pomagają jej znane postaci: prof. Michał Głowiński, prof. Marcin Król, Stefan Chwin. Mówią o antagonizowaniu społeczeństwa, języku rewolucji i wojny domowej, podważaniu demokracji, a nawet o skojarzeniach z "najgorszymi manifestacjami totalitarnymi przed zdobyciem władzy w 1933 roku w Niemczech."

Przypomina się cała machina manipulacji i nienawiści w stosunku do śp. Lecha Kaczyńskiego. Jego dopiero po śmierci - przez chwilę - pokazywano takiego, jakim był.

Koledzy z Wiertniczej, też macie deja vu?

No i czy padnie słowo przepraszam?

Mos

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...