Kolejna afera ze specsłużbami w tle. Dziennikarze na podsłuchu

Okazuje się, że w latach 2005-2007 część dziennikarzy była podsłuchiwana przez ABW i CBA.

Jak wynika z informacji „Gazety Wyborczej", podsłuchiwana była grupa co najmniej dziesięciorga dziennikarzy.

Inwigilowani w ten sposób byli: Monika Olejnik (TVN 24 i Radio Zet), Cezary Gmyz ("Rzeczpospolita"), Maciej Duda ("Rzeczpospolita", "Newsweek"), Roman Osica i Marek Balawajder (obaj RMF FM), Piotr Pytlakowski ("Polityka"), Andrzej Stankiewicz ("Newsweek"), Bertold Kittel ("Rzeczpospolita"), Wojciech Czuchnowski i Bogdan Wróblewski (obaj "Gazeta Wyborcza"). - czytamy w „Gazecie Wyborczej".

ABW i CBA zgodnie z informacjami „Gazety Wyborczej" miały ściągać dane o połączeniach dziennikarzy za okresy od kilku miesięcy nawet do kilku lat.

Śledztwo w tej sprawie było prowadzone przez prokuraturę w Zielonej Górze od 2008 roku i zakończyło się w maju bieżącego roku decyzją o umorzeniu ze względu na „niewykrycie przestępstwa" - co oczywiście nie przeszkodziło "Gazecie Wyborczej" w dalszym drążeniu sprawy i opublikowaniu dziś tekstu. Akta sprawy znajdują się obecnie w 13 tomach, z których tylko trzy mają klauzulę jawności. Pozostałe tomy akt opatrzone są klauzulą „tajne" lub „ściśle tajne".

Jeśli informacje, do których dotarła „Gazeta Wyborcza" się potwierdzą, okaże się, że będzie to już kolejna sytuacja, w której znani polscy dziennikarze byli podsłuchiwani przez służby specjalne.

W 2009 roku media informowały o podsłuchach i rejestrowaniu rozmów Bogdana Rymanowskiego i Cezarego Gmyza z Wojciechem Sumlińskim.

Wówczas bardzo stanowczo zareagowało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Oczywiście dziennikarz to nie święta krowa i jeśli by dopuścił się przestępstwa, a sąd wyraził zgodę na podsłuch, to jest to legalne. Jednak jeśli podsłuchy gromadzone są w celu ustalenia informatorów dziennikarza, to mamy do czynienia z niebywałym skandalem, bo to godzi w fundament tego zawodu, jakim jest tajemnica dziennikarska. - napisała w specjalnym oświadczeniu Krystyna Mokrosińska, szefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Dziennikarz jako osoba zaufania publicznego prowadzi różne rozmowy z informatorami, którzy większości przypadków chcą zachować anonimowość co gwarantuje im ustawa o Prawie Prasowym. Inwigilacja i podsłuchy zakładane w telefonach dziennikarzy doprowadzają do radykalnego zmniejszenia zaufania do dziennikarzy, a co najważniejsze umożliwiają identyfikację anonimowych jak dotąd informatorów.

Źródło: Gazeta Wyborcza/tvn24.pl

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych