SLD droga ku polskości

Kilka dni temu rozmawiałem z moim kolegą o przyszłości SLD. Kreśliłem wizję, w której charyzmatycznym przywódcą tej formacji zostaje Bartosz Arłukowicz, szefem od czarnej roboty Grzegorz Napieralski, a ideologiem Rafał Chwedoruk. Wyobraziłem sobie zmianę pokoleniową w tej partii owocującą rewizją stosunku do PRL – przyjęciem wobec peerelowskiej przeszłości przynajmniej dwuznacznego stanowiska (nie atakowanie, ale i nie obrona).

We wtorkowej „Wyborczej” ukazała się bardzo ciekawa rozmowa z Chwedorukiem, w końcówce której dziennikarz stawia go przed następującą kwestią:

Współpracownik Napieralskiego powiedział mi, że 'Grzegorz by chciał, aby Chwedoruk był ideologiem SLD.

Odpowiedź politologa brzmi jasno:

Nie byłem, nie jestem i nie będę ideologiem – żadnej partii.

Tym niemniej ciekawe, czy SLD podąży drogą, którą wskazuje temu ugrupowaniu Chwedoruk. A mówi on rzeczy ciekawe. Chcę zwrócić uwagę na dwa fragmenty.

Dosłowne przeniesienie wzoru Zapatero skończyłoby się kompletną marginalizacją lewicy. W Polsce ona musi być antyklerykalna, bo ten podział kulturowy jest ważny. Ale należy pamiętać, że jesteśmy społeczeństwem umiarkowanie konserwatywnym. Dlatego przekaz kulturowy SLD powinien być dostosowany do świadomości tzw. zwykłego człowieka. Antyklerykalizm – owszem, ale aksamitny, dotyczący udziału Kościoła w życiu publicznym czy jego finansów – bez wchodzenia w spory dotyczące sensu religii, czy emancypacji mniejszości seksualnych. Sojusz – jak przeciętny Polak po wyjściu ze mszy – powinien ponarzekać na księży, ale nie powinien próbować dokonać rewolucji obyczajowej.

I dalej:

Lewica wyrastała z indywidualistycznych idei oświecenia, ale jednocześnie krytykowała indywidualizm liberalizm, kapitalizm itd. Kiedyś odwoływała się do wspólnoty klasowej, potem do wspólnoty ludowej. W Szwecji emanacją tego była idea Domu Ludu, gdzie dla wszystkich było miejsce – i dla robotników, i dla przedsiębiorców. Otóż socjaldemokracja tę umiejętność budowania wspólnoty zagubiła. Paradoksalnie przyczynił się do tego 'duch 1968 roku'. W latach 60. lewica bardziej była zainteresowana indywidualną wolnością jednostki niż zbiorowością, wspólnotą. I dziś lewica popierająca, w duchu maja 68 roku, bezkresną emancypację jednostki w imię jej absolutnej wolności podkopuje swoje własne podstawy, bo promuje społeczny egoizm. A ktoś totalnie wyemancypowany może zadać pytanie: no to po co bezpłatna oświata, skoro mogę sobie za lepszą zapłacić? Odpowiedzią na to nie jest jakiś atawistyczny kolektywizm...


Opinie Chwedoruka wydają się nie tylko receptami na zmiecenie Palikota ze sceny politycznej i niedopuszczenie do tego, aby lewicowy elektorat przejęli dekadenccy liberałowie, ale również na to, żeby SLD stawał się partią coraz mniej postkomunistyczną, a coraz bardziej po prostu polską. Może by i cała polska polityka na tym skorzystała.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych