Ruch Palikota to odgrzewany kotlet i marny sequel filmu „Dowalmy czarnym”

Janusz Palikot nie będzie żadnym polskim Zapatero. Nie ma on szans na zagospodarowanie szerokiego elektoratu lewicowego. Może on , co najwyżej, stać się guru dla  głupców od pluszaka na krzyżu zrobionego z puszek po Lechu. Kongres klauna z Biłograja pokazał, że nie ma on żadnego pomysłu na walkę o wprowadzenie liberalizmu obyczajowego, charakteryzującego się m.in radykalnym pozbawianiem życia dzieci i staruszków, w Polsce.  Ruch posła-milionera  ma być według jego klakierów "rewolucją na polskiej scenie politycznej" i "największym ruchem społecznym po 1989 roku".  Kazimierz Kutz porównał go nawet do upadku PZPR-u.  W zamyśle ma on być antyklerykalno- radykalną partią walczącą o „świeckość państwa”.

Jednak w moim przekonaniu Palikot może jedynie prowadzić pop-kulturową wersję Kulturkampfu, która raczej będzie miała twarz pustego śmiechu polskich aktoreczek serialowych  niż Bismarka. Gościem kongresu byli tacy ludzie jak  Magdalena Środa, Manuela Gretkowska, Kuba Wojewódzki czy były milioner od Leppera, były poseł Piotr  Misztal.  Jednym słowem są to ludzie mało poważni i kochani w sposób wirtualny, o czym świadczy poparcie dla „Partii kobiet” firmowanej przez znaną pisarkę, której nawet nagie ciało na bliboardach w całym kraju nie pomogło jej w wyborach.  Wisienką na torcie był marginalizowany w swojej partii Ryszard Kalisz, który w przypływie zaćmienia uznał w dziś w TVN-ie, że płód to nie człowiek. Bronił w ten sposób swojej obecności przy byłym wydawcy OZON-u, który dziś bawi się w nowoczesnego postępowca.

Przed Salą Kongresową i w środku, rozdawany był antyklerykalny tygodnik "Fakty i Mity". I właśnie to brukowe pisemko wyraża idealnie czym jest ruch Palikota. Rację ma więc Stefan Niesiołowski, który dzięki wolcie faceta od wibratora i świńskiego ryja, zaczyna  znów walczyć z cywilizacją śmierci i przypomina od czasu do czasu starego, dobrego „oszołoma”, mówiąc, że „atakowanie kościoła, było jedynym momentem, w który sala ożywiła się.” Prostackie słowa Palikota o „brzuchatych biskupach” na świętach państwowych były na poziomie „Nie” Urbana i, moim zdaniem,  mogą jedynie trafiać do rozemocjonowanych chłystków, którzy pokazywali  tyłek modlącym się ludziom  na Krakowskim Przedmieściu.  Rację ma więc dr Paweł Bała, który napisał, że: „ Inteligencja Palikota, jego bezceremonialne chamstwo - które może się podobać „zarabiającej, wykształconej, podróżującej” części społeczeństwa, środki finansowe na dalsze błazenady, mogą dać kilka procent poparcia, co będzie dużą stratą dla SLD. W końcu czy „zarabiająca, wykształcona, podróżująca” Polska, pod pojęciem której kryje się najczęściej miejskie buractwo, pokolenie plastiku, które wiedzę o świecie czerpie przecież nie z książek, a z programów Wojewódzkiego, które wcale wiele mentalnie nie różni się od klienteli dawnej Samoobrony, nie zasługuje na swojego Leppera?”

Kiedyś takim Lepperem było „Nie” Urbana i jego propagandziści straszący Polaków „iranizacją Polski ”. Dziś w tą skórę wchodzi filozof z Biłograja. Sprzedaż plugawego tygodnika byłego komunisty  w dramatyczny sposób się jednak przez ostatnie lata skurczyło. To co mówił na swoim zjeździe Palikot było tylko i wyłącznie popłuczynami po tym co Urban prezentował na początku lat 90-tych i co Polacy przez jakiś czas kupowali.  Palikot serwuje nam marny sequel  filmu „Dowalmy czarnym”. Miłośnicy kina wiedzą, że sequele rzadko odnoszą sukces większy niż oryginał.  Na kongresie Magdalena Środa porównała religię do seksu (religia jest jak seks, jej miejsce jest w domu). Manuela Gretkowska w bardzo wysublimowany i oryginalny sposób waliła w znienawidzonego Kaczora - "Nie może być tak, że na najwyższy urząd w państwie kandyduje osoba niepoczytalna”. Dostało się rzecz jasna również Elżbiecie Radziszewskiej. I co? I lipa- chciałoby się odpowiedzieć.  „Nihil novi” Panie Januszu. Proszę te brednie porównać z tym co mówili „postępowcy” 20 lat temu gdy uchwalano prawo ograniczające zabijanie dzieci przed ich narodzeniem czy wprowadzało naukę religii do szkół. Palikot jest tego świadom. Dlatego krzyczał na swoim kongresiku, że trzeba zlikwidować fundusz emerytalny dla księży.  Tylko na to go było stać.

-Czy Palikot jako pierwszy polityk w Polsce zbuduje swoją partię polityczną - i odniesie sukces wyborczy - przede wszystkim w oparciu o internet?- pyta publicysta Michał Kolanko. Pewnie będzie próbował bo nic mu innego nie zostaje.  Facebookowa „Akcja krzyż” pokazała, że tępy antyklerykalizm potrafi zmobilizować szybko młodzież. Jednak takie same akcje mobilizują młodzież o konserwatywnych poglądach!  Odpowiedzią na poparcie Palikota przez internautów może być również skuteczna akcja jego obnażenia. A jest co obnażać. Nie można zapominać, że Palikot ma problemy z prokuraturą, którą  sam zainteresowany oskarża teraz o chodzenia na pasku Grzegorza Schetyny. - Stop obłudzie, stop hipokryzji, stop politycznym truposzom, którzy modlą się o jeszcze jeden miesiąc sejmowej diety. Wczorajszy dzień dodał mi skrzydeł! Na wypełnioną Salę Kongresową ludźmi pełnymi energii, stare pryki miały tylko jedną odpowiedź. Nie tego się spodziewały! A czego Shreku chciałeś? Pustej sali i samotnego Palikota na scenie! Nie Shreku, nie PeDeTie! Z Palikotem są tysiące, a scena jest pełna nowych, fascynujących aktorów! A Wam, stare dinozaury już dziękujemy! Życia fal nie cofniecie! Idzie nowe!- pisze rozemocjonowany Palikot na swoim blogu.  Na kongresie zaatakował nawet swojego niedawnego guru Donalda Tuska. Nasuwa się jednak pytanie, które zadaje sobie większość komentatorów- czy zjazd Palikota był koncesjonowany  przez Tuska? Czy Palikot ma być przyszłym koalicjantem PO w przyszłym rządzie? Najpierw Palikot musi wejść do sejmu na co ma minimalne szanse ( pierwszy sondaż daje mu w porywach 4%) . Jednak słusznie zauważył jeden z blogerów Salonu 24, który wyliczył ,że partia Palikota odbierając SLD te 4% i nawet nie wchodząc do Sejmu, może umożliwić PO zdobycie wystarczającej liczby mandatów do objęci samodzielne władzy.  Ja nie do końca jednak wierzę, że Donald Tusk jest jak makiaweliczny jak  Al Swearengen z serialu Deadwood. Myślę, że jednak Palikot wymknął mu się rąk a sam Tusk jest zadowolony, że pozbył się coraz bardziej uciążliwego klauna.  Nie przeczy to oczywiście temu, że potencjalna partia Palikota jest na rękę premierowi.   Trudno nie zauważyć, że jego idee odbierają wyborców lewicy.

Myślę, że odejście Palikota z PO ma bardziej prozaiczne podłoże. Rodzą się poważne pytania o problemy Palikota z jego oświadczeniem majątkowym, które znów musiałby złożyć pod koniec roku…a zapowiada on, że złoży mandat posła 6 grudnia

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych