Fetowanie niczym króla człowieka, który politykował znęcając się nad trupami (tak tak – od żądania badania krwi zabitemu prezydentowi po dowcipasy z Gosiewskiego) to po prostu obciach. Ale wytłumaczenie tego zgromadzonym w Sali Kongresowej politykom, intelektualistom i zabłąkanym prostaczkom wydaje się niepodobieństwem.
Palikot dotknął czułej struny jakiejś części polskiego społeczeństwa, więc zamiast zajmować się meandrami jego skomplikowanych relacji z PO i z Donaldem Tuskiem, warto potraktować jego postulaty i jego twierdzenia serio. Co nie znaczy że warto przyklaskiwać. Okrzyki przebrzmiały, porozmawiajmy spokojnie.
Co tu widzimy? Tytułem przykładu:
1. Obietnicę finansowania przez państwo środków antykoncepcyjnych. W kraju, gdzie nie ma pieniędzy na chemioterapie dla chorych na raka, a ludzie umierają w szpitalach, których nie stać na przeprowadzenie na czas stosownego badania (na przykład rezonansu mózgu), to po prostu ideologiczna fanaberia. Zabawna zwłaszcza w ustach człowieka, który występuje jako rzecznik wolnego rynku i ekonomiczny liberał. A przy tym całkowicie nierealna, co zresztą co mądrzejsi jego słuchacze musieli doskonale wiedzieć. Pomijam w tym przypadku spór światopoglądowy: antykoncepcja jest w Polsce legalna. Ale czy może i powinna być finansowana przez wszystkich?
2. Zapowiedź bezpłatnego Internetu dla wszystkich. Jeśli coś ma być bezpłatne, to przecież wiadomo, że ktoś za to zapłaci. Kto, w jaki sposób, z czyich pieniędzy? Andrzej Lepper był bardziej oględny w obietnicach. Ale Sala Kongresowa pełna myślicieli i artystów wyła. A Kazimierz Kutz charakteryzował „Janusza”: ani grama w nim demagogii. Może więc to Kutz weźmie na siebie tę technologiczną i finansową zagadkę?
3. Obietnicy jednego procenta na kulturę z budżetu państwa towarzyszyła krytyka obecnych dwóch procent na armię. I malownicza teza, że z pieniędzy na wojsko nie wynikało w Polsce nic dobrego, bo i tak zawsze przegrywaliśmy wszystkie wojny. Palikot jest niedoszłym doktorem filozofii, widać jednak że ma duże kłopoty z historią. Polska przegrywała wojny w XVIII wieku, kiedy właśnie zgodnie z zaleceniami winiarza z Biłgoraja skąpiła pieniędzy na wspólną armię. Ale na przykład wojnę 1920 roku wygrała – z pozytywnymi konsekwencjami dla całej Europy. Dla Palikota ideałem jest sarmacki nierząd. Powodzenia!
4. Dowiedzieliśmy się od Palikota, że w Polsce istnieje zjawisko dyskryminacji płacowej mniejszości seksualnych, a także ludzi „innej religii i pochodzenia narodowego”. Warto by poznać więcej szczegółów tych zjawisk, a także lekarstwa na nie. Palikot obiecał też równe płace kobietom i mężczyznom. Jak chce z tymi nierównościami walczyć, zwłaszcza będąc zdeklarowanym obrońcą swobód gospodarczych? Kryje się za tym realny program czy same hasła?
5. Komuś na sali zabrakło konkretów dotyczących gospodarki. Magdalena Środa z pełną powagą nawoływała do skonkretyzowania programu socjalnego. Tymczasem przesłanie tego ruchu przypomina przesłanie francuskich antyklerykałów z przełomu XIX i XX wieku, którzy obwieszczali, że warto podnieść obywatela z kolan po to aby pokazać mu, że niebo jest puste. To program osobistych nieprzyjaciół Pana Boga dla których cała reszta jest wymiennym dodatkiem, ornamentem, retoryką. Albo odgrzewanym kotletem z teki niespełnionych obietnic Platformy: jak zapowiedzi jednomandatowych okręgów wyborczych, kasowania dotacji dla partii czy pomniejszania liczebności posłów.
Naturalnie wśród patologii wymienianych przez Palikota były też rzeczywiste: jak nadmierna biurokracja (z którą przez ostatnie trzy lata jako poseł PO bił się bardzo niemrawo), czy jak zbytnia zachłanność kościelnych instytucji rewindykujących swoją własność. Tyle że królował nonsens. Odnotujmy jeszcze posła Ryszarda Kalisza, który po kilkunastu latach udziału w polskiej partyjnej polityce staje na czele niezadowolenia z partyjnej oligarchii. I nadzieję profesor Środy, że Palikot wprowadzi do polskiej polityki więcej… powagi. Bo przecież najbardziej niepoważny jest Jarosław Kaczyński. Wystarczyło wymienić to nazwisko aby wykrzesać z tego połączonego paroma wspólnymi odruchami tłumu już nie wrzawę, ale głuchy ryk.
Znacie? Znamy. No to posłuchajcie.
poz
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/106060-pakiet-nonsensow-filozofa-z-bilgoraja-rysuje-zawistowski
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.