Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz mówi wprost - król jest nagi. A konkretnie:
Ten spektakl od początku był zagrożony, okazał się kompletnie nieudany. Widowisko pana Wilsona to kompletna klapa i kompletna klęska. Poleciłem ojcu Ziębie złożenie bardzo dokładnych wyjaśnień jak do tego doszło. Podobnego raportu oczekuje ode mnie minister kultury Bogdan Zdrojewski (w Radiu Gdańsk).
Ma rację. Bo jeszcze kwadrans przed godziną 21 wejściówki na koncert "Solidarność. Twój Anioł Wolność ma na imię" (o tym przedstawieniu mowa, odbył się 31 sierpnia w rocznicę porozumień sierpniowych) były cennym towarem towarzyskim. Godzinę później można je było brać za darmo od setek rozczarowanych osób wychodzących z koncertu na dwie godziny przed końcem.
Mówiąc w skrócie - na początku zaserwowano polityczny mityng prorządowy. Potem - bełkot trzeciorzędnych (w większości) artystów. Jacek Cieślak tak pisał o koncercie w "Rzeczpospolitej":
"Hellelujah" Cohena zaśpiewał Rufus Wainwright, którego koncert w stolicy odwołano z powodu słabej sprzedaży biletów. Lou Reed przeczytał grafomański wiersz. Z taśmy. Philip Glass grał do bełkotliwej poezji Allena Ginsberga. Macy Gray jest wielką artystką z jeszcze większymi problemami osobistymi i potrzebą odświeżenia repertuaru. (...) Przecierałem oczy ze zdumienia, widząc, jak w rocznicę "S" historię napadu III Rzeszy na ZSRR malowała piaskiem na szkle Ksenia Simonowa z ukraińskiego "Mam talent". Brakowało tańczącego niedźwiadka, który oskarża Niemców o zbrodnię katyńską.
Wojciech Mann próbował się bronić ironią, a Krystyna Janda i Jerzy Radziwiłowicz recytować poezję. Na miejscu bezrobotnych stoczniowców czułbym wściekłość, o której śpiewała Marianne Faithfull w "Working Class Hero" Lennona.»
("Rocznicowy koncert - pieniądze wyrzucone w błoto")
Sam, na gorąco, tak pisałem o koncercie w "Polska the Times":
Siedzieliśmy tam, w sercu stoczni, i zastanawialiśmy się w kilkuoosobowej grupie przyjaciół, gdzie właściwie jesteśmy. Ku czci czego to koncert? Na pewno był ku czci wolności, ale rozmytej, bezosobowej, zbyt globalnej by kontekst rocznicy “Solidarności” mógł mieć mocno, a przesłanie wielkiego polskiego zrywu odczytane na nowo.
(...) Trudno było to spiąć z pocztami sztandarowymi “Solidarności”, których kilkaset przyszło w uroczystym pochodzie pod scenę. Czemu miały się kłaniać? Wyszło niestety, że bożkowi efektu, bez głębszego przesłania. Odpowiadaliśmy więc sobie na wcześniej zadawane pytanie: to mógł być zarówno koncert z okazji urodzin Nelsona Mandeli jak i na piętnastolecie wielkiego koncernu farmaceutycznego. Czuli to chyba widzowie, bo pierwszy deszczyk wygonił sporą grupę widzów.
Ale po koncercie, oprócz krytycznych recenzji, nikt nie zabrał w sprawie głosu. Teraz prezydent Gdańska, jako jeden z organów nadzorujących Fundację Europejskie Centrum Solidarności, domaga się wyjaśnień ile to wszystko naprawdę kosztowało. Piaweł Adamowicz psmo w tej sprawie skierował do szefa Centrum O. Maciej Zięby. Anna Czekanowicz, dyrektor Biura Prezydenta Gdańska do spraw Kultury, mówiła dziennikarzom:
Prezydent [Adamowicz] uważa widowisko Roberta Wilsona za wielką klęskę. Klęska polega na tym, że wartości artystyczne koncertu były wysoce niezadowalające.
W związku z tym zwrócił się do dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności o przedstawienie szczegółowego sprawozdania, dotyczące również budżetu. Pismo zostało przekazane, o. Zięba ma na odpowiedź 7 dni.
Z naszych informacji wynika, że koncert kosztował 8 milionów 430 tysięcy złotych, z czego ogromną część pochłonęły honoraria. Ustaliliśmy też, że dymisja O. Zięby jest już faktycznie przesądzona. Zastapić ma go Bogdan Lis, postać zasłużona dla "Solidarności", ale czynnie zaangażowana w konflikt polityczny, w tym ostatni, dotyczący interpretacji wydarzeń w Stoczni Gdańskiej i zasług poszczególnych opozycjonistów.
Nikt jedna nie zwraca uwagi, że w ten sposób, wraz ze spektakularną klapą stoczniowego koncertu, legł w gruzach kluczowy dla platformerskiego projektu stworzenia własnej polityki pamięci historycznej projekt. Oby z Muzeum II Wojny Światowej było inaczej.
I jedno jeszcze w tej sprawie zadziwia: brak kompletny reakcji na pół godzinne polityczne show, które było wzajemnymi pieszczotami polityków Platformy. Za jednak publiczne pieniądze. A na słowo wspomnienia o ofiarach smoleńska, ludziach "Solidarności", zdobył się tylko Bogdan Borusewicz. A i to o wybranych.
Dziwne to wszysko. Twój Anioł 8 430 000 zł ma na imię?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/105467-twoj-aniol-8-430-000-zl-ma-na-imie-bogdan-lis-zastapi-o-ziebe
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.