Już "nasty" dzień panowania, a jakby pierwszy. W dniu trzynastym, doszło do incydentów w moim ulubionym fotoplastikonie. Niektórzy nagle odskakiwać poczęli z krzykiem od okularów, wybiegać na skrzyżowanie, wpadając w tłum obrońców tegoż ( patrz – krzyż). Przemówił bowiem premier Pawlak. Muzyczka zamarła. Mówca mrugnął, po czym mruknął, że „należy zachować respekt i powagę dla symboli ważnych dla państwa polskiego”, a „ ze strony PSL proponowaliśmy, by krzyż przenieść pod Sejm”. Zresztą – brnął - „w Pałacu nikt nie pomieszkuje i jest parę miesięcy na poukładanie”.
A zdrajca, Judasz, Konrad, za przeproszeniem, Wallenrod. Nóż w plecy zdrowej formacji. Rząd żywi takich, a wdzięczność do nieba idzie i drabinę za sobą zabiera. I nie o drabinę idzie (patrz – tych ci u nas dostatek), ale niebo. Szczęściem w czwartek nikt nie zacytował, nikt nie wspomniał, bo to i Pawlak, i w Polsacie. Nestorka dziennikarstwa wypoczywa, a nowy prezes w nowej radzie czuwa, ale niesmak w kręgach pozostał i oberwie ten Pawlak, oj oberwie. Należy sądzić, że gazem.
A tak ładnie szło. Już była atmosfera dla likwidacji skrzyżowań jako niedopuszczalnych w miejscach publicznych (patrz ronda), zakazu krzyżówek w cywilizowanej prasie, która tym się odetnie od niecywilizowanej, pająków krzyżaków i krzyży przydrożnych, z wyjątkiem prawosławnych. Taki to wystawiono w Ossowie na pamiątkę represji marszałka Tuchaczewskiego wobec antyrewolucyjnych wielbicieli prawosławia w szeregach, które dotarły pod Warszawę. Obelisku z krzyżem nie odsłonięto, bo wdały się siły Ciemnogrodu, dowiezione ciężarówkami do Ossowa, czym w poniedziałek zajmowało się radio TOK, wszak nie ustaliło – kto wpadł na pomysł monumentu. Podejrzenie pada na Pana Prezydenta, który podobno zamówił jako marszałek lub elekt, z kamieniarzami ponoć rozmawiał – dla miłego gestu, a tu nie wyszło. Jeśli rozmawiał z kamieniarzami, to widać była okazja do rozmowy o innym pomniku, ale się rozmyła, żeby się nie rozdrabniać (patrz – potrzeba ładu). W kręgach wspomina się o uhonorowaniu naszych braci z chanatu krymskiego, którzy poturbowali Pobożnego pod Legnicą, ale to później i razem z pamiątką dla naszego brata – Szweda, który też u nas bywał. Nie przewiduje się pomnika Kmicica, chyba że z kołem, a nie krzyżem, jak pragnęli tydzień temu przedstawiciele pokolenia trzydziestolatków, którzy reprezentują nowy styl myślenia i posługują się internetem. Zabawy nowego pokolenia wysoko ocenił Pan Premier, dostrzegając w pokoleniu luz i zdolność do śmiechu, co może nie wyjść Mu na zdrowie, ale później, po podwyżce podatków, a wyczuł to już Pawlak i wiadomo, co będzie (patrz – śmichy-chichy).
Pan Prezydent Wałęsa, człowiek w latach, zapowiedział, że nie pojedzie do Gdańska na obchody rocznicy ważnej dla poprzedniego pokolenia trzydziestolatków. Niech dogorywa – zapowiedział z myślą o Solidarności. Szkoda, bo jakby przyjechał, to by jeszcze pożyła i obchody w stoczniach przebiegłyby uroczyściej.
„Ludzie czują, że transformacja wymyka się im z rąk” powiedziała profesor Staniszkis, co jest jedyną optymistyczną wypowiedzią tygodnia, która świadczy, że transformacja jednak jest, ale się wymyka i trzeba łapać (patrz – co mi zrobisz, jak mnie złapiesz). Mimo, że kręgi (patrz – postęp i nowoczesność) lubią optymizm i skłonność do zabawy, Pani Profesor nie zostanie doradcą Pana Prezydenta, ani wiceprezydenta stolicy, więc może się nie napinać, bo transformacja radę sobie da, jak to mówią. Mówią też, że Wałęsa zamiast na obchody pójdzie na grób księdza Jankowskiego, skoro nie był na pogrzebie, ale pójdzie w przebraniu i t-shircie z beretem moherowym na głowie, żeby się nie odcinać od otoczenia, ale i twarzy nie stracić.
Upodobanie do podkoszulek, które zademonstrował Pan Prezydent, rodzi nowy styl. Projektuje się dzienne, coctailowe (patrz Mołotow) oraz wieczorowe, w tym nieprzemakalne (patrz ciecze rzucane) oraz pancerne (patrz granaty). Prezydent Wałęsa obstalował wariant optymalny, z Matką Boską oraz orderami, za Solidarność. Na Krakowskim Przedmieściu ujawnił się bolesny problem toalet publicznych. Użycie słoika zniesmaczyło wielu cudzoziemców, nieskorych do utrudnień, szczególnie tych, którzy nie znają polskiego i mają podwójne trudności z wyborem celu. Przedstawiciele BOR pojechali z kwiatami do Smoleńska, więc Pan Prezydent się nie pokazywał, z braku ochrony pirotechnicznej i nowego modelu koszulki. Drogą medialną zapowiedział tylko, że dwa pomniki przed Pałacem to za dużo (patrz grzyby i barszcz), co cieszy rodzinę Poniatowskich i wróży powstanie pomnika na cmentarzu. Planuje się także przenosiny Nike na Powązki oraz Syrenki do Akwarium, gdzie ich miejsce. Szykują się duże zmiany. Pomnik Nieznanego Kamieniarza stanie przy pomniku nieznanego fundatora tablicy, w zaroślach nad Wisłą i z gliny, przeto będzie, ale niedługo. Do pierwszej fali, jak to mówią.
Pan Bóg zlitował się i zesłał powódź na Pakistan (patrz- tak mi dopomóż), więc tym z Bogatyni zrobiło się głupio i o pomocy się nie mówi, bo trzeba mieć odrobinę godności, którą władze uszanują. Zresztą niech pomaga Solidarność, na którą się już pomrukuje, że za bardzo polityczna i dogorywa, a bajdurzy o połączeniu sprawiedliwości z wolnością. Nie dostanie medalu ta Solidarność, oj nie dostanie, chyba że w następnej kadencji. Szaleni aktywiści lewicy (patrz – tak mówi Pawlak) chcą nadal rozdzielenia Kościoła od Państwa (patrz Wyszyński w Komańczy) , co wiązać należy z remontem Sejmu oraz zawieszonego tam krzyża, który nie będzie pasował do wystroju, chyba że po prawej stronie sali, niedługo pustej, jak tak dalej pójdzie. Profesor Nałęcz - historyk - wspomoże Pana Prezydenta – historyka (patrz - a to ci historia) - co wskazuje na tendencję do kolegialnego myślenia i przywrócenia Rady Państwa, ale za dwie kadencje. Socjologów na doradców nie wybrano oraz ekonomistów, co złym jest znakiem dla jesiennej ofensywy legislacyjnej gabinetu. Jak podpisywać bez konsultacji - zapyta niejeden. I głupio zapyta .W mediach nie było o Pawlaku, (patrz - miny) oraz reformie służby zdrowia, bo sąd zakazał prywatyzacji, a zresztą nie wiadomo, co leczyć (patrz - koszyk, ale pusty).
Krajowa Rada na pierwszy ogień wzięła radiową Trójkę, którą chcą reformować niepolityczne związki zawodowe. Miejmy nadzieję, że innych to otrzeźwi. Będzie jak z tramwajami – Trójka-bis.
Nie mówi się jeszcze o likwidacji fotoplastikonów, ale coś wisi w powietrzu.
Możliwe, że zostaną tylko komiksy. Tymi zajmie się Solidarność, na powielaczach.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/105035-fotoplastikon-marka-markiewicza-zostana-tylko-komiksy-rysuje-rafal-zawistowski
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.