W weekendowej „Rzeczpospolitej” kolejna „Rozmowa MAZURKA”, i kolejny „talking point” weekendu. Tym razem publicysta przepytuje Renatę Zarembę – „politologa, ekonomistę, posłankę PO”. Pani poseł, ponoć jedna z najurodziwszych postaci w ławach sejmowych, wypada, nazywając rzecz oględnie, umiarkowanie dobrze. By to jednak samodzielnie ocenić – musicie sięgnąć Państwo do sobotnio-niedzielnej „Rzeczpospolitej”. Naszą uwagę przykuł jeden z wątków tej rozmowy. Wątek ciekawy, bo szerzej nieznany:

 Renata Zaremba: „(…) sprawdziłam się w polityce, byłam radną, a do Sejmu dostałam się z 14. miejsca na liście.

 Robert Mazurek: Trochę sobie pani pomogła. Razem z kampanią do Sejmu ruszyła kampania firmy Idea Inwest. Na jej plakatach była… pani.

 Owszem, byłam wtedy w zarządzie i znalazłam się na plakatach firmy.

 Jako jedyna osoba z zarządu.

 Wykorzystano moją popularność i nie widzę w tym nic złego. Wyraziłam na to zgodę.  

Obchodząc w ten sposób przepisy o finansowaniu kampanii. 

Nie zgadzam się. Plany marketingowe firmy tworzono wcześniej, kiedy nie znano terminu wyborów.

Przecież to nie była ogólnopolska kampania międzynarodowego koncernu, tylko szczecińska akcja promowania pani.

Panie redaktorze, to była decyzja władz firmy i samego prezesa. 

Idea Inwest może teraz liczyć na przychylność Platformy Obywatelskiej. Wynajęła urzędowi marszałkowskiemu biura po cenie dwa razy wyższej niż rynkowa i kasuje rocznie prawie 2 mln zł.

A co to ma za znaczenie? Próbuje pan tu coś sugerować? Panie redaktorze, ale o co panu chodzi?

O koincydencję. Prywatna firma robi kampanię reklamową, na której widnieje twarz polityka PO…

Już to tłumaczyłam.

 … a po sukcesie wyborczym kontrolowany przez tę partię urząd wynajmuje od niej biura po 64 zł za metr. Zdaniem śledczych można było znaleźć biura w cenie po 30 złotych.”

 

Dalej pani posłanka Zaremba tłumaczy, że nie ona prowadziła negocjacje, i że nie kontrolowała firmy. Dodaje, że pytania o tę sprawę nie powinny być kierowane do niej.

Ciekawe, prawda?  Niestety, uważne przyjrzenie się naszej rzeczywistości prowadzi nieuchronnie do wniosku, że kraj nasz usłany jest tego typu koincydencjami.