Pożegnanie z Rozbrat. SLD sprzedaje swoją siedzibę. Porządków Napieralskiego c.d.

Jak ustalił portal wPolityce.pl to już nie tylko spekulacje, ale twarda (choć ukrywana) decyzja Zarządu SLD. Na jednym z  ostatnich posiedzeń władz Sojuszu zdecydowano o rozpoczęciu procedury sprzedaży siedziby partii, która teraz mieści się w Warszawie na ulicy Rozbrat, niedaleko Sejmu.

Na początku ma być wybrana kancelaria prawna, która zajmie się transakcją. A właściwie dwoma, bo z zarobionych pieniędzy Grzegorz Napieralski zamierza kupić nową siedzibę - nowoczesną, w biurowcu w centrum Warszawy. Gdzie dokładnie? Jeszcze nie wiadomo.

Sprawa ma także wymiar polityczny - przenosiny pozbawią gabinetów część działaczy, którzy urzędują na Rozbrat przez zasiedzenie.Lider Sojuszu liczy, że cała operacja usprawni partię i poprawi jej wizerunek. A także ułatwi ostateczne zrzucenie piętna postkomunistów.

Dlaczego? - Rozbrat to miejsce nieprzyjemne, nieestetyczne, wręcz brudne. Trudno tam działać, trudno czuć się dobrze. Zmiana uwiarygodni też to o czym mówimy, że jesteśmy już nową lewicą - przekonuje jeden ze współpracowników Napieralskiego.

Władze SLD chcą działać szybko, operacja powinna zostać zakończona jeszcze przed wyborami samorządowymi, zaplanowanymi na jesień tego roku.

Budynek na Rozbrat w PRL był siedzibą stołecznego komitetu PZPR. Po 1990 roku usadowiła się w nim SdRP, a potem SLD. Tam właśnie urzędowali Aleksander Kwaśniewski, Józef Oleksy, Leszek Miller. Ten ostatni polityk, były premier, ma dzisiaj tam swój gabinet, dokładnie ten sam, w którym urzędował na początku lat 90.

Siedziba Sojuszu rzeczywiście robi przygnębiające wrażenie. Gości wita naburmuszony dozorca,  sprawiający wrażenie weterana wiadomego resortu. Gmach jest ciemny i brudny, a umeblowanie pamięta czasy PRL. Jeszcze do niedawna popielniczki na korytarzach miały plakietkę: "Na zjazd zjednoczeniowy wykonały ZM Marciniak. 1948."

W czasach świetności Sojusuz rekordy popularności wśród polityków i dziennikarzy biła mieszcząca się w gmachu restauracja "Pod Żubrem", oferująca m.in, doskonałe pierogi. Dziś nie ma po niej śladu. Po świetności i potędze Sojuszu również.

Ale Napieralski najwyraźniej uwierzył po wyborach prezydenckich, że może to zmienić. W wywiadzie dla "Polski the Times" stwierdza, że jego oponenci wewnętrzni, Ryszard Kalisz i Wojciech Olejniczak, mają wybór: albo przestają krytykować partię i jej lidera albo niech odejdą, idą swoją drogą. - Bo kwestia przywództwa na lewicy została przez wyborców rozstrzygnięta jednoznacznie. Liderem jestem ja - mówi dziennikowi. Potwierdza to poniekąd najnowszy sondaż zaufania do polityków CBOS. Napieralski znajduje się w nim na drugim miejscu, przeskakując w rankingu... Donalda Tuska!

Innymi słowy - będzie się działo. Ciekawe, jak na tę wieść zareagował premier? Na razie nie wiemy, ale wysłaliśmy tam już naszą zaprzyjaźnioną osę.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych