Nawet dobrze zorientowani w sytuacji Białorusi Polacy myślą często, że to kraj przypominający pod wieloma względami Polskę lat 8o. A więc kraj zacofany, siermiężny. Ze smutnymi, nudnymi mediami przepełnionymi drętwą mową oficjalnych komunikatów, z szarymi ulicami pełnymi żołdaków, z twarzą dyktatora wyzierającą z każdego kąta. To jednak nieprawda. Reżim, zbudowany przez Aleksandra Łukaszenkę to reżim pod wieloma względami bardzo nowoczesny, wręcz nowatorski, w wielu miejscach zbieżny z działaniami zachodnioeuropejskich i rodzimych mistrzów postpolityki. Kierunek jest ten sam, choć źródła władzy i jej cele inne.
Owszem, Łukaszenka często sięga po bezpośrednią przemoc, pałując demonstrantów i wlokąc ich do aresztu, by później skazać ich – w zależności od potrzeb – na kilka miesięcy turmy albo wysokie grzywny, przy okazji nękając wezwaniami na przesłuchania. Nie waha się organizować skoordynowanych nalotów na mieszkania dysydentów, jak choćby ostatnio wobec aktywistów kampanii „Mów Prawdę”, którym zarekwirowano także komputery. Ale przemoc ma raczej wyznaczać granicę tego, co wolno przeciwnikom, niż służyć podtrzymaniu minimalnej stabilności. Bo stabilność reżim zawdzięcza państwowym mediom.
Władze nie żałują pieniędzy grzecznym mediom. Dzienniki państwowej telewizji realizowane
są dość profesjonalnie; coraz mniej w nich kilkuminutowych przemów „Kierownika Krainy”; sporo tematów lekkich. W programie tv nie brakuje gorących dyskusji, oczywiście na starannie dobrane tematy – np. czy należy pozwolić prywatnym przedsiębiorcom na dzierżawę jezior i stawów wodnych. Rozmówcy kłócą się zażarcie, i nikt nie może powiedzieć, że Białorusini nie spierają się o przyszłość swojego kraju. Troska o atrakcyjność przekazu wynika zresztą nie z obawy przed słabymi mediami opozycyjnymi, ale przed niezwykle silnymi mediami rosyjskimi, stanowiącą zagrożenie dla wszystkich dyktatur w sferze postsowieckiej. Z zaczepkami ze strony Rosjan Mińsk radzi sobie sprawnie, puszczając rosyjskie kanały z godzinnym opóźnieniem, by w razie czego ingerować cenzorskimi nożyczkami; taki los spotyka rosyjskie programy satyryczne, próbujące kpić z „Baćki”. Kierunek na atrakcyjność obrała również oficjalna prasa. Najważniejsza z gazet – „Sowiecka Białoruś” – to właściwie zwykły tabloid, kolorowy, drukowany na świetnym papierze, zajmujący się przede wszystkim sprawami życia codziennego. Komentarz polityczny jest, ale zajmuje ledwie ćwierć kolumny. Żadnej nachalności. Władza jest też elastyczna – gdy wyczuła, że narasta moda na język białoruski, zaleciła wprowadzenie go do programów lokalnych.
Nachalności unika też „Łuka”. Rządzi już 15 lat, i może pewnie czuć się w siodle władzy. Opozycja rozbita, skłócona, bez pomysłu. Dykator pojawia się więc z rzadka. Postpolitycznie pozwala narodowi grillować i cieszyć się małą stabilizacją. On, gdzieś tam, na górze, niemal niewidoczny, a na dole zwykłe, codzienne życie. Jeżeli nie wchodzisz w politykę – nic złego Cię nie spotka, a władza chętnie wysłucha Twoich problemów z lokalnym aparatczykiem. Są i eventy – przejazd motocyklem na czele parady bikerów, pokaz gry w hokeja, pokazywanie się z dziećmi, w tym z 5-letnim synem Kolą. No i wielkie cele, łączące naród – organizacja Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie, połączona z budową wielkiej Areny w stolicy i boiska hokejowego w każdym większym miasteczku. Dawka ulicznej propagandy też jest spora – ale nie eksponuje Łukaszenki, ale symbole państwa, godło i flagę, a także młode twarze przystojnych milicjantek i żołnierzy. Władza tworzy również – sowieckim wzorem - kwietne dywany z wszechobecnym hasłem „Kwitnij Białorusio!”, i dba o czystość na ulicach.
Białoruś to reżim, który potrafi być brutalny. Ale to też reżim, którego głównym celem jest odepchnięcie ludzi od polityki, sprawienie, by zajęli się swoim życiem. Ma być jak w dobrym serialu: problemy miłosne, zawodowe, ale broń Boże spory polityczne. I w tym dążeniu Łukaszenka nie jest w Europie odosobniony.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/103961-nowoczesny-patent-postpolitycznego-wladcy-lukaszenki
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.