Pyza i Wikło w "Sieci": Dobrze sformatowaniPyza i Wikło: Dobrze sformatowani. "Odbiorcy TVN24 wcale nie marzą o wolnych mediach. Chcą politycznej krwi pisowców"

Na wszystko, co ją dzisiaj spotyka, Katarzyna Kolenda-Zaleska przez lata ciężko sobie zapracowała. Jej odbiorcy po prostu nie znają jej innej.
Odbiorcy TVN24 wcale nie marzą o wolnych mediach. Nie domagają się obiektywizmu dziennikarzy. Chcą politycznej krwi pisowców lejącej się z ekranu całą dobę.
Wystarczyła jedna zwykła rozmowa Katarzyny Kolendy-Zaleskiej z Radosławem Sikorskim, abyśmy zobaczyli, że uzależnieni od tej stacji żądają tylko jednego – okładania partii rządzącej w każdej sytuacji i nie zgadzają się choćby na słowo krytyki pod adresem opozycji.
Choć gwiazda TVN24 na początku usilnie powtarzała, jak to PiS chce rzekomo wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej, to w świadomości widzów pozostało to, co działo się w dalszej części. Czyli pytania o bezczynność opozycji i brak pomysłu na skuteczne odwrócenie korzystnych dla rządu sondaży, a także przypomnienie skandalicznych słów Sławomira Nitrasa (zapowiadającego represje wobec katolików) oraz Tomasza Grodzkiego (dywagującego o sensowności likwidacji szpitali), jakie padły na olsztyńskiej imprezie Rafała Trzaskowskiego.
Wielu obserwatorów wrzuciło do jednego worka ten wywiad, a także rozmowę Konrada Piaseckiego z posłanką PO Izabelą Leszczyną (obiektywnie neutralną, jeśli chodzi o polityczne zaangażowanie) oraz Moniki Olejnik o beatyfikacji kardynała Wyszyńskiego (wyjątkowo nie tak zjadliwą wobec Kościoła jak zwykle).
Groźby od widzów
Na całą trójkę (a zwłaszcza na Kolendę-Zaleską) natychmiast spadła lawina oburzenia. Jedni podważali jej warsztat zawodowy:
Pani Kolenda kwintesencja amatorszczyzny! Dramat!
;
Dawno nie słyszałam tak idiotycznych pytań jak te, które zadawała dziś Kolenda Sikorskiemu. Serio nikogo bardziej kompetentnego w TVN24?
Ktoś sugerował, by Kolenda zajęła się przedstawianiem prognozy pogody, kolejny „by jej nie zatrudnił nawet w gazetce osiedlowej”.
Inni poważnie się przejęli, że TVN może zmienić kurs:
Jak nie Olejnikowa, to Kolenda. Na zmianę przywalają, jak nie Sikorskiemu, to Trzaskowskiemu. Dwie hołowniane syreny prowadzące TVN na skały
;
Uważam, że Kolenda, Piasecki oraz Olejnik szkodzą TVN24. Discovery, czas na zmiany
;
Kolenda-Zaleska, Olejnik i Piasecki są nie do obrony, pora, by szefostwo TVN to zrozumiało, czas na młodych dziennikarzy nieskażonych symetryzmem
Pytano, „dlaczego niektórzy dziennikarze sabotują własną stację”.
Wielu wyrażało żal, że stawali w obronie stacji z Wiertniczej:
Tak się zastanawiam, czy pani Kolenda-Zaleska i pan Piasecki to nie jest pisowska 5. kolumna w TVN24. Jeszcze kilka takich wywiadów w ich stylu i stacja straci tych, którzy zawsze stawali w jej obronie. Mnie na przykład
;
To brak szacunku do rozmówcy i przytakiwanie ewidentnym kłamstwom. Nie poprę więcej TVN. Przykro mi
Były też wprost wezwania, by dziennikarze gorliwie wspierali Tuska i jego partię:
[…] z dziennikarzami typu Piasecki, Kolenda-Zaleska itp. najlepszy nawet lider i jego znakomity program nic nie zmienią
;
Kolenda, podobnie jak Olejnik, wbijają w rozmówców szpile, by podnieść temperaturę rozmowy! Niby to leży w obowiązku dziennikarza, tym niemniej nie sprzyja to wizerunkowi opozycji! Wobec bezpardonowej propagandy lejącej się z TVP widzowie spodziewają się więcej sympatii dla PO!
Milczenia nie zachował sam Sikorski. Napisał:
Może trzeba było wytknąć Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej, że są słabi, skoro *** nie daje im koncesji. Taka była mniej więcej linia jej argumentacji. Przypominam, że przepowiadałem, że jeszcze w drodze do pośredniaka nasi dzielni żurnaliści będą pomstować nie na zamordystów, lecz na opozycję
Ten festiwal pogardy odsłonił coś, o czym wszyscy w zasadzie już wiedzieli, lecz na potęgę temu zaprzeczali: TVN ma być zjadliwie antypisowski w każdym calu, w każdej minucie emisji. Standardy dziennikarskie mają tam nie obowiązywać.
Zobaczyliśmy nie tylko, jakiej stacji chcą jej widzowie – bo taka ich „wyhodowała”, taką pokochali, bez takiej nie potrafią żyć – lecz szerzej: o jakim rynku mediów marzą. Ich zdaniem nie może być żadnego miejsca w „dużych” mediach, które byłoby przychylne albo przynajmniej neutralne wobec partii rządzącej. To przecież ci sami ludzie – w wyniku szczucia polityków PO – domagają się likwidacji TVP Info. Dziennikarzy telewizji publicznej najchętniej widzieliby za kratami albo w najlepszym razie na bezrobociu.
Czy to lata oglądania „całej prawdy całą dobę” doprowadziły do tego, że kieruje nimi głównie abominacja?
Bezczelność i premedytacja
Na wszystko, co ją dzisiaj spotyka, Katarzyna Kolenda-Zaleska przez lata ciężko sobie zapracowała. Jej odbiorcy po prostu nie znają jej innej. W atakowaniu PiS i Jarosława Kaczyńskiego jest wyjątkowo konsekwentna, robi to zarówno w telewizji, jak i na gościnnych łamach „Gazety Wyborczej”. Widzowie i czytelnicy wiedzą, że gdy trzeba uderzyć, dziennikarka nie zawaha się użyć wszelkich narzędzi, z bezwstydną konfabulacją włącznie. I w ogóle im to nie przeszkadza, a nawet wręcz przeciwnie.
Pół roku po katastrofie smoleńskiej Kolenda-Zaleska relacjonowała w „Faktach” TVN wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Justyna Pochanke zapowiedziała materiał o przyniesionych przed Pałac Prezydencki „kwiatach, zniczach, krzyżach, ale przede wszystkim pełnych agresji słowach”. Słyszymy m.in. wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego:
Chcemy być wolnymi Polakami i chcemy, by ten kraj był nasz, był rzeczywiście nasz. By nikt nam nie narzucał obyczajów
Kolenda-Zaleska dodaje, że prezes PiS miał powiedzieć także:
I nadejdą jeszcze czasy, gdy prawdziwi Polacy dojdą do władzy
To nieprawda, takie słowa nie padły, ale relacja wystarcza, by rozpętać prawdziwą burzę. Rusza machina dezinformacji, każdy zapraszany do TVN24 komentator musi się odnieść do słów o „prawdziwych Polakach”. Julia Pitera, Małgorzata Szmajdzińska, Stefan Chwin, prof. Marcin Król i inni komentują zmyślony cytat. Na Kaczyńskiego sypią się gromy, są pełne egzaltacji wywody o odradzającym się faszyzmie, marszu z pochodniami oraz segregacji na naszych i obcych.
Sytuacja zaczyna się wymykać
Kolenda-Zaleska lubi kategoryczne stwierdzenia i podkręcanie atmosfery, powołuje się na swoje źródła, dokłada własną analizę i taką mieszanką raczy czytelników oraz widzów. Wieczór, 16 grudnia 2016 r., początek okupacji mównicy sejmowej przez posłów opozycji. Przed budynkiem zbierają się ludzie, powiewają flagi KOD, rewolucyjna atmosfera gęstnieje z minuty na minutę.
Nic w najbliższym czasie się nie zmieni. Bo jak się dowiedziałam, PiS postanowił przetrzymać posłów opozycji do skutku, a nawet do rana. […] Być może posłów opozycji czeka tutaj długa noc
– to relacja dziennikarki w „Faktach” o godz. 19.
Co widać w mediach społecznościowych, dziennikarze sami siebie nakręcają. Tomasz Lis fantazjuje coś o gazie łzawiącym, ktoś to podchwytuje i podaje dalej. Późnym wieczorem Kolenda-Zaleska nadaje w TVN24 o posłach na sali plenarnej:
Rozeszła się pogłoska, że z trybuny sejmowej będą usuwani siłowo. […] To Jarosław Kaczyński dzisiaj trzyma w garści rozwiązanie tej sytuacji, to do niego należy załagodzenie tych nastrojów. Bo naprawdę sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli i jest szalenie groźna. Jeśli posłów zacznie się tu wyprowadzać siłowo, to naprawdę ludzie, którzy stoją na zewnątrz, chyba tego nie wytrzymają, więc myślę, że Jarosław Kaczyński bierze na siebie ogromną odpowiedzialność za to, co dzisiaj w nocy może się w Polsce wydarzyć
Dodajmy: nikt nikogo nie „wyprowadzał siłowo” ani nie miał takich zamiarów.
Za ten sposób relacjonowania wydarzeń z grudnia 2016 r. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła na spółkę TVN SA blisko 1,5 mln zł kary.
12 września 2019 r. Katarzyna Kolenda-Zaleska opowiada widzom wieczornych „Faktów” o przerwanym posiedzeniu Sejmu. Większość parlamentarna przegłosowała, że zostanie ono wznowione dopiero po wyborach. Wicemarszałek Ryszard Terlecki tłumaczył, że to przez krótką kampanię i że posłowie chcą jechać do swoich okręgów wyborczych. Ówczesny szef PO Grzegorz Schetyna stwierdził w materiale „Faktów”, że „nie ma pojęcia”, o co chodzi partii rządzącej, ale „na pewno to coś złego”. On nie wiedział, ona wiedziała. I powiedziała:
Nigdy żaden Sejm i żadna władza nie zostawiały sobie furtki na to, co po wyborach. Bo jeśli wynik wyborów będzie dla władzy niekorzystny, to władza będzie mogła zrobić wszystko z polską demokracją
Znów zapowiedź jakiejś katastrofy.
To tylko kilka przykładów dotyczących tylko jednego pracownika. A przecież gwiazdy TVN mają w swoim arsenale jeszcze wiele różnorodnych narzędzi, które pomagają „wychowywać” zwolenników i pielęgnować w nich miłość do jednej partii i odrazę do drugiej. Tu nie chodzi o żadną wolność mediów. TVN jest twardym graczem na scenie politycznej. A „afera” z wywiadem Kolendy z Sikorskim tylko ten fakt uwypukliła.
Artykuł z 38/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
