„Chcesz jeździć przez cały miesiąc, to 100 zł. Nie chcę tego przeliczać na ilość kaw czy herbat, ale to nie są pieniądze, jeśli ktoś ma rzeczywiście jakiś interes: budowlaniec czy inny może jeździć środkami komunikacji, jak pracuje. Jak chce samochodem, to dodatkowe 100 zł. i tyle” - mówił krakowski komisarz Stanisław Kracik w rozmowie z Głosem24 na początku stycznia br., zaledwie kilka dni po wprowadzeniu w Krakowie Strefy Czystego Transportu.
Krakowianie odwołali w referendum prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Do kolejnych wyborów miastem będzie zarządzać komisarz, którego wyznacza premier. Donald Tusk poinformował, że zostanie nim Stanisław Kracik. Był on jednym z zastępców Miszalskiego. Jednym z głównych argumentów przeciwko byłemu prezydentowi było wprowadzenie Strefy Czystego Transportu (SCT), która zaczęła obowiązywac od 1 stycznia 2026 roku.
Czytaj także
Kracik swego czasu zachwalał wprowadzoną w Krakowie SCT.
Z szacunkiem odnieść się do zachowań mieszkańców i nie tylko Krakowa ale i ościennych gmin. Do dzisiaj ponad 1 mln 200 tys. osób sprawdziło swoje samochody w systemie. To zarówno kompletem dla systemu jak i komplement dla mieszkańców, 40 tys. wykupiło abonamenty, 20 tys. godzinowe więc widać, że jakby odzew mieszkańców niezależnie, od tego co można na forach przeczytać, czy też jakieś tam akacje powiedziałbym z powiedziałbym zabarwieniem wandalizmem mają miejsce, ale one patrząc na ten wolumen, o którym mówiłem pokazują że ludzie rozumieją doceniają
— ocenił w wypowiedzi dla mediów.
Czytaj także
Zimą w Krakowie doszło do protestów przeciwko SCT. Komisarz w wypowiedzi dla Polsat News, tłumaczył, że:
Kraków ciągle ma przekroczone normy tlenków azotu i jako miasto powyżej 100 tys. jest ustawowo zobligowane do wprowadzenia strefy
W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych Miasta Krakowa wskazywał, że SCT jest ściśle powiązane ze środkami z Planowego Kraju Odbudowy.
To jest po prostu to samo, nie ma strefy nie ma środków z KPO. Przyczyniamy się do tego że Polska płaci kary, jak np. miasto Katowice. Kraków, jak długo będzie miał powietrze przekraczające normy zanieczyszczeń, tak długo będzie musiał mieć SCT. To jest albo albo. Nie byłoby strefy, gdybyśmy nie mieli tyle lenku azotu ile mamy, a zanieczyszczenia pochodzą po prostu z transportu
— mówił.
„Dodatkowe 100 zł i tyle”
Z kolei kilka dni po wprowadzeniu SCT w Krakowie, tłumaczył strefę w absurdalny sposób.
Strefa SCT nie jest wymysłem prezydenta i nie jest również jakąś zachcianką Rady Miejskiej jest koniecznością. Tabor samochodowy, którym się ludzie poruszają, nie wygląda aż tak tragicznie. To są najwcześniej jakieś dostawczaki, gruchoty np. firm budowalnych, które nie szanują i wożą wszystko, co się da. Tak naprawdę ludzie jeżdżą do kościoła zupełnie porządnymi autami, więc nie sądzę, żeby to był aż taki problem. Poza tym jeżeli ktoś chce wjechać na godzinę, to 2,5 zł., jest taniej niż godzina na parkingu - o 3 razy taniej. Mówimy o takiej wjazdówce
— powiedział w rozmowie z Głosem24.
Chcesz jeździć przez cały miesiąc, to 100 zł. Nie chcę tego przeliczać na ilość kaw czy herbat, ale to nie są pieniądze, jeśli ktoś ma rzeczywiście jakiś interes: budowlaniec czy inny może jeździć środkami komunikacji, jak pracuje. Jak chce samochodem, to dodatkowe 100 zł i tyle
— dodał.
Czytaj także
KR24.pl/Polsat News/Miasto Kraków/Głos24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/761198-co-mowil-krakowski-komisarz-o-sct-dodatkowe-100-zl-i-tyle
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.