Policja wtargnęła do mieszkania redaktora naczelnego Republiki, Tomasza Sakiewicza. To jedna z wielu interwencji po fałszywym zawiadomieniu służb, skierowana przeciwko dziennikarzom stacji. Funkcjonariusze zamiast zająć się wyjaśnieniem sprawy dziwacznych zgłoszeń, zakuli w kajdanki asystentkę redaktora. Teraz tłumaczą się, że zrobili to dla…jej bezpieczeństwa.
„Odmówili wylegitymowania się”
O wtargnięciu umundurowanych mężczyzn Tomasz Sakiewicz powiadomił Telewizję wPolsce24. Redaktor naczelny Republiki relacjonował, że nie chcieli się oni wylegitymować. Dziennikarz zaznaczył, że asystentka, która poprosiła, by to zrobili została skuta kajdankami.
Twierdzenie, że to policja, jest tezą, ponieważ byli ubrani w mundury policyjne, ale odmówili wylegitymowania się. Moja asystentka, kiedy poprosiła ich o wylegitymowanie, została skuta pod pozorem przeszkadzania w czynnościach. Poprosiła po prostu, żeby pokazali legitymacje policyjne
— mówił Tomasz Sakiewicz dla Telewizji wPolsce24.
Nie mieli żadnego nakazu, nie mieli żadnego dokumentu, wtargnęli i przeszukali mi mieszkanie. Asystentkę sprowadzili na dół w kajdankach, potem ją porzucili i uciekli
— dodał.
Oświadczenie policji
Po pewnym czasie policja wydała jednak oficjalne oświadczenie w tej sprawie.
Komenda Rejonowa Policji Warszawa II stanowczo dementuje informacje przekazywane na antenie stacji telewizyjnej Republika, dotyczące interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie.
— napisano.
Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol Policji
— czytamy dalej w oświadczeniu komendy.
„Dla bezpieczeństwa naszego i jej”
Z powodu rzekomego zagrożenia policjanci mieli też wejść do mieszkania. Funkcjonariusze mieli tam zastać kobietę, „która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami”.
Na czas wyjaśnienia sytuacji mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki
— napisano w oświadczeniu.
Policjanci nie znaleźli niczego podejrzanego i przyznali, że „wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych”.
„Zachowali się jak klasyczni przestępcy”
Policja przyznała, że „wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych”.
Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany
— podsumowano w oświadczeniu.
Tomasz Sakiewicz relacjonował z kolei wydarzenia, o których w oświadczeniu nie było już mowy.
Zdążyliśmy tylko sfotografować sam moment skucia i też numery rejestracyjne wozy. Uciekli na pełnym gazie, zachowali się jak klasyczni przestępcy. Niestety wiele wskazuje na to, że jest to policja, ponieważ to jest czternasty tego typu incydent w ciągu 48 godzin
— mówił redaktor Sakiewicz.
SC/X/Policja
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/760352-policja-tlumaczy-sie-z-najscia-na-mieszkanie-sakiewicza
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.