Katarzyna Kasia, współtwórca „satyrycznego” programu „Kwiatki Polskie” na antenie TVP w likwidacji, żali się na „atak PiS” w związku z odcinkiem z 3 maja i osławionym „performansie” pod obrazem „Rejtan-Upadek Polski”. „I naprawdę nie chodzi o obronę skeczyku o grillowaniu kaszanki. Chodzi o strach. O to, że jeśli w takiej sprawie dajemy się zapędzić w kozi róg, to jak mamy mówić o sprawach ważnych, o wartościach? Dlaczego znowu oddajemy pole i prawo do decydowania o tym, czym ma być polski patriotyzm?”-napisała w felietonie na łamach „Newsweeka”.
W Święto Narodowe Trzeciego Maja TVP w likwidacji wyemitowała niedzielne wydanie „satyrycznego” programu „Kwiatki Polskie”, a wokół fragmentu tego odcinka rozpętała się w sieci prawdziwa burza. Chodzi oczywiście o skecz z mężczyzną leżącym na podłodze w Zamku Królewskim w Warszawie, pod obrazem „Rejtan - Upadek Polski”.
Wybraliśmy się do miejsca, w którym to wszystko się zaczęło, czyli miejsca, w którym Konstytucja 3 Maja została podpisana do Zamku Królewskiego w Warszawie. No i tam próbujemy znaleźć odpowiedź na pytanie, co nam dała konstytucja
— zapowiedzieli prowadzący, po czym oczom widzów ukazał się wspomniany już stand-uper „robiący Rejtana” na podłodze Muzeum Narodowego.
Co nam dała konstytucja? Konstytucja dała nam wolność… Majówkę! A jak ją Polak, prawdziwy Polak wyraża? Jak Polak wyraża wolność? Przez grilla! Ale jakiego? Jakiego grilla?! Polskiego grilla! Bez bakłażana, bez papryki i innych - tfu! - weganistycznych świństw. Po moim trupie. A jak już umrę, to z mojej krwi zróbcie prawdziwą kaszankę!
— wykrzyknął mężczyzna.
„Uznali, że szargamy, że bezcześcimy”
Zapewne nie brakowało osób, którym spodobał się wspomniany skecz, ale inni - zgoda, często ze środowisk szeroko rozumianej prawicy, na czele z PiS - wyrażali oburzenie lub krytykowali TVP w likwidacji za zaprezentowanie tego rodzaju „widowiska”. Katarzyna Kasia, która wspólnie z Grzegorzem Markowskim w przeszłości prowadziła „Szkło kontaktowe” na antenie TVN24, a niedługo po zmianach w mediach publicznych stworzyła ze swoim ekranowym kolegą „Kwiatki polskie” najwyraźniej nie rozumie, że zapewne duża część Polaków oczekiwałaby wyższego poziomu od czegoś, za co słono płaci. Dziennikarka i filozof zrobiła więc to, co często robią dziennikarze nielegalnie przejętych mediów publicznych, ale również np. politycy i działacze ugrupowań tworzących koalicję rządzącą, tj. pożaliła się na „atak” na jej program.
Swój wywód na łamach „Newsweeka” rozpoczęła od wspomnienia o swojej nauczycielce języka włoskiego z liceum, która „do matury włącznie, kiedy ktoś się na lekcji włoskiego zaśmiał, Pani Profesor nieodmiennie patrzyła tak samo zdegustowanym spojrzeniem i pytała ‘co jest śmieszne?’”. Kasia wskazała, że pytanie to często do niej powraca. Później rozwodziła się nad różnymi rodzajami humoru i tym, jak bardzo zróżnicowane jest to, co nas, ludzi, bawi.
Ale nie o to mi chodzi. Zastanawiam się raczej nad podatnością na ponury szantaż, zbudowany na uznaniu, że świętość (religijna lub narodowa) uległa naruszeniu i że każdy, kto powie, że wcale tak nie było, ten gest naruszenia powtarza, staje się współwinny. (…) postanowiliśmy 3 maja przyjrzeć się tematowi Konstytucji 3 maja. Wiem: kontrowersyjne, zaskakujące, nietypowe. Program, który prowadzę i wspólnie tworzę razem z Grześkiem Markowskim, jest z założenia śmieszny, może nawet trochę satyryczny. W związku z tym, o konstytucji też chcieliśmy tak majówkowo, wesoło, bo to przecież dobry dzień dla Polski był, ważny. Jest co czcić. Zaprosiliśmy do współpracy stand-uperów, zrobiliśmy sondę uliczną, pokazaliśmy, jak politycy wszystkich opcji przez wszystkie przypadki odmieniają słowo „konstytucja” i jak wszyscy sobie nawzajem zarzucają jej łamanie, poprosiliśmy Wielką Polską Aktorkę o przeczytanie preambuły do konstytucji. Ładny program, pomyśleliśmy. Trochę wzniosły, a trochę taki majówkowy. Bo to przecież jednak odpoczynek, wiosna, pierwsze słońce. I grill. No tak: grill właśnie okazał się kością niezgody, ponieważ na tym szokującym skojarzeniu oparty był żart, w którym jeden z kolegów stand-uperów leżał w pozie Reytana pod obrazem Matejki, przedstawiającym m.in. Reytana i radykalnie sprzeciwiał się grillowaniu warzyw
— napisała w felietonie.
Ten, odcięty od reszty 30-sekundowy fragment wpadł w oczy naszym nadwiślańskim Katonom: pani Lichockiej, panu Mateckiemu, panu Foglowi. Na jego temat postanowił obszernie się wypowiedzieć pan Karnowski. Nie spodobało im się, uznali, że szargamy. Potępili. Napisali do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, że bezcześcimy. Kierowana przez panią Glapiak rada, w której zasiada m.in. pan Świrski, wszczęła. Prawicowe telewizje nas pokazały. Zaraz potem wielkie portale internetowe „napisały” artykuły. Metodą „kopiuj” z wpisów na X prawicowych polityków, nic nie dodawaj i „wklej” u siebie, reprodukując tym samym bezrefleksyjnie ton oburzenia. Nikt się nie zastanowił nad tym, kto ani za co właściwie nas krytykuje. I naprawdę nie chodzi o obronę skeczyku o grillowaniu kaszanki. Chodzi o strach. O to, że jeśli w takiej sprawie dajemy się zapędzić w kozi róg, to jak mamy mówić o sprawach ważnych, o wartościach? Dlaczego znowu oddajemy pole i prawo do decydowania o tym, czym ma być polski patriotyzm? To akurat, z całą pewnością, nie jest śmieszne
— podsumowała.
W tytule felietonu czytamy o „ataku PiS” na program felietonistki.
Kto tu był bezrefleksyjny?
Niestety, pani Katarzyna Kasia jest w błędzie. Oburzenie przeważnie nie było bezrefleksyjne, choć na pewno zdarzały się również głosy internautów, którzy rzucili paroma bluzgami, nie tłumacząc, co właściwie im się nie spodobało. Ale z wielu komentarzy wynika, że problemem jest właśnie sprowadzanie „polskości” do grillowanej kiełbasy, karkówki czy kaszanki, i, w domyśle - rzekome wyrzucanie poza nawias wspólnoty narodowej wegetarian czy weganów. Dla innych było to po prostu nieśmieszne, jeszcze dla innych - ahistoryczne (dramatyczny protest posła ziemi nowogródzkiej Tadeusza Reytana i uchwalenie Konstytucji 3 Maja dzieli 18 lat. Dodajmy, że Reytan zaprotestował przeciwko I rozbiorowi Polski, a rozbiory to nie były, bynajmniej, wydarzenia zabawne). Wreszcie: media publiczne mają szczególną misję, której realizacja jest sowicie dotowana z budżetu państwa, a więc - płacimy za nie wszyscy. Czy można mieć pretensje, że wielu Polaków chciałyby, aby ich pieniądze trafiały na coś lepszego niż nieśmieszny i ahistoryczny skecz?
I wreszcie: czy fakt, że jakaś rocznica jest dla nas wesoła (dla środowisk, które obsiadło media publiczne po grudniu 2023 r. zresztą jest to bez różnicy, bo jego przedstawiciele także smutne i tragiczne rocznice potrafią wspominać w tonie kpiąco-drwiącym, z obowiązkową wzmianką o „martyrologii” i „Chrystusie Narodów”), oznacza, że od razu trzeba ją ośmieszać, uciekać się do panów tarzających się po podłodze i krzyczących o grillu i kaszance (koniecznie z pokazaniem widzowi „palcem”, że chodzi o nawiązanie do obrazu „Rejtan - Upadek Polski”, jakby wątpiono w ich erudycję), tak jak wcześniej wcale nieupolityczniona radiowa Trójka i ówczesny prezydent Bronisław Komorowski uciekli się do pokracznego czekoladowego ptaszyska na Dzień Flagi Państwowej?
Newsweek/X/wPolityce.pl/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/759896-kaszankowy-reytan-w-neo-tvp-prowadzaca-zali-sie-na-atak
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.