Wydawcy TVP w likwidacji z Wrocławia zapytali pisemnie kilka dni temu swoich szefów, czy wolno im robić tematy niewygodne dla Koalicji Obywatelskiej i rozmawiać o nich z gośćmi z tej partii. Wszystko dlatego, że wstrzymano emisję gotowych programów dotyczących prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Na odpowiedź nie musieli długo czekać. Jak donosi portal OKO.press część z nich została zawieszona.
Afery z siłowym przejęciem mediów publicznych ciąg dalszy. Pod koniec listopada ubiegłego roku śląski wydział Prokuratury Krajowej sporządził pierwszy akt oskarżenia w sprawie nieprawidłowości w dawnej uczelni Collegium Humanum. Jednym z oskarżonych jest prezydent Wrocławia Jacek Sutryk z KO. Usłyszał on zarzut korupcyjny dotyczący wręczenia korzyści majątkowej rektorowi Collegium Humanum w zamian za wystawienie poświadczającego nieprawdę świadectwa ukończenia studiów podyplomowych Executive Master of Business Administration.
To bardzo niewygodny dla rządzących temat, którym dziennikarze TVP Wrocław w likwidacji chcieli się zajmować. Tak, jak sprawą zoo i pedofilii w Platformie Obywatelskiej.
Zapytać można…
Kilka dni temu wydawcy TVP Wrocław w likwidacji wysłali do swoich szefów pismo, w którym pytają o powody blokowania materiałów dziennikarskich dotyczących prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka oraz drażliwych dla rządzących spraw kłodzkiej afery pedofilii i zoofilii. Pismo ujawnił w sieci red. Marcin Torz.
Chcemy wiedzieć dlaczego temat nie jest emitowany? Co odpowiadać na pytania w redakcji, na montażu, na korytarzu? Cały czas pojawiają się pytania-dlaczego tego nie puszczamy, dlaczego chronimy pana prezydenta. Reporterzy nie zgłaszają tematów, które choćby w najmniejszym stopniu zagrażałyby miastu, „bo Agata zadzwoni, trzeba będzie się tłumaczyć”. Autocenzura wyłącza podstawową powinność jaką mamy, czyli patrzenia politykom na ręce. Idzie temat z oszustwem starosty karkonoskiego, nie idzie sprawa prezydenta Wrocławia
— czytamy w tym piśmie. Wydawcy chcieli uzyskać odpowiedź na pytanie czy wolno im robić tematy dotyczące afery pedofilii i zoofilii, czy mogą pytać o Kłodzko polityków Koalicji Obywatelskiej?
Bardzo sugestywna odpowiedź pani dyrektor
Wydawcy TVP Wrocław w likwidacji zapytali i odpowiedź uzyskali. Jak informuje portal OKO.press, dyrektorka TVP Wrocław Ewa Wolniewicz miała zawiesić w obowiązkach służbowych dwóch z sześciu wydawców zatrudnionych w programie informacyjnym „Fakty”. Według ustaleń portalu w grafiku na maj nie ma Haliny Łabędzkiej i Alberta Bystrońskiego - byli sygnatariuszami e-maila, w którym zadawali pytania. Jak miała powiedzieć wydawcom Wolniewicz, w maju podejmie decyzję, co z tą dwójką zrobi dalej.
To wyjątkowo dotkliwa kara. Pozbawia ich pieniędzy. Praca przy „Faktach” jest głównym źródłem dochodu dla wydawcy, których wypłaty mają charakter honoracyjny. Bez zmian w grafiku ich pensja będzie mniejsza, co dotyka bezpośredni ich i ich rodziny
— mówi OKO.press jeden z pracowników wrocławskiego oddziału TVP w likwidacji, który porównuje to do najgorszych lat PRL.
To była ostra, agresywna reakcja. Po prostu stała i krzyczała, jak nigdy dotąd. Nigdy czegoś takiego tutaj nie widziałem
— mówi jeden z pracowników lokalnego oddziału Telewizji Polskiej o reakcji Ewy Wolniewicz, dyrektorki TVP Wrocław, na upublicznienie w mediach informacji o cenzurze w stacji i zablokowaniu emisji materiału Sutryku.
„Żebyśmy siedzieli cicho”
W ocenie pracowników TVP w likwidacji to, co zrobiła dyrektor ośrodka regionalnego jest w istocie próbą kneblowania dziennikarzy.
Atmosfera w zespole jest fatalna. Nikt nie ma wątpliwości, że to straszak. Chodzi o to, byśmy nie wypowiadali się publicznie, ale i przy ewentualnych procesach sądowych między stacją, a Robertem Jałochą [autorem niewyemitowanego materiału – przyp.red.], nie ośmielili się zeznawać przeciwko telewizji. Nawet nas poczuono, że w razie czego mamy trzymać linię stacji. Wymusza się na nas, żebyśmy siedzieli cicho. To nieetyczne, urągujące pracy dziennikarza. Ludzie są przerażeni, zwłaszcza, że niczyją intencją nie było wywlekanie tej sprawy na światło dziennie. Wysłano maila ze zwykłym pytaniem: co teraz, bo sytuacja była niezrozumiała dla całego zespołu. I za to teraz ludzie zostali ukarani
— mówi portalowi jeden z pracowników.
Wrocławska TVP nie odpowiedziała na dwukrotną prośbę o skomentowanie sprawy blokowania materiału Jałochy, a potem zawieszenia wydawców. Pytania wysłaliśmy również do Telewizji Polskiej z siedzibą w Warszawie. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, a jedynie oświadczenie, z którego wynika, że kierownictwo nie zablokowało emisji materiału
— informuje OKO.press.
koal/OKO.press
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/758826-co-z-materialami-o-sutryku-wydawcy-tvp-w-likwidacji-zawieszeni
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.