W ostatnim wydaniu pańskiego programu obejrzeliśmy poruszającą wizytę w areszcie przy ul. Rakowieckiej, miejscu kaźni polskich patriotów, przesłuchiwanych tam i zabijanych przez komunistów.
Z Danielem Nawrockim, autorem programu „Nawrocki w Polsce”, o telewizji, nowych projektach na YouTube, pasji i walce o medialny pluralizm w Polsce rozmawia Piotr Filipczyk.
Daniel Nawrocki: To bez wątpienia jeden z najważniejszych odcinków programu „Nawrocki w Polsce”. Materiał o żołnierzach niezłomnych był dla mnie i całego zespołu ważnym punktem do zrobienia, który moim zdaniem wyszedł świetnie.
Dlaczego?
Mimo mojego wieku jako kilkuletni obserwator uczestniczyłem w walce o przywracanie pamięci o żołnierzach wyklętych w Gdańsku i uważam to za wielki sukces. Polacy mieli milczeć o tej historii. A ludzie tacy jak Adrianna Garnik, która jest szefową muzeum na Rakowieckiej, zrobili dla nich wiele. Żołnierze wyklęci oraz ich piękna, heroiczna historia dają nam dziś coś niezwykle cennego. Dumę z tego, jacy potrafią być Polacy. I wzór do naśladowania, jakby to banalnie nie brzmiało. Takie wzory są nam niezwykle potrzebne.
Pański program w telewizji wPolsce24 to jednak zazwyczaj nieco inne tematy. Rozmawia pan ze sportowcami, muzykami, nawet internetowymi influencerami. Mało konserwatywnie.
Nikt nie mówił, że ma być konserwatywnie [śmiech]. Uważam, że w telewizji jest również miejsce dla twórców internetowych. Ostatecznie nasze drogi kończą się tak samo – i my, jako autorzy programów telewizyjnych, i oni, twórcy internetowi, kończymy na ekranach przed oczami widzów. To oni nas oceniają. Rozmawiam z każdym. W programie wystąpili m.in. prezydent Andrzej Duda, Filip Chajzer, Dariusz „Tiger” Michalczewski czy Sergiusz „Nitrozyniak” Górski. Czy coś ich łączy? Nie. Mamy prezydenta, byłą gwiazdę TVN, mistrza świata w boksie oraz streamera, który gra w gry! Nie interesują mnie przy tym poglądy – zakładam, że każdy z nich ma inne spojrzenie i perspektywy na świat. Jestem otwarty na innych i szukam takich ludzi, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia. Podczas poszukiwań gości to właśnie jest mój klucz.
Na ekranie emanuje z pana pogoda ducha, bardzo pozytywne nastawienie do rozmówców. Szybko nauczył się pan telewizji…
Tu nie ma nic sztucznego. Lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, a co za tym idzie… poznawać. Zawsze podchodzę do swoich gości z szacunkiem, jestem grzeczny – tak mnie wychowano. Wydaję mi się, że nie odnalazłbym się w ostrych formatach, gdzie mam się konfrontować i przekrzykiwać z moimi rozmówcami. Jednocześnie jest we mnie dużo pokory. Wciąż uczę się zawodu – zresztą człowiek uczy się całe życie.
Nie zabraknie bohaterów do kolejnych programów?
Nie, spokojnie [śmiech]. Polska jest pełna świetnych ludzi, ciekawych postaci. Praca wre, staramy się poprawiać z odcinka na odcinek, idziemy do przodu.
Z pewnością jest jednak wielu takich, którzy z panem, czy szerzej – z konserwatywną telewizją, jaką jest wPolsce24 – nie chcą rozmawiać.
Szczerze? Nikt nie odmówił mi wzięcia udziału w programie. Jeśli są jednak tacy, którzy nie chcieliby w nim wystąpić ze względów politycznych, ideologicznych czy innych, to ich strata. Powtórzę: Polska jest pełna świetnych ludzi, a tematów jest wiele, dlatego przed nami jeszcze wiele wydań „Nawrockiego w Polsce”. Zwłaszcza że mamy bardzo pozytywny oddźwięk od widzów. Chcą nas oglądać, dopingują do dalszej pracy. Więc idziemy do przodu!
Mam też wrażenie, że „Nawrocki w Polsce” wychodzi poza pewne bańki informacyjne.
Staramy się je przebijać, docierać także do ludzi, którzy inaczej patrzą na świat albo po prostu nie oglądają mediów tradycyjnych. Od początku powtarzam sobie jedno: widz nie jest klientem, tylko partnerem. Jeśli decyduje się poświęcić nam pół godziny swojego życia, to znaczy, że wierzy w to, że potraktujemy go poważnie. Dlatego staram się, by mój program był miejscem uczciwej rozmowy.
Ale trudno zaprzeczyć, że media wciąż są zdominowane przez stronę liberalno-lewicową. I potrafi ona wymusić wiele rzeczy. Np. zaszczuć kogoś, że chodzi do „złej” telewizji. Albo wpłynąć na reklamodawców. Albo zaszkodzić w jakiś inny sposób…
Jeśli tak jest, to nie pozostaje nam nic innego, jak robić swoje, walczyć o coraz lepszą jakość programu, docierać do nowych widzów, szukać nowych sposobów komunikacji z odbiorcami. Chyba nie będziemy się użalać nad swoim losem? Zależy mi na pluralizmie rozumianym realnie, a nie deklaratywnie. Pluralizm to obecność różnych wrażliwości, argumentów i doświadczeń – również takich, z którymi się nie zgadzamy. Wierzę, że konserwatywna telewizja może być przestrzenią do poważnej debaty o Polsce, rodzinie, gospodarce, bezpieczeństwie, kulturze czy sporcie. Bez kompleksów. Z szacunkiem dla tradycji, lecz otwartością na nowe wyzwania. I to wychodzi! wPolsce24 regularnie wskakuje na podium telewizji informacyjnych pod względem oglądalności, a ostatnio odnosi także sukcesy w internecie. Może się pochwalić posiadaniem jednego z najlepszych kanałów informacyjnych na polskim YouTube.
Mówi pan o nowych kanałach docierania do odbiorców. Pański program można oglądać także na YouTube, jest pan dosyć aktywny w mediach społecznościowych. Czy mówimy o takim kierunku?
Telewizja wPolsce24 już dzisiaj ma świetnie rozwinięte kanały społecznościowe. Na samym YouTube mamy grubo ponad 500 tys. subskrypcji. Regularnie odwiedzam kanał i możemy tam znaleźć wszystko, co najlepsze na naszej antenie. Z tego, co wiem i mogę trochę zdradzić, wkrótce telewizja zagości z nowymi formatami na YouTube! I będą to formaty właściwe mediom internetowym. Korzystając z doświadczeń redakcji i zasięgów, można zrobić wiele dobrego.
Można już zdradzić jakieś szczegóły? Co to będzie?
Nie będę zdradzać szczegółów, ale mam nadzieję, że będzie o nas głośno i będą państwo zadowoleni z efektów.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/755012-wywiad-daniel-nawrocki-chca-nas-ogladac-dopinguja-do-pracy
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.