Niecały miesiąc temu, 20 grudnia 2025 roku, miała miejsce druga rocznica bezprawnego i brutalnego przejęcia mediów publicznych przez ekipę Donalda Tuska. Z tej okazji nad obecnym stanem mediów publicznych w Polsce pochylił się niemiecki tygodnik „Die Zeit”, który pisze o „przywróceniu polskim mediom równowagi”. Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że sytuację przedstawiono w wyjątkowo jednostronny sposób, całkowicie pomijając sposób w jaki dokonało się przejęcie mediów publicznych.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Gina La Mela, autorka tekstu, stwierdziła, że rządy Zjednoczonej Prawicy to był „zły czas” dla mediów publicznych w Polsce. Dziennikarka relacjonowała, że największe zmiany zaszły po przyjęciu ustawy medialnej w 2016 roku i utworzeniu Rady Mediów Narodowych. Po tej zmianie „krytyczni dziennikarze zostali zastąpieni osobami bliskimi PiS, a wiadomości miały być zdominowane przez narrację przychylną rządowi. Opozycja była systematycznie dyskredytowana i wyśmiewana, propagowano chrześcijańsko-konserwatywny, antyliberalny i antyeuropejski światopogląd”.
Jednocześnie autorka zaznaczyła, że we wcześniejszych latach „partie rządzące stale popychały nadawców publicznych w kierunku korzystnym dla siebie”.
Jednak wraz z dojściem do władzy PiS w 2015 roku wpływ ten stopniowo osiągnął nowy poziom. Można powiedzieć, że polskie radio i telewizja publiczna były manipulowane
— napisała dziennikarka.
Jak Gina La Mela opisała przejęcie mediów publicznych przez ludzi Tuska? Autorka napisała o „wykorzystaniu luk prawnych” w celu „ominięcia zdominowanej przez PiS Rady Mediów Narodowych”, aby móc „zwolnić stare kierownictwo TVP i Polskiego Radia i zatrudnić nowych pracowników”.
Znając fakty, trudno nie odnieść wrażenia, że autorka nie zrobiła dobrego reaserchu i nie zapoznała się z historią przejęcia mediów publicznych. W tekście nie ma nic m.in. na temat wyłączenia sygnału telewizyjnego TVP Info. Żeby tekst jednak sprawiał wrażenie „obiektywnego”, autorka zasięgnęła opinii Andrzeja Krajewskiego, który został przedstawiony jako „obserwator mediów”. Stwierdza on w rozmowie z „Die Zeit”, że w mediach publicznych ponownie można dostrzec „zabarwienie relacji na korzyść obecnego rządu”.
Nie w takim samym stopniu jak wcześniej, ale na tyle, że jest to zauważalne. Tu i ówdzie pomija się szczegóły, które mogłyby być negatywnie zinterpretowane przez rząd
— czytamy.
„Cel był jeden i widzimy go dzisiaj”
O tym, jak rzeczywiście wyglądało przejęcie mediów publicznych przez ekipę Tuska mówił na antenie telewizji wPolsce24 Samuel Pereira, były wiceszef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej TVP.
Wyłączono programy, produkcje, seriale, dokumenty, w pierwszej kolejności „Reset” i wszystkie te dokumenty, które nie podobały się politykom nowej władzy. Atak był skoordynowany na Polskie Radio i wszystkie rozgłośnie, Polską Agencję Prasową oraz Telewizję Polską wraz z ośrodkami. Cel był jeden i widzimy go dzisiaj, żeby wszystkie te media, media publiczne nie informowały o tym, co jest trudne dla nowej władzy. Nie patrzyły władzy na ręce. Ludzie, którzy jeszcze niedawno wychodzili na ulicę z koszulkami „konstytucja”, mówili o praworządności, dziś idą na tzw. rympał. Wydaje mi się, że wszystko im wolno, że świat się skończył i że są bezkarni. Nic bardziej mylnego
— powiedział.
kk/”DW”/wPolityce/wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/750715-protuskowe-media-publiczne-niemcy-zadowoleni
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.