Ostatnie dni przyniosły wiele ważnych wydarzeń różnej rangi, ale jedno z nich jest szczególnie zatrważające. Chodzi o tekst Jarosława Bratkiewicza, opublikowany na łamach „Gazety Wyborczej”, a zatytułowany dość niewienne: „Cywilizacja łacińska przyszła do nas z Czech, ale przede wszystkim z Niemiec”. W istocie rzecz to wstrząsająca, i nie chodzi o antypisowskie spazmy, którymi skrzą się kolejne paragrafy. Chodzi o tezę, że Polska sama zapracowała na swój los w latach II wojny światowej; że ponosi co najmniej współodpowiedzialność za wybuch konfliktu, którego była pierwszą i właściwie główną ofiarą.
Autorem jest postać wcale nie marginalna dla obozu opozycji. Pod artykułem jego dokonania opisano następująco:
Jarosław Bratkiewicz. Ur. w 1955 r., politolog, publicysta. Od 1992 r. w MSZ, w latach 1996-2001 ambasador na Łotwie, w latach 2010-15 dyrektor polityczny ministerstwa. Właśnie ukazała się jego nowa książka „Eurazjatyzm na wspak”.
Także - dodajmy - absolwent Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO).
Straszne słowa napisał więc wieloletni dyrektor polityczny ministerstwa spraw zagranicznych. Aż chce się postawić pytanie: czy na pewno chodzi o polskie MSZ?
Co pisze Bratkiewicz?
Bezspornie, to Rzesza Niemiecka napadła na Polskę, okupowała ją i dopuszczała się na jej terytorium licznych zbrodni. Ale agresja niemiecka nie spadła niczym niezawiniony dopust i plagi na kraj i naród, który bogobojnie siał zboże, kultywował niewinność, a ucieszenia szukał w modlitwie.
Dalej mamy wywód na temat II RP, która w latach 30. „wytężała (…) swoją posturę mocarstwową”, ale jedynie „w formule rytualno-biesiadnej”, m.in. poprzez huczne defilady. Bratkiewicz przekonuje, że Hitler postrzegał Polskę „jako atrakcyjnego sojusznika w realizacji dziejowej misji- zniszczenia imperium sowieckiego”.
Warszawa odwzajemniała awanse Berlina, mizdrzyła się do nazistowskich notabli, którzy chętnie odwiedzali Polskę i komplementowali ją; z cichego przyzwolenia Niemiec Polska poszakaliła przy ciele rozczłonkowanej w 1938 r. Czechosłowacji
– i tutaj dyplomata już wprost powiela rosyjską narrację, ponieważ o uczestnictwie Polski w rozbiorze Czechosłowacji co najmniej kilkakrotnie ochoczo pokrzykiwał sam Władimir Władimirowicz Putin.
Wdała się w intrygę miłosną z III Rzeszą, ale gorliwie dbała o cnotę suwerenności „mocarstwowej”, licząc, że Niemcy nadal będą adorowali Polskę i niczego nie wymagali. Czując, że to się nie udaje i Berlin wzmaga naciski, w 1939 r. dygnitarze RP poczęli gorączkowo pielgrzymować do Londynu i Paryża.
Polskę wsparły obietnicami i gwarancjami. Hitler zaś uznał to, w przypływie furii, za nikczemną zdradę Polski i poprzysiągł zemstę.
I jeszcze taki fragment:
Odwet hitlerowski rzeczywiście przybrał kształt apokaliptyczny: miażdżącej przegranej i okrutnej okupacji. Kazimierz Wyka we wspomnieniach pokusił się o wskazanie innej przyczyny niemieckiej pogardy i agresji niż tylko indoktrynacja nazistowska. Było nią zaskakujące dla Niemców - narodu zachodnioeuropejskiego - zderzenie w 1939 r. z piszczącą biedą, zgrzybiałością i obskurantyzmem polskiego interioru.
Są to słowa obrzydliwe, haniebne, nikczemne. Tak pełne pogardy wobec własnego narodu,jego historii, ofiary krwi, ciężkiego losu, morza łez i cierpień, jak to tylko możliwe. Słowa zewnętrzne, zbierające i powtarzające wszystkie te zarzuty, które kłamliwie i cynicznie ukuli przeciwko nam nasi śmiertelni wrogowie, sami lub za pomocą krajowych sługusów. Słowa zakłamane, pomijające polski heroizm, polskie - zasadniczo słuszne - wybory i faktyczny brak realnej alternatywy wobec polityki polskiej lat 30., prowadzonej w pułapce, z której nie było wyjścia. Pomijające fakt podstawowy: nienawiść do wskrzeszonej Polski dawnych zaborców, i chęć rozwiązania sprawy polskiej raz na zawsze, poprzez zamordowanie najpierw elit, a później całego narodu.
Nie ma co jednak polemizować, bo to jest historyczne i moralne szambo. Trzeba odnotować, że „Wyborcza”, zapewne z nienawiści do PiS, publikuje tezy powielające argumentację państw, które II Rzeczpospolitą zamordowały, wraz z milionami obywateli.
Nienawiść, którą kultywują i pielęgnują w sobie, i którą sieją z takim zapałem, doprowadziła ich do tego właśnie momentu: do intelektualnego sojuszu z totalitarnym diabelstwem, które przeczołgało nas przez prawdziwą Golgotę.
To do was wróci.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/643501-gw-juz-jawnie-w-intelektualnym-sojuszu-z-mordercami-ii-rp