„Reżim” blokuje przekazanie pieniędzy na „Niebieską Linię”? Taki wniosek można wyciągnąć z wywiadu, jaki „Gazecie Wyborczej” w weekend udzieliła Renata Durda z „Niebieskiej Linii”. Jak się okazuje, resort sprawiedliwości nie tylko przygotował pomoc finansową dla linii, ale także zaprosił jej przedstawicieli na podpisanie umowy. Dlaczego nie doszło więc do sfinalizowania umowy? Bo szef instytutu prowadzącego linię był na… urlopie.
Przez 23 lata współpracowaliśmy ze wszystkimi opcjami politycznymi, które rządziły Polską. I nigdy nie było dobrych czasów. Zawsze pieniądze na pomoc osobom doznającym przemocy w rodzinie były spóźnione, zmniejszone albo nie było ich wcale. Moim zdaniem główny powód tej powtarzającej się sytuacji jest taki, że w polskiej polityce rządzą mężczyźni. A mężczyznom trudno jest zrozumieć perspektywę kobiet.
– stwierdziła Renata Durda w wywiadzie dla GW.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:Czerska w kłamliwej ofensywie! Wroński porównuje prezesa PiS do Gomułki: ”Oszalały i odizolowany od świata”
Jak było naprawdę? Okazuje się, że że Instytut Psychologii Zdrowia PTP już 20 lutego 2018 r. otrzymał od Ministerstwa Sprawiedliwości zaproszenie na uroczyste podpisanie w dniu 22 lutego 2018 r. umów na dofinansowanie w ramach Funduszu Sprawiedliwości na pomoc pokrzywdzonym i świadkom przestępstw. 21 lutego 2018 r. przedstawiciele Instytutu poinformowali jednak Ministerstwo, że umów w tym terminie nie podpiszą, ponieważ dyrektor prof. Jerzy Mellibruda przebywa na urlopie.
Kolejne proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości terminy podpisania umowy na dofinansowanie także nie spotkały się z akceptacją Instytutu. Ostatnią odpowiedź od Instytutu Ministerstwo Sprawiedliwości otrzymało 2 marca 2018 r. – poinformowano nas, że w sprawie podpisania umowy będzie kontaktował się z Ministerstwem dyrektor prof. Jerzy Mellibruda. Do tej pory nie było takiego kontaktu. Ministerstwo Sprawiedliwości oświadcza, że jest gotowe podpisać z Instytutem Psychologii Zdrowia PTP umowę w każdym dogodnym dla Instytutu terminie.
– czytamy w oświadczeniu ministerstwa sprawiedliwości.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że pani Durda, która narzeka na rzekomo szowinistyczne podejście mężczyzn („którzy nie rozumieją kobiet), pomija fakt, że szefem instytutu, który organizuje „Niebieska Linię” jest właśnie mężczyzna i to jego kalendarz stanął na drodze podpisania umowy z ministerstwem sprawiedliwości.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/384517-ziobro-nie-chce-dac-pieniedzy-na-niebieska-linie-resort-sprawiedliwosci-prostuje-bujde-z-gw-chcielismy-podpisac-umowe-ale-dyrektor-linii-byl-na-urlopie